Rektor ostro komentuje zachowanie Mróz-Gorgoń: "Polska nauka ma problem systemowy"
Rezygnacja prof. Barbary Mróz-Gorgoń z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski nie powinna kończyć sprawy kontrowersyjnego raportu "Polaków portret własny" – uważa Piotr Kusznieruk, rektor Warszawskiej Akademii Medycznej Nauk Stosowanych. Naukowiec stawia ostre pytania o odpowiedzialność za zaakceptowanie słabego dokumentu z AI bez rzetelnej analiz.
"Problemem nie była krytyka. Problemem był raport"
Prof. Barbara Mróz-Gorgoń 21 sierpnia poinformowała o rezygnacji z funkcji pełnomocnika rządu ds. promocji marki Polski. Swoją decyzję wiązała z "niewyobrażalną skalą hejtu" po ujawnieniu afery przygotowania przez nią dokumentów eksperckich dla rządu z użyciem sztucznej inteligencji. Sprawa dotyczy raportu "Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska", przygotowanego przez Fundację Marka Polska Think Tank. Pracami nad analizą kierowała właśnie Mróz-Gorgoń. Na realizację zadania publicznego Ministerstwo Sportu i Turystyki przeznaczyło aż 200 tys. zł.
Do sprawy odniósł się ostro dr Piotr Kusznieruk. Jego zdaniem sama dymisja nie wyczerpuje pytań, które pojawiły się w związku z kontrowersjami:
– Dymisja prof. Barbary Mróz-Gorgoń nie kończy sprawy. Przeciwnie – dopiero teraz warto zadać kilka poważnych pytań – napisał Kusznieruk.
Jak zaznaczył, przedstawianie krytyki dokumentu przede wszystkim jako hejtu może prowadzić do odwrócenia uwagi od zasadniczego problemu fałszowania analiz:
– Jeżeli powodem rezygnacji z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski ma być "niewyobrażalna skala hejtu", to mamy do czynienia z dość wygodnym odwróceniem ról. Bo problemem nie była krytyka. Problemem był raport, który tę krytykę wywołał – stwierdził.
Rektor zwrócił także uwagę na wypowiedzi Mróz-Gorgoń dotyczące wykorzystywania sztucznej inteligencji podczas przygotowywania raportów w środowisku akademickim. Jego zdaniem sprawa wykracza przez to poza ocenę jednego dokumentu:
– Prof. Mróz-Gorgoń publicznie mówiła, że korzystanie z AI przy tworzeniu raportów jest w środowisku akademickim czymś powszechnym. Jeśli rzeczywiście tak jest, to polska nauka ma problem systemowy. Jeśli nie – tym bardziej takie słowa wymagają wyjaśnienia – napisał Kusznieruk.
Kusznieruk zestawił kontrowersje wokół raportu z sytuacją finansową polskich naukowców. Podkreślił, że środowisko akademickie ma uzasadnione powody, aby domagać się zwiększenia nakładów na naukę. Jednocześnie – jak wskazał – podobne sprawy mogą negatywnie wpływać na społeczne postrzeganie tych postulatów:
– Naukowcy słusznie domagają się większych nakładów na naukę. Młodzi badacze po doktoratach i habilitacjach zarabiają często kwoty niewspółmierne do kwalifikacji. Tym trudniej oczekiwać społecznego poparcia dla zwiększania finansowania, gdy opinię publiczną obiegają historie o setkach tysięcy złotych wydawanych na opracowania o jakości budzącej tak fundamentalne wątpliwości – ocenił.
Zdaniem rektora WAMNS konsekwencje całej sprawy nie ograniczają się do projektu dotyczącego promocji Polski. W jego ocenie mogą odbijać się także na reputacji naukowców, którzy swoją pracę wykonują rzetelnie:
– Ta historia zaszkodziła nie tylko projektowi budowania marki Polski. Uderzyła również w wiarygodność polskiej nauki – szczególnie tych tysięcy naukowców, którzy wykonują swoją pracę rzetelnie i za nieporównywalnie mniejsze pieniądze – wskazał Kusznieruk.
Rektor podsumował sprawę, odnosząc się zarówno do sposobu przygotowania materiałów dotyczących marki państwa, jak i do odpowiedzi na krytykę raportu:
– Marki państwa nie buduje się korpomową, „work in progress” i slajdami. A zaufania do nauki nie odbudowuje się opowieścią, że każda krytyka jakości to hejt – podsumował.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Polacy mają dość rządów Tuska!
Wieczorek w Republice: Śląsk płaci wysoką cenę za politykę rządu. "Skala zwolnień grupowych dramatycznie wzrosła"
SPRAWDŹ TO!
Polacy mają jasny przekaz dla rządu. Chodzi o ceny paliw