Padł bastion Partii Pracy. Wygrywali tam od blisko 100 lat
Katastrofa wyborcza labourzystów w Gorton i Denton – Partia Zielonych Hannah Spencer zdobyła mandat z 41% głosów w dawnej twierdzy Partii Pracy, labourzyści spadli do 25% (połowa wyniku z 2024), Reform UK Farage’a drugie miejsce (28,7%).
W okręgu Gorton i Denton w Wielkim Manchesterze doszło do historycznego trzęsienia ziemi politycznego. Partia Zielonych pod wodzą Zacka Polanskiego i kandydatki Hannah Spencer zdobyła mandat z miażdżącym wynikiem 41% głosów, odbierając labourzystom twierdzę, którą zajmowali niemal nieprzerwanie od prawie stu lat. Partia Pracy spadła na trzecie miejsce z zaledwie 25% (dokładnie połowa wyniku z wyborów ogólnych 2024), a Reform UK Nigela Farage’a zajęła drugie miejsce z 28,7%. Wynik jest odczytywany jako początek końca tradycyjnego duopolu labour-konserwatyści.
Kluczową przyczyną porażki labourzystów była strategia „konkurencji w antyizraelizmie”, mająca zatrzymać muzułmański elektorat po 7 października 2023 i radykalizacji części społeczności. Rząd Keira Starmera przyjął postawę wrogą wobec Izraela: przywrócił finansowanie UNRWA, ograniczył sprzedaż broni, zawiesił negocjacje handlowe, uznał jednostronnie państwo palestyńskie – łamiąc własny program wyborczy. Żadna z tych koncesji nie wystarczyła – elektorat muzułmański i tak wybrał bardziej radykalnych Zielonych.
Zieloni wygrali dzięki logice „outbidding” – bez odpowiedzialności rządowej mogli obiecywać wszystko: radykalne rozwiązania ekonomiczne, poparcie dla grup aktywistycznych np. propalestyńskich, nieograniczoną imigrację, politykę woke. Labourzyści, obciążeni realną władzą i koniecznością utrzymania sojuszy międzynarodowych, nie są w stanie konkurować w tym wyścigu radykalizmu i za każdą próbę zostają ukarani utratą jeszcze większej liczby głosów.
Niektórzy z komentatorów ostrzegają przed analogią do rewolucji irańskiej z 1979 roku. Lewicowi sojusznicy islamistów (komuniści, socjaliści, intelektualiści) pomogli obalić szacha, wierząc, że wykorzystają fundamentalistów do własnych celów – skończyło się masowymi egzekucjami i teokracją. Podobny mechanizm działa dziś w Wielkiej Brytanii: koalicja komunistów z Zielonymi oparta wyłącznie na wspólnym antyizraelizmie i nienawiści do „imperializmu” jest nietrwała i skazana na konflikt, gdy Zieloni zaczną forsować legalizację prostytucji, aborcję na żądanie, politykę trans czy dekryminalizację narkotyków.
Wniosek jest jednoznaczny i brutalny:
Ci, którzy idą na ustępstwa i tak tracą głosy.
Kto ustępuje szantażowi islamistycznemu, traci i tak, a dodatkowo traci tożsamość, wartości i miejsce po właściwej stronie historii. Wynik w Gorton i Denton to przestroga dla całej zachodniej lewicy: antyizraelizm i woke-identyfikacja nie są narzędziem mobilizacji – są pożarem, który spala od środka. Majowe wybory lokalne w Londynie, Manchesterze, Liverpoolu i Birmingham mogą przynieść kolejne trzęsienia ziemi.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X