Szokujące ustalenia dotyczące Giertycha. Ogromne kwoty i tajemnicza Rosjanka
Dziennikarze Wirtualnej Polski i money.pl dotarli do byłej pracowniczki kancelarii Romana Giertycha, na którą założono w Liechtensteinie podmiot, przez który przelano blisko milion złotych do spółki polityka. Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem, obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych, a daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu. Prokuratura umorzyła zarzuty wobec Giertycha nie wykonując żadnych działań ani wobec kobiety ani nie sprawdzając dokumentów tego podmiotu.
Rosyjska wspólniczka Giertycha
W tekście Karoliny Wysoty, Szymona Jadczaka poruszono sprawę podmiotu zarejestrowanego w Liechtensteinie, przez który przelano blisko milion złotych do spółki Giertycha. Wspólniczką była w nim Rosjanka z francuskim paszportem (Victoria Beninger, a tak naprawdę Wiktoria Olegowna Kriażewa), obsługująca rosyjskie interesy w rajach podatkowych. Jak wskazują dziennikarze, daty i kwoty przelewów pokrywają się z tymi opisanymi w aktach afery Polnordu.
W sprawę zamieszany był też Sebastian J., ps. "Foka", wieloletni bliski współpracownik Giertycha, jego ochroniarz i człowiek "do wszystkiego".
Dziennikarze piszą, że kancelaria Giertycha regularnie otrzymywała pieniądze od podmiotu zarejestrowanego w raju podatkowym - w sumie blisko 1 mln zł. Sam Giertych twierdzi, że wszystko odbyło się "legalnie i transparentnie", a działalność w Liechtensteinie założyła jego żona Barbara, jednak dokumenty dowodzą czegoś innego.
Sprawę Polnordu badała prokuratura, która jednak zarzuty wobec posła KO umorzono po tym, jak do władzy doszła KO. W artykule podkreślono rolę, jaką odegrała była już pracownica kancelarii Giertycha, przy zakładaniu nowego podmiotu w Liechtensteinie.
Obok niej we władzach Utriusque pojawiła się Victoria Beninger – urodzona jako Wiktoria Olegowna Kriażewa w rosyjskim Pietrozawodsku. W zarządzie reprezentowała firmę Swiss Protecta z Panamy, kolejnego raju podatkowego w tej historii. Rosjanka to profesjonalistka, zawodowo zakładająca bogatym Rosjanom firmy w rajach podatkowych. Pracowniczka Giertychów prawdopodobnie nigdy jej nie poznała
— zaznaczono w tekście.
Jadczaka i Wysoty dotarli do danych i faktów, które zostały pominięte przez prokuratorów, którzy badali sprawę Polnordu. Podkreślili oni, że "od kwietnia 2013 r. do października 2013 r. regularnie co miesiąc na konto kancelarii Romana Giertycha wpływało po 120 tys. zł. Z jednym wyjątkiem – we wrześniu przelew opiewał na 50 tys. franków szwajcarskich, czyli ok. 170 tys. zł."
W sumie, jak wynika z danych Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF), z Liechtensteinu do Giertychów trafiło w 2013 r. ok. 900 tys. zł. 20 dni po ostatnim przelewie podmiot w Liechtensteinie zostaje postawiony w stan likwidacji
— podkreślili.
Jak zareagował Giertych po tym, jak otrzymał pytania od dziennikarzy zajmujących się tą sprawą? W klasyczny dla siebie sposób - próbując ich zastraszyć.
We wpisie na X Jadczak poinformował, że "Roman Giertych dostał od nas pytania we wtorek o godz. 10:14. Dokładnie 5 godz. i 20 minut później wysmażył post, w którym straszył dziennikarzy WP i samą Wirtualną Polskę jakimś pismem od Fundacji Obrony Demokracji (spuśćmy zasłonę milczenia na pewną poważną redakcję, która ten temat podchwyciła)".
Artykuł wywołał poruszenie w Internecie.
Źródło: Republika, Money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X