Rzeczpospolita statystyki. Kto liderem alkoholowej mapy Polski?
Ponad 100 mld zł mogą sięgnąć w 2026 r. koszty wynikające z nadmiernego spożycia alkoholu – wynika z szacunków „Rzeczpospolitej”. W dziesięciu największych miastach łącznie działa ponad 11 tys. sklepów sprzedających alkohol - informuje w czwartek „Rzeczpospolita”.
W 10 największych miastach działa ponad 11 tys. sklepów sprzedających alkohol, o kilka procent mniej niż w 2024 r. i 2023 r. Wbrew obiegowej opinii w tej grupie nie dominują sklepy stricte monopolowe, ale spożywcze z koncesją na sprzedaż alkoholu. Statystyki podbija m.in. ekspansja Żabki - czytamy w „Rz”.
Z analizy wniosków składanych przez przedsiębiorców wynika, że sklepy monopolowe stanowią około 10 proc. wszystkich punktów sprzedaży detalicznej, stacje benzynowe 4–5 proc., sklepy spożywcze lub spożywczo-przemysłowe (w tym dyskonty i hipermarkety) około 75 proc. Pozostałe to np. drogerie, punkty sprzedaży detalicznej przy hurtowniach lub w lokalach gastronomicznych – informuje w „Rz” Joanna Dubiel z wydziału komunikacji społecznej Urzędu Miasta Krakowa.
Najwięcej placówek z alkoholem w przeliczeniu na liczbę mieszkańców jest w Poznaniu i Szczecinie. W Poznaniu jest ich około 1050. Z kolei w Szczecinie na koniec stycznia 2026 r. było 711 sklepów z alkoholem. To nieco więcej niż w poprzednich latach.
Warszawa ma dalekie, ósme miejsce pod względem liczby sklepów monopolowych. Mniej placówek (biorąc pod uwagę populację) jest tylko w Bydgoszczy i Białymstoku. W Bydgoszczy jest łącznie 545, a w Białymstoku 479 sklepów z alkoholem. W stolicy jeden taki sklep przypada na 580 mieszkańców. W Bydgoszczy na 599, w Białymstoku na 609.
W Krakowie – na początku lutego zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych miało 1 466 punktów. We Wrocławiu jeden monopolowy przypada na 577 mieszkańców, w Krakowie na 550.
Od 0,9 proc. do 2,5 proc. PKB wynoszą podawane przez Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom ekonomiczne koszty spożycia alkoholu. Do tego dochodzą koszty społeczne, które trudno ubrać w konkretne kwoty (np. przemoc domowa). Z uwagi na złożoność problematyki kosztów związanych z piciem alkoholu, nie sposób odpowiedzieć precyzyjnie na temat ich wysokości – podkreśla w „Rz" - dr n. med. Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom.
Dane z Gdańska – podobnie jak w innych miastach – jasno wskazują na pozytywne skutki nocnej prohibicji. Widać znaczący spadek liczby interwencji policji związanych z alkoholem oraz dwucyfrowy spadek mandatów wystawionych przez Straż Miejską w ujęciu rok do roku. I tak np. w listopadzie 2025 r. takich mandatów wystawiono 50, a rok wcześniej 65. Z kolei w sierpniu 2025 r. 170, a rok wcześniej 230 - podaje „Rz”.
Jak czytamy w gazecie - branża alkoholowa jest dużym pracodawcą i istotnym źródłem wpływów do budżetu. Jednak wpływy z akcyzy nie równoważą kosztów wynikających z nadmiernego spożyciem alkoholu. Z szacunków „Rzeczpospolitej” wynika, że koszty przewyższą wpływy przynajmniej kilkakrotnie.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
HIT DNIA
Bardziej upolitycznionego RPO jeszcze nie było. TO nagranie wyjaśnia wszystko
"Układ Podlaski", czyli jak publiczne szpitale stały się finansowym eldorado dla ludzi obecnej władzy
Lech zdominował mistrza Danii! Awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów jest na wyciągnięcie ręki