Rosja prowadzi wojnę, a Sikorski mówi o „braku paniki”. Padły zaskakujące słowa
Rosyjskie wojska od ponad czterech lat prowadzą pełnoskalową wojnę przeciwko Ukrainie. Polska od początku wspiera walczącego sąsiada, a politycy wszystkich opcji wielokrotnie podkreślali, że imperialna polityka Kremla stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Europy. Tym bardziej zaskakują słowa szefa polskiej dyplomacji. Radosław Sikorski przekonuje bowiem, że Polska „nie czuje już paniki przed Rosją”, choć jednocześnie przyznaje, że Moskwa może szykować prowokację wobec naszego kraju... O co więc chodzi w tej wypowiedzi?
„Nie czujemy już paniki przed Rosją”
W rozmowie z włoskim dziennikiem „Il Messaggero” minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski został zapytany o zagrożenie ze strony Rosji. Odpowiadając, przekonywał, że Władimir Putin nie ma dziś możliwości przeprowadzenia pełnoskalowego ataku na Polskę.
– Putin nie ma środków, by nas zaatakować, najwyżej może spróbować dokonać jakiejś prowokacji. Nie zdołał zdobyć Donbasu po prawie 13 latach prób
– stwierdził szef polskiej dyplomacji.
Największe emocje wywołały jednak jego kolejne słowa.
– Polska bardzo poważnie traktuje obronę, ale nie czujemy już paniki przed Rosją
– powiedział Sikorski.
Zaskakujący przekaz w czasie wojny
Wypowiedź ministra budzi mieszane emocje. Bowiem - od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę polskie władze regularnie podkreślają, że agresywna polityka Kremla stanowi jedno z największych zagrożeń dla bezpieczeństwa Europy. Takie ostrzeżenia wybrzmiewały jednak znacznie wcześniej, właśnie ze strony polskich polityków, m.in. śp. Lecha Kaczyńskiego. Wielokrotnie wskazywano również, że walcząca Ukraina broni nie tylko własnej niepodległości, ale także wschodniej flanki NATO.
W tym kontekście deklaracja o tym, że Polska „nie czuje już paniki przed Rosją”, dla wielu może brzmieć co najmniej zaskakująco.
Sam przyznaje, że Rosja może szykować prowokację
Co ciekawe, w tej samej rozmowie Sikorski odniósł się do doniesień brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, według których Stany Zjednoczone miały ostrzec Polskę przed możliwością ograniczonej rosyjskiej prowokacji w najbliższych miesiącach.
– Nie mogę potwierdzić ani zdementować, ale informacja pochodzi z wiarygodnego dziennika, a zatem jest prawdopodobnie prawdziwa. I właśnie dlatego kierujemy przekaz do Rosjan: wiemy, że coś przygotowują, jak to stało się przed inwazją na Ukrainę
– powiedział minister.
Szef MSZ przyznał również, że decyzja Putina o rozpoczęciu wojny była katastrofalna w skutkach.
– Wywołał ogromne cierpienie ludzkie i ciężkie straty ekonomiczne w całej Europie, podejmując tę szaleńczą i zbrodniczą decyzję o ataku na Ukrainę. Dlatego nie możemy wykluczyć, że mimo iż nie może wygrać, może jednak podjąć podobną decyzję
– ocenił.
„Będzie mu lecieć krew z nosa”
Sikorski przekonywał także, że Rosja znajduje się dziś w znacznie gorszym położeniu niż na początku wojny.
– Myśleliśmy, że Putin ma drugą największą armię na świecie. Dzisiaj możemy powiedzieć, że ma drugie wojsko na Ukrainie – stwierdził.
Na zakończenie zapewnił, że Polska jest przygotowana do obrony i może liczyć na wsparcie sojuszników.
– Putin nie może wygrać z Ukrainą. A my sprawimy, że dalej będzie mu lecieć krew z nosa, nawet gdybyśmy musieli walczyć sami. Ale nie jesteśmy sami. Mamy potężnych sojuszników, z Włochami włącznie
– podsumował szef polskiej dyplomacji.
Źródło: Republika, „Il Messaggero”
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X