Hanna Lis okradziona w domu! Rodzinne pamiątki sprzedane do lombardu
Hanna Lis podzieliła się nieprzyjemnym doświadczeniem związanego z kradzieżą w jej domu. Sprawa dotyczy osoby, której zaufała.
Dziennikarka ujawniła, że osoba zatrudniona do pracy w domu wykorzystała dostęp do prywatnej przestrzeni, zabierając rodzinne pamiątki – biżuterię i przedmioty sentymentalne po matce, babci i prababci.
„Zostałam okradziona przez osobę, której zaufałam. Pani sprzątająca ograbiła mnie z moich pamiątek rodzinnych. Ostatnich, jedynych, jakie miałam po mojej zmarłej mamie, babci, pra i pra-prababci. Ukradła i sprzedała rodzinną biżuterię do lombardu. Właściciel twierdzi, że nie pamięta mojej biżuterii, nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że moje pamiątki rodzinne na pewno przetopił…” – napisała Hanna Lis w mediach społecznościowych.
Sprawa trafiła do sądu i wciąż jest w toku. Hanna Lis skomentowała sytuację niedawno pod postem Klaudii Halejcio:
„Współczuję, a jednocześnie trochę zazdroszczę Klaudia. Mnie moja przemiła (z pozoru), młoda, uśmiechnięta pani opiekująca się domem okradła z rodzinnej biżuterii. I nie chodzi już nawet o wartość materialną, a o pamiątki po mamie, babci, prababci… Najśmieszniejsze jest to, że spędziła pół dnia w areszcie i … pomimo tego że przyznała się do części zarzutów kradzieży, wyszła sobie spokojnie na wolność i dalej 'pracuje'. Trwa sprawa w sądzie. Podczas rozpraw śmieje mi się w twarz. Uważajcie kogo wpuszczacie do domu i ZAWSZE, ZAWSZE domagajcie się zaświadczenia o niekaralności!”
Hanna Lis przypomina, że nawet jeśli kara dla złodziejki będzie niewielka, pozostaje ślad w rejestrze karnym, co jest przestrogą dla innych.
Źródło: instagram.com/@hanna_lis
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X