Po katastrofie w Nepalu i Tybecie nowe ostrzeżenie: 200 jezior lodowcowych w Indiach zagraża dolinom
Himalaje zbliżają się do punktu krytycznego: lodowce topnieją dziś o 65 proc. szybciej niż dekadę temu, a przy obecnym tempie Hindukusz-Himalaje mogą stracić do końca wieku nawet 80 proc. obecnej objętości lodu. Raport opublikowany we wrześniu ostrzega, że miliony ludzi żyjących poniżej niestabilnych jezior lodowcowych są zagrożone powodziami, a w połowie stulecia region osiągnie „szczyt wody” — potem przepływy rzek zaczną spadać. Opracowanie powstało po sierpniowym zawaleniu lodowca na granicy Nepalu i Tybetu, które wywołało lawiny i wezbrania; potwierdzono co najmniej 1300 ofiar śmiertelnych, a ponad 5300 osób uznano za zaginione.
Himalaje przyspieszają topnienie i zbliżają się do progu, po którym najpierw wzrośnie ryzyko katastrof, a potem ubędzie wody w rzekach zasilających Azję Południową. Raport Prosperous and Resilient Himalayas, przygotowany przez firmę doradczą Systemiq wraz z Integrated Mountain Initiative, przy udziale Międzynarodowego Centrum Zintegrowanego Rozwoju Gór (ICIMOD) oraz indyjskiego G.B. Pant National Institute of Himalayan Environment, wskazuje, że ubytek masy lodowców jest o 65 proc. szybszy niż przed dekadą. Jeśli obecny trend się utrzyma, Hindukusz-Himalaje — łańcuch od Afganistanu po Mjanmę — mogą do 2100 r. stracić nawet 80 proc. dzisiejszej objętości lodu.
Ostrzeżenie pojawiło się po katastrofie z 26 sierpnia. Zawalił się lodowiec w masywie Langtang na granicy Nepalu i Tybetu; lawina lodu i skał uruchomiła kaskadę osuwisk i gwałtowne wezbrania w dolinach. W Nepalu i chińskim Tybecie potwierdzono co najmniej 1300 ofiar, a liczba zaginionych przekroczyła 5300. Zdarzenie zarejestrowano sejsmicznie jako wstrząs rzędu 5,2 — to nie trzęsienie ziemi, lecz upadek lodu.
Po recesji lodowców zostają jeziora spiętrzone kruchą moreną — rumoszem i lodem. Pęknięcie takiej tamy (GLOF) spuszcza w dół doliny wodę, błoto i kamienie. W Indiach zidentyfikowano blisko 200 jezior lodowcowych wysokiego ryzyka, z czego 56 sklasyfikowano jako ryzyko bardzo wysokie. Miliony ludzi mieszkają poniżej. Mimo że Himalaje to około 18 proc. powierzchni Indii, przypada na nie około 35 proc. klęsk żywiołowych w tym kraju. Systemy wodne regionu podtrzymują ponad 20 proc. indyjskiego PKB — rolnictwo Niziny Hindustańskiej, energetykę wodną i gospodarki pielgrzymkowe.
Kolejnym etapem jest tzw. peak water: najpierw topnienie zwiększa przepływy, potem — gdy rezerwa lodu się kurczy — rzeki zaczynają słabnąć. Raport spodziewa się tego w większości basenów himalajskich około połowy stulecia. Skutki dla zaopatrzenia w wodę będą dotkliwe.
Lukę stanowi monitoring. Spośród około 40 tys. lodowców Hindukuszu-Himalajów na ziemi śledzi się zaledwie 21. Jeszcze słabiej poznana jest wieloletnia zmarzlina, której odmarzanie też destabilizuje stoki. Około jednej trzeciej ubytku lodu wiąże się z czarnym węglem — sadzą z nizin, m.in. z pieców cegielnianych — która osiada na śniegu i przyspiesza topnienie. To jeden z nielicznych czynników, na które region może wpłynąć relatywnie szybko. Autorzy wzywają do cięcia emisji sadzy, gęstszej sieci pomiarów, transgranicznych systemów wczesnego ostrzegania i lepszego przygotowania na katastrofy. Zagrożenia — jak pokazał sierpień — nie zatrzymują się na granicach.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze