Starcia policji z demonstrantami w stolicy Kambodży
Kambodżańska policja rozpędziła w stolicy kraju Phnom Pehn obóz zwolenników opozycji. Ponad tysiąc demonstrantów domagało się nowych wyborów i dymisji premiera.
Policjanci uzbrojeni w tarcze i pałki zaatakowali koczujący od grudnia w parku tłum na wiecu zorganizowanym przez opozycyjną Partię Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP). Władze zabroniły w mieście kolejnych zgromadzeń.
Opozycja z CNRP domaga się dochodzenia w sprawie fałszerstw wyborczych podczas lipcowych wyborów parlamentarnych; władze odmówiły wszczęcia dochodzenia. Premier Hun Sen odmówił ustąpienia i zapowiedział, że nie rozpisze nowych wyborów.
Dzięki wygranym przez Kambodżańską Partię Ludową (PPC) wyborom rządzący od 28 lat Hun Sen został
kolejny raz premierem. Opozycja, która w wyborach zdobyła znacząco więcej mandatów niż wcześniej,
uważa, że doszło do fałszerstw i że w uczciwych wyborach zdobyłaby większość miejsc w Zgromadzeniu
Narodowym. PPC zdobyła 68 mandatów, a opozycja - 55. Mianowanie Hun Sena na kolejną 5-letnią
kadencję przegłosowała we wrześniu PPC w głosowaniu zbojkotowanym przez opozycję. Ponowne
obsadzenie Hun Sena na stanowisku przywódca CNRP, Sam Rainsy nazwał "zamachem konstytucyjnym".
W piątek policja otworzyła ogień do protestujących pracowników zakładów odzieżowych na przedmieściach stolicy domagających się podniesienia płac; zginęły co najmniej osoby. Robotnicy z fabryk odzieżowych żądają podniesienia płacy minimalnej z 80 do 160 dolarów, a rząd oferuje 20-dolarową podwyżkę. W Kambodży przemysł odzieżowy, który zatrudnia ponad 500 tys. ludzi, przynosi największe wpływy z eksportu.
Polecamy Hity w sieci
Wiadomości
Najnowsze
"Nic się nie udało załatwić panu premierowi". Leśkiewicz sprowadza Tuska na ziemię
Ceny paliw rosną! Czy Tusk oszukał Polaków?
Marta Nawrocka obchodzi dziś urodziny. Tak wyglądało życie pierwszej damy, zanim wprowadziła się do Pałacu Prezydenckiego