Wytrwanie nawet na torturach
Witam wszystkich w 18 Niedzielę Roku Liturgicznego, w naszym 217 Programie „Oko na niedzielę”, czyli „Chrześcijaństwo dla dorosłych”. (Niedziela 2.08.2026. Rok A: 1 Krl 19, 9a.11-13a, Rz 9, 1-5; Mt 14, 22-33).
Dzisiaj w Liście do Rzymian słyszymy wielką obietnicę św. Pawła Apostoła: „Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? (…) Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź. Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rz 8,31.35-39).
Jest to najwspanialsza obietnica, św. Paweł zapewnia nas, że choćbyśmy przechodzili przez najtrudniejsze doświadczenia, przez największe cierpienia, nic nie może nas odłączyć do Boga, nikt nas do tego nie może zmusić. O ile my sami nie załamiemy się i nie zdradzimy Boga i ludzi.
Łatwo to powiedzieć, ale jak to zrealizować? Jak wytrwać, zwłaszcza kiedy na przykład krzyżuje nas ciężka choroba albo kiedy jesteśmy potwornie torturowani? Jak to ma być w ogóle możliwe?
Jednak są osoby, które nawet w najtrudniejszych warunkach, w najgorszych torturach pozostali wierni sumieniu i rozumowi, wierni Bogu i ludziom. Według słów św. Pawła Apostoła nawet wtedy nie dali się „odłączyć od miłości Chrystusowej”. Tak są niezbitym dowodem, że jest to możliwe.Tak są też niezbitym dowodem, że istnieje dusza, która jest zdolna do całkowitego panowania nad ciałem. Gdybyśmy byli tylko biologią, coś takiego nie byłoby możliwe. Samo ciało zdradziło by każdego i wszystkich, byle poczuć ulgę.
Do najwspanialszych polskich przykładów takiego wytrwania do końca należy św. Maksymilian Maria Kolbe oraz rotmistrz Witold Pilecki – też zapewne zasługujący na beatyfikację. Wzór szczególnie bliski świeckim mężczyznom.
Św. Maksymilian będąc w piekle Auschwitz dobrowolnie zszedł na samo dno tego piekła – do głodowego bunkra. Przeżył tam 16 dni prowadząc wspólne modlitwy 10 skazańców. Kiedy już wszyscy towarzysze umarli on pozostał jeszcze żywy, Niemcy musieli go dobić. Przy tym cierpiał na zaawansowaną gruźlicę, miał tylko jedno czynne płuco.
Rotmistrz Witold Pilecki był torturowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w śledztwie prowadzonym w X Pawilonie więzienia mokotowskiego w Warszawie przy ul. Rakowieckiej. Komunistyczni śledczy stosowali wobec niego wypróbowane, najgorsze sowieckie metody. Mimo tych wszystkich tortur Pilecki nie zdradził nikogo ze swoich współpracowników i do końca zachował niezłomną postawę. Katusze były tak straszliwe, że rotmistrz podsumował je gorzko tymi słowami: „Mnie tutaj wykończyli. Oświęcim przy tym to była igraszka”. A do Auschwitz poszedł też dobrowolnie, jak Maksymilian do bunkra głodowego. Specjalnie dał się złapać, aby wypełnić zadania oficera wywiadu Wojska Polskiego. Przebywał tam ponad dwa i pół roku.
W ogóle po Wojnie mógł nie wracać do Polski, mógł spokojnie zostać na Zachodzie i żyć w Stanach Zjednoczonych jak wielki bohater choćby z wykładów i z książek. Znowu dobrowolnie pojechał do Ojczyzny, gdzie polscy ateiści-komuniści zgotowali mu los jeszcze gorszy, niż niemieccy esesmani. Cierpiał tam jeszcze więcej, niż św. Maksymilian w bunkrze. Nawet jeden ze strażników z Rakowieckiej widząc jego zachowanie nawrócił się. Gdy ciągle obserwował, jak katowany i głodzony Pilecki bardziej, niż jedzeniem, interesuje się modlitwą, z niej czerpie siłę i nawet uniesienie. Także wtedy nie dał się odłączyć od miłości Chrystusowej.
Jednak na takie zakończenie życia pracuje się całe życie, ono nie jest przypadkiem. Jeżeli człowiek wybiera życie bardziej jak zwierzę, to raczej też umrze jak zwierzę. Jeżeli wybiera drogę miłości Chrystusa, to może umrzeć jako człowiek święty. Wiemy, jakiego tytanicznego dzieła wielkiego świętego dokonał św. Maksymilian, zanim trafił do Auschwitz.
Pilecki dojrzewał w pracy i wymaganiach dnia powszedniego. Ale od początku zwracał na siebie uwagę. Konsekwentnie sam siebie wychowywał jako Polak i jako chrześcijanin, stawiał sobie najwyższe wymagania. Na przykład, gdy został urzędnikiem, prawdopodobnie jako jedyny na tym stanowisku nie brał łapówek. Kiedy w Auschwitz miał możliwość „obłowienia się” na majątku zagazowanych Żydów, stwierdził: „dla mnie cenniejsze było zadowolenie z siebie, niż jakiś tam kamyk. Dość, że gdybym się wtedy do wzięcia tego złota czy brylantów zmusił, czułbym, że spadam ze szczytów, na które wspiąłem się trudną drogą.”
Kiedy proponowano mu wydanie jego wspomnień z Oświęcimia za grube dolary w USA, powstrzymywał się od tego „ze względu na przykrość, którą bym czuł, sprzedając to za pieniądze".
Do swoich dzieci – Zofii i Andrzeja – pisał przekazując im te słowa jako swój duchowy testament: „Kochajcie ojczystą ziemię. Kochajcie swoją świętą wiarę i tradycję własnego Narodu. Wyrośnijcie na ludzi honoru, zawsze wierni uznanym przez siebie najwyższym wartościom, którym trzeba służyć całym swoim życiem”.
Można powiedzieć, że to jest testament dla każdego Polaka i każdego narodu. Testament dla nas. Jego wypełnienie jest możliwe. Mimo wszystko. Maksymilian i Pilecki są tego najlepszymi dowodami.
Życie może być nieraz tak ciężkie, jak życie na tej wulkanicznej pustyni na wybrzeżu hiszpańskiej Lanzarote. Tam też trzymano więźniów. Ale trzeba nawet przez taką pustynię przejść, trzeba tam wytrwać. Aby w końcu dotrzeć do oceanu, który jest obrazem nieskończoności Boga. I nigdy nie zapominać o wspaniałym niebie, które zawsze jest nad nami, jest zawsze przy nas. Jako zapowiedź i już rzeczywistość.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X