Bułgaria: w niedzielę wybory parlamentarne, kolejna próba przełamania kilkuletniego okresu niestabilności
Bułgarzy podejmą w niedzielę następną próbę zakończenia pięcioletniego okresu, w którym kolejne rządy nie były w stanie dotrwać do końca swojej kadencji. Wybory parlamentarne będą ósmym głosowaniem od 2021 r., a o ich sukcesie może przesądzić wynik byłego prezydenta Rumena Radewa.
Do przedterminowych wyborów parlamentarnych w Bułgarii doprowadziła dymisja rządu Rosena Żelazkowa, który ugiął się pod presją masowych protestów społecznych z końca 2025 r. Ich bezpośrednią przyczyną stał się projekt ustawy budżetowej na 2026 r., przewidujący m.in. podwyższenie o 2 proc. składek na ubezpieczenie i pokaźne noworoczne premie dla urzędników oraz funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa. Protestujący sprzeciwiali się też systemowej korupcji i upolitycznieniu instytucji publicznych.
Ówczesny prezydent, a obecnie lider sondaży, Rumen Radew, zapowiedział wybory po tym, gdy kolejne ugrupowania parlamentarne odmawiały przyjęcia misji sformowania rządu. Kilka dni później - na rok przed końcem swojej drugiej i ostatniej kadencji - Radew zrezygnował z urzędu. Tydzień przed dymisją - jak wynika z sondażu opublikowanego przez telewizję bTV - prezydent cieszył się zaufaniem społecznym na poziomie 44 proc.
Bułgarzy wybiorą w niedzielę deputowanych do 240-osobowego Zgromadzenia Narodowego - jednoizbowego parlamentu. O mandaty ubiegają się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji. Najnowsze sondaże agencji Alpha Research, Myara oraz Trend przewidują przewagę koalicji Postępowa Bułgaria, której nieformalnym liderem jest Radew, dając jej od 32 do 34 proc. poparcia. Dalej znalazła się centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa z około 19-procentowym poparciem oraz centrowa i prozachodnia formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria z wynikiem około 11 proc.
Według sondaży nowy parlament utworzy od pięciu do sześciu partii i koalicji. Niewykluczone jest też wejście siedmiu ugrupowań. Radew wykluczył już sojusz z GERB oraz partią DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego, który znajduje się na listach sankcyjnych USA i Wielkiej Brytanii za korupcję.
Agencja prasowa BTA, powołując się na sondaż Alpha Research, podała w piątek, że spodziewany jest udział ponad 3,3 mln wyborców, co oznaczałoby frekwencję na poziomie 60 proc.
Komentatorzy podkreślają, że zwycięska koalicja Radewa będzie najprawdopodobniej zmuszona do utworzenia koalicji i to mniejsze ugrupowania będą mogły mieć wpływ na stosunek przyszłego rządu do kwestii dotyczących polityki zagranicznej. W kampanii wyborczej Radew unikał jednoznacznych deklaracji - zarówno jeśli chodzi o zagadnienia wewnętrzne, jak też zagraniczne. Jego wcześniejsze decyzje i wypowiedzi sugerują jednak eurosceptycyzm i próbę normalizacji stosunków z Rosją.
Wśród najważniejszych i najczęstszych obietnic, pojawiających się podczas zakończonej w piątek kampanii, była walka z korupcją. To wokół tego tematu buduje swój przekaz m.in. były prezydent Radew. Eurosceptyczne głosy koncentrowały się na krytyce przystąpienia Bułgarii do strefy euro, co nastąpiło na początku bieżącego roku.
Swetosław Malinow, analityk Centrum Studiów nad Demokracją (CSD) w Sofii, powiedział PAP, że "dla bułgarskich wyborców największymi zmartwieniami są konsekwencje przystąpienia do strefy euro oraz rosnące ceny i rachunki".
Głosowanie będzie trwać od godz. 7 do 20 czasu lokalnego (od godz. 6 do 19 czasu polskiego). Wyniki spodziewane są w niedzielę w nocy lub w poniedziałek.
Najnowsze
Przesłanie pokoju, jedności i sprzeciwu wobec społecznych nierówności. Leon XIV żegna Kamerun i udaje się do Angoli
Zwolnienia bezzasadne, znamiona dyskryminacji. Wyrzuceni z PKP Cargo pracownicy wygrywają w sądach
Rosja... 700 ukraińskich dzieci zabitych, tysiące rannych i porwanych