Były minister zdrowia Wielkiej Brytanii chce przejąć przywództwo w Partii Pracy
Były minister zdrowia Wielkiej Brytanii Wes Streeting zapowiedział w sobotę, że zamierza wystartować w wyścigu o przywództwo Partii Pracy. W czwartek polityk podał się dymisji, by wyrazić brak zaufania wobec obecnego szefa ugrupowania - i zarazem rządu - Keira Starmera.
- Potrzebujemy porządnej rywalizacji z najlepszymi kandydatami na boisku i dlatego wystartuję – zadeklarował Streeting na konferencji prasowej zorganizowanej przez powiązaną z laburzystami organizacją Progress. – Wiem, jak wygrać – zapewnił.
Powiedział, że nie chce wymuszać natychmiastowego przeprowadzenia wyborów, ponieważ „nie leży to w interesie partii ani kraju”.
Ponownie skrytykował obecnego premiera i lidera Partii Pracy, Starmera. - Partia Pracy objęła władzę nieprzygotowana w zbyt wielu obszarach, brakowało jej jasnej wizji i kierunku działania – ocenił.
W pierwszym publicznym wystąpieniu od czasu rezygnacji ze stanowiska ministra zdrowia Streeting powiedział, że Wielka Brytania musi dążyć do nawiązania „nowych, szczególnych stosunków” z Unią Europejską, a brexit określił jako „katastrofalny błąd”. Jego zdaniem bliższe stosunki z Europą pomogą „odbudować brytyjską gospodarkę i handel, a także wzmocnią obronę przed zagrożeniami ze strony Rosji i ruchu Ameryka Przede Wszystkim (America First to strategia obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa)”.
O stanowisko szefa partii, a w konsekwencji - premiera kraju, najpewniej będzie ubiegał się także burmistrz Manchesteru Andy Burnham. W piątek uzyskał on zgodę Partii Pracy na kandydowanie w czerwcowych wyborach uzupełniających do Izby Gmin, co otworzy mu drogę do zastąpienia Starmera. Fakt, że nie jest posłem, na razie uniemożliwia mu starania o przywództwo ugrupowania.
Presja wobec Starmera zaczęła mocno rosnąć w związku z dotkliwymi porażkami Partii Pracy w wyborach lokalnych w Anglii oraz w wyborach do parlamentów Szkocji i Walii 7 maja. Przegrane nałożyły się na ciągnące się od miesięcy kontrowersje wokół nominowania wpływowego polityka laburzystów Petera Mandelsona na ambasadora w USA mimo jego znajomości z nieżyjącym już amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem, a także na ogólnie słabe notowania sondażowe laburzystów.
W ostatnich dniach Starmer powtarzał, że nie zamierza rezygnować ze stanowiska, przekonując, że kolejna w ostatnich latach zmiana premiera tylko pogłębiłaby chaos polityczny.
Źródło: Republika, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X