Nowe prawo uderza w patostreaming. Za publikowanie takich treści nawet pięć lat więzienia
Od niedzieli obowiązują w Polsce nowe przepisy wymierzone w patostreaming. Za rozpowszechnianie w internecie materiałów pokazujących m.in. przemoc wobec zwierząt czy poniżanie innych osób będzie grozić do trzech lat więzienia. Jeżeli nagranie dotyczy osoby niepełnoletniej, sprawca może trafić za kratki nawet na pięć lat.
Patostreaming przestępstwem
Nowelizacja Kodeksu karnego, która weszła w życie w niedzielę, wprowadza odpowiedzialność karną za publiczne rozpowszechnianie określonych patologicznych treści w internecie. Nowe regulacje obejmują materiały przedstawiające popełnienie przestępstwa godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia oraz poniżające traktowanie innego człowieka – nawet w przypadku, gdy osoba ta wyraziła na takie zachowanie zgodę. Za rozpowszechnianie takich materiałów grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Znacznie surowszą odpowiedzialność przewidziano, gdy nagranie przedstawia osobę poniżej 18. roku życia. W takim przypadku kara może wynosić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.
Zmiany mają uderzyć nie tylko w osoby tworzące patostreamy. Odpowiedzialność może objąć również internautów, którzy publicznie rozpowszechniają takie nagrania, np. poprzez ponowne publikowanie materiałów.
Prof. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego, współautor regulacji, zwraca uwagę, że samo podanie materiału dalej może w określonych okolicznościach prowadzić do odpowiedzialności karnej. Kluczowe znaczenie ma jednak społeczna szkodliwość konkretnego działania:
– Nie każde podanie dalej będzie przestępstwem. Kluczowa jest społeczna szkodliwość czynu. Niektórych treści publikowanych w internecie nie ogląda nikt, a ich twórcy na nich nie zarabiają – w takiej sytuacji nie mówimy o przestępstwie. Te przepisy celują w tzw. grube ryby – wyjaśnił Małecki.
Jak wskazał, znaczenie może mieć m.in. skala zwiększenia zasięgu patologicznego materiału przez popularnego twórcę internetowego. Im większy zasięg publikacji, tym większa może być społeczna szkodliwość czynu. Nowe przepisy przewidują jednocześnie wyjątki. Odpowiedzialnością nie mają być objęte działania prowadzone w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej i naukowej oraz podejmowane w celu ochrony interesu publicznego.
Wyjazd z Polski nie musi pomóc patostreamerowi
Jednym z problemów związanych ze zwalczaniem patostreamingu pozostaje możliwość prowadzenia transmisji z zagranicy. Prezydent Karol Nawrocki, informując o podpisaniu ustawy, wskazywał na potrzebę skutecznego egzekwowania prawa również wobec twórców nadających poza granicami kraju.
Zdaniem prof. Małeckiego obowiązujące regulacje pozwalają jednak ścigać sprawców niezależnie od miejsca, z którego publikują materiały:
– Przestępstwo, o którym mówimy, polega na publicznym rozpowszechnianiu filmików, nagrań w internecie. Więc publiczne rozpowszechnianie jest tam, gdzie jest widz. Celujemy w ochronę widzów – przede wszystkim dzieci – w Polsce. Nie ma to najmniejszego znaczenia, na jakim serwerze jest materiał, czy w jakim medium społecznościowym się pojawił – powiedział PAP.
Według karnisty celowy wyjazd z kraju nie musi więc chronić patostreamera przed odpowiedzialnością, jeżeli nadal kieruje on swoje materiały do polskiej publiczności i zarabia na widzach w Polsce.
Arkadiusz Michałowski z działającego w ramach NASK zespołu Dyżurnet.pl ocenia, że wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla twórców patotreści oraz osób zwiększających zasięg takich materiałów jest istotnym elementem walki ze zjawiskiem. Jego zdaniem nie rozwiązuje jednak całego problemu:
– Dopiero praktyka pokaże, czy nowe przepisy przełożą się na zmniejszenie liczby szkodliwych treści w internecie. Z całą pewnością potrzeba na to czasu. Tym, co mogłoby zadziałać od razu, byłaby zdecydowana i szybka reakcja platform internetowych, na których takie treści się pojawiają – wskazał Michałowski.
Ekspert zwrócił uwagę, że szkodliwe materiały, mimo naruszania regulaminów platform społecznościowych, są przez nie usuwane stosunkowo rzadko. Zgłoszenia dokonywane przez pojedynczych użytkowników nie zawsze spotykają się z reakcją.
Skala problemu jest szczególnie istotna w kontekście najmłodszych użytkowników internetu. Z raportu „Nastolatki” NASK-PIB opublikowanego jesienią 2025 roku wynika, że w roku poprzedzającym publikację badania patostreamy oglądał co czwarty nastolatek w Polsce.
Źródło: Republika, pap.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X