Internet zalała pizza Książula. Influencer tłumaczy się z zarzutu sprzedania się
Książulo odniósł się w najnowszym nagraniu do krytyki, która pojawiła się po wprowadzeniu na rynek sygnowanej jego nazwiskiem mrożonej pizzy. Twórca odpowiedział przede wszystkim na zarzut, że poprzez stworzenie własnego produktu miał się „sprzedać”. Jak podkreślił, inaczej rozumie takie działanie.
Internetowy twórca ponownie wzbudził zainteresowanie, tym razem nie za sprawą recenzji lokali gastronomicznych, lecz własnego produktu. Książulo zaangażował się w stworzenie mrożonej pizzy, która ma być dostępna w popularnej sieci sklepów.
Sama zapowiedź produktu spotkała się w sieci z różnymi reakcjami. Obok entuzjastycznych komentarzy pojawiła się krytyka dotycząca pomysłu na sprzedaż pizzy oraz pytania o to, czy produkt będzie odpowiadał standardom, które twórca przez lata oceniał podczas swoich materiałów.
Książulo zaznaczył, że jego celem było przygotowanie produktu, który będzie dostępny dla szerokiego grona odbiorców. W swoim nagraniu odniósł się również do komentarzy, które pojawiły się jeszcze przed oficjalną premierą.
Widać, że odbiór jest raczej mieszany. Mimo że premiera jest jutro, wiem, że sporo Żabek już sprzedaje od wczoraj. Dziękuję wam za wszystkie recenzje. Jestem tym zalewany. Oglądam to wszystko, jest to dla mnie mega dziwne, też ekscytujące. Są opinie neutralne, że spoko i po prostu okej. Są opinie, że ta pizza jest z******a i są też opinie, że to jest ciężki frajer - mówi na filmie internetowy twórca.
Szczególnie dużo uwagi poświęcił zarzutowi „sprzedania się”, który – jak zauważył – pojawia się wśród internautów najczęściej. Jego zdaniem stworzenie własnego produktu nie jest równoznaczne z sytuacją, w której twórca otrzymuje pieniądze za pozytywną ocenę konkretnego lokalu czy produktu.
Jeśli chodzi o zarzut sprzedania się, bo to się chyba przewija najczęściej — zdaję sobie sprawę, że część ludzi zawsze tak to będzie postrzegała, a ja nic z tym nie zrobię i muszę z tym żyć, ale jeśli chodzi o mnie i o to, jak ja postrzegam postać Książula — uważam, że sprzedanie się byłoby wtedy, kiedy recenzowałbym coś za pieniądze. Kiedy jakaś knajpa zapłaciłaby mi za to, żebym ja powiedział, że tam jest pysznie. Gdyby na przykład wyszło na jaw coś takiego, że ktoś zapłacił mi za to, że powiedziałem, że coś jest u nich dobre - tłumaczy Książulo.
Twórca podkreślił przy tym, że rozdziela tworzenie własnego produktu od otrzymywania pieniędzy za pozytywne recenzowanie cudzych produktów czy lokali.
Trochę rozgraniczam to z wprowadzeniem własnego produktu. Oczywiście opinię zostawiam wam. Teraz j******e Książula od dwóch dni jest bardzo modne — czegoś takiego chyba jeszcze nie przeżyłem od tych 3-4 lat. Wydawało mi się, że jestem lubianym twórcą. Nie będę się starać przekonać do mojego punktu widzenia. Każdy ma swój rozum i niech każdy myśli co chce — powiedział w nagraniu opublikowanym na Instagramie.
Źródło: Republika, Facebook, Instagram
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X