Blisko 500 stołecznych szkół otrzymało alarmy bombowe. W innych regionach kraju też niespokojnie
W środę fałszywe informacje o podłożeniu materiałów wybuchowych sparaliżowały szkoły w Warszawie. „Taki głupi żart powoduje nie tylko paraliż pracy placówek, ale też angażuje policję, zamiast walki z przestępczością – uważa wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. Sytuacja nie dotyczyła tylko Warszawy, podobne zgłoszenia miały miejsce także w innych regionach kraju.
Co piąta placówka w stolicy musiała zmierzyć się z alarmem. W nocy e-maile o zagrożeniu trafiły do 481 placówek (311 przedszkoli i 170 szkół). Placówki pozostawały w kontakcie z policją, która wydawała zalecenia.
„Monitorujemy na bieżąco sytuację” – powiedziała Radiu Eska Karolina Gałecka, rzecznik MSWiA. Z informacji posiadanych przez resort wynika, że nie tylko w Warszawie dochodziło do zgłoszeń o podłożeniu ładunków wybuchowych.
Zgłoszenia odnotowano także w innych regionach kraju. W Kielcach doszło do ewakuacji, podobnie w niektórych szkołach w Wielkopolsce, m.in. w Szkole Podstawowej nr 27 w Poznaniu oraz na uniwersytecie. We Wrocławiu również miały miejsce ewakuacje, natomiast w Szczecinie nie były konieczne.
W Warszawie już do godz. 8:30 zgłoszono ok. 30 alarmów, a problem objął ponad 200 placówek. Policja podkreśla, że zagrożenia nie potwierdzono.
Za wywołanie fałszywego alarmu bombowego grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, a w przypadku wielu zgłoszeń – nawet do 15 lat.
Źródło: Republika, Super Express, Radio Eska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X