Marcin Mroczek komentuje plotki o rozwodzie. Co powiedział?
Ostatnie doniesienia zelektryzowały fanów serialu „M jak Miłość”. Jak ustalił nieoficjalnie portal Pudelek, do sądu wpłynął pozew rozwodowy Marcina Mroczka i jego żony Marleny Muranowicz. Para była razem 12 lat – pobrali się w 2013 roku i wychowują wspólnie dwóch synów. Teraz Mroczek odniósł się do informacji medialnych.
Marcin Mroczek to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiego show-biznesu. Od lat jest kojarzony przede wszystkim z rolą Pawła Zduńskiego w popularnym serialu TVP, w którym występuje nieprzerwanie od samego początku emisji. Prywatnie aktor prowadził raczej spokojne i skromne życie, z dala od wielkich skandali i medialnego zamieszania.
Jego żona, Marlena Muranowicz, związana jest z branżą modową – jest modelką i prowadzi własną agencję modelek i hostess.
Po pojawieniu się medialnych doniesień o rozwodzie, głos w sprawie zabrał sam Marcin Mroczek. W rozmowie z dziennikiem „Fakt” odniósł się do sytuacji, jednak jego komentarz był bardzo powściągliwy.
– Nigdy nie rozmawiam o życiu prywatnym i nie komentuję wydarzeń z mojego życia prywatnego – powiedział tabloidowi aktor.
Choć Mroczek nie potwierdził jednoznacznie informacji o rozwodzie, jego wypowiedź nie rozwiała spekulacji. W sieci pojawiło się wiele komentarzy zaskoczonych fanów, którzy do tej pory uważali parę za jedną z najbardziej zgranych i stabilnych w polskim show-biznesie.
Czy Marcin i Marlena rzeczywiście się rozstają? Czas pokaże, czy małżeństwo ma jeszcze szansę na ratunek, czy jednak plotki okażą się prawdą.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
USA wzmacniają obecność wojskową. Kolejne myśliwce kierowane na Bliski Wschód
Adam Borowski nie odpuszcza. Będzie społecznym Rzecznikiem Praw Obywatelskich
Spektakularny przylot Donalda Trumpa na finał Mundialu. Marine One nad stadionem