Reklama polityczna – wytrych do zamknięcia wolności słowa
Senat zastanawia się, jak wdrożyć unijne rozporządzenie o przejrzystości i targetowaniu reklamy politycznej. To – najkrócej mówiąc – uprawnienie do ingerencji w wolność słowa, w kluczowym momencie dla każdej demokracji, czyli podczas kampanii wyborczej. „Zgodnie z unijnym prawem reklamą polityczną może zostać określone niemalże wszystko” – alarmuje na łamach „Rzeczpospolitej” radca prawny Dariusz Lasocki.
Senacka Komisja Praw Człowieka i Praworządności rozpoczęła w marcu 2026 r. prace mające na celu wdrożenie unijnego rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/900 o przejrzystości i targetowaniu reklamy politycznej
– poinformował Dariusz Lasocki.
Wskazywał, że „akt ten może być już stosowany bezpośrednio, jednakże kraje członkowskie UE muszą podjąć decyzję, który organ będzie odpowiedzialny za proces sankcjonowania reklam politycznych. A zatem, który krajowy podmiot (PKW, UOKiK czy UKE a może jeszcze inny) otrzyma uprawnienie w istocie do ingerencji w wolność słowa, w kluczowym momencie dla każdej demokracji, czyli podczas kampanii wyborczej”.
Prawnik podkreślił, że zgodnie z unijnym prawem reklamą polityczną może zostać określone niemalże wszystko – od artykułu sponsorowanego aż po wpis przypadkowego internauty odnośnie do kwestii będącej przedmiotem debaty parlamentarnej.
Rozporządzenie wskazuje szereg naruszeń, które skutkować mogą sankcją finansową. Są wśród nich: brak oznaczenia materiałów wyborczych, ingerencja w wybory ze strony podmiotów lub obywateli państw trzecich, którzy mogą sponsorować reklamę polityczną w Unii
– pisze.
Lasocki przytacza artykuł 25 Rozporządzenia, który wprowadza drastyczne sankcje. Zgodnie z nim państwa członkowskie ustanawiają przepisy dotyczące sankcji lub w razie potrzeby innych środków mających zastosowanie do sponsorów lub dostawców usług reklamy politycznej, gdy ci naruszą reżim reklamy politycznej. Sankcje muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające, a kary są dotkliwe, gdyż maksymalna wysokość kar finansowych, jaką można nałożyć, jest obliczana na podstawie potencjału gospodarczego podmiotu podlegającego sankcjom i wynosi 6 proc. rocznego dochodu lub budżetu sponsora lub dostawcy usług reklamy politycznej lub 6 proc. rocznego światowego obrotu sponsora lub dostawcy usług reklamy politycznej w poprzednim roku finansowym.
W przypadku mediów może to zachwiać stabilnością finansową gigantów
– zauważył prawnik.
Źródło: Republika, Rzeczpospolita, tysol.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X