Grochmalski: Rosyjska rakieta to nie incydent, lecz faza zero wojny
Rosyjska rakieta, która przeleciała niemal 100 kilometrów nad terytorium Polski i wybuchła, stała się według profesora Piotra Grochmalskiego nie zwykłym incydentem, lecz elementem strategicznej komunikacji Kremla wobec NATO.
W rozmowie z Radiem Republika profesor Piotr Grochmalski, politolog i ekspert ds. bezpieczeństwa, ocenił, że rosyjska rakieta, która „odwiedziła województwo europejskie” i wybuchła na polskim terytorium, nie była przypadkiem.
To nie jest incydent – podkreślił gość.
Zdaniem eksperta Rosja realizuje wobec Polski i NATO fazę zero działań – wszystkimi możliwymi środkami w ramach wojny, poza pełnoskalowym atakiem kinetycznym.
Rakieta, która leciała zaledwie 6 sekund po prawie 100 kilometrach polskiego nieba, mijając ośrodki zurbanizowane i fabryki zbrojeniowe, nie została zestrzelona. „Rakieta wlatuje i jest zestrzeliwana” – tak, według Grochmalskiego, powinny brzmieć jednoznaczne procedury.
Ekspert wskazał, że była to całkiem poważna rakieta – precyzyjna broń o dokładności do 5 metrów, zdolna przenosić zarówno ładunki konwencjonalne, jak i nuklearne.
To jest bardzo precyzyjna broń w wersji T-101 – mówił, dodając, że Rosjanie wysłali jasny komunikat strategiczny: Polska jest bezbronna.
W odpowiedzi polski rząd, zdaniem profesora, popełnił fatalny błąd. Premier miał zasugerować, że to „być może był przypadek, no to instalacja się zepsuła, że to nawigacja się w rakiecie zepsuła”.
On wysłał komunikat tłumaczący Rosję – ocenił Grochmalski.
Porównując sytuację do Turcji, ekspert przypomniał, że Ankara w 2015 roku podjęła autonomiczną decyzję o zestrzeleniu rosyjskiego samolotu, który naruszył jej przestrzeń.
Oni w 2015 roku zastrzelili, nie czekając na to, jakie tam będą odpowiedzi, co ustali NATO.
Polska tymczasem działa w ramach procedur pokojowych, mimo że – jak podkreślił – „Rosja prowadzi wobec nas wojnę wszystkimi możliwymi środkami”.
Grochmalski krytykował także zapowiedź przekazania Ukrainie kolejnych rakiet do systemów Patriot. „Jak my damy jeszcze więcej PAK-3, których bardzo niewiele mamy, to w ten sposób Ukraina będzie zastrzeliwała rakiety” – ironizował, wskazując, że Polska leży na pierwszej linii, ma granicę z Białorusią i Kaliningradem, a uzupełnienie zapasów potrwa lata.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X