Radny wojewódzki z partii Tuska tropi w Gołdapi "politycznych kolaborantów Putina"
Jarosław Słoma, radny województwa warmińsko-mazurskiego i przewodniczący komisji ds. mniejszości narodowych i etnicznych sejmiku, z dumą ogłosił, że będzie na festynie letnim - Sommerfest - w Gołdapi. Przy okazji samorządowiec z partii Tuska, tradycyjnie dla tego ugrupowania, zmieszał z błotem tych wszystkich, którzy ze zbyt małym entuzjazmem odnoszą się do Niemiec, Ukrainy i Unii Europejskiej. W wysoce poprawnym politycznie materiale, jaki zamieścił Słoma w portalu goldap.org.pl, radny wojewódzki uznał sceptyków (uczciwiej byłoby napisać: realistów) w.w. podmiotów za "siewców putinowskiej propagandy". To "polityczni kolaboranci Putina – prorosyjska V Kolumna – antyeuropejska, antyukraińska, antyniemiecka", uzupełnił Słoma.
Jarosław Słoma jest z wykształcenia historykiem (studia ukończył zresztą w tej samej uczelni - Uniwersytecie Gdańskim, co jego partyjny wódz, Tusk). Warto podkreślić profil wykształcenia Słomy, gdyż z tego, co napisał w lokalnym portalu, wynika, że np. najnowsze dzieje Polski i nauki z nich płynące, są radnemu wojewódzkiemu raczej obce. Może Słoma specjalizował się w historii starożytnej? To by częściowo wyjaśniało pełen banałów, a pozbawiony konkretów, tekst, który popełnił.
Tekst ten, będący jednym wielkim panegirykiem Niemiec, nie zaskakuje. Dla ludzi urodzonych w latach 60. ta poetyka ta jest znana. W artykule Słomy wystarczy np. zastąpić słowo "Niemcy" słowem "ZSRR", "prorosyjską V kolumnę" - "amerykańską agenturą", "nastroje antyunijne" - "propagandą antyradziecką" i mamy tekst z głębokiej komuny - z czasów Gomułki, Bieruta (za Gierka wstydzono by się już tak pisać).
Przytoczmy kilka, co bardziej mięsistych fragmentów elaboratu samorządowca. "W mojej ocenie najwyższa pora skończyć w Polsce z bezkarnością siewców putinowskiej propagandy. Czas wprowadzić zakaz propagowania imperialnej ideologii putinowskiej Rosji – raszyzmu oraz prawną odpowiedzialność za działanie w ruskim interesie. Każdy kto wzbudza w Polsce nastroje antyunijne, antyniemieckie, antyukraińskie, pochwala rosyjską agresję i „ruski mir”, działa na szkodę Polski. Działa wbrew polskim interesom i wbrew polskiej racji stanu. Wpisuje się w nurt zdrady narodowej. Zdradza Ją w moskiewskim, putinowskim interesie, jakkolwiek patriotycznie i bogoojczyźnianie by nie brzmiały jego tłumaczenia. Koniec bezkarności dla polskich wyznawców imperialnej ideologii putinowskiej Rosji, czynnie na jej rzecz działających!!!", grzmi radny, a dalej przestrzega: "O tym też będą przyszłoroczne wybory parlamentarne – czy bezpieczna Polska w silnej zjednoczonej Europie czy samotna Polska, izolowana w Europie rządzona przez antyunijnych nacjonalistów, którym do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej wystarczy zwykła większość głosów w Sejmie". Słoma kończy jednak, przynajmniej w swoim przekonaniu, optymistycznie: "Jestem przekonany, że Gołdap nie ulegnie nacjonalistycznemu, ksenofobicznemu bakcylowi, który sprowadzić chcą cyniczni cwaniacy praktykujący polityczne chuligaństwo jako sposób na życie i zaistnienie. Jestem pewien, że antyniemiecka krucjata antyunijnych nacjonalistów skazana jest w Gołdapi na klęskę".
Czy polskiemu politykowi, nawet samorządowego szczebla, wypada być tak naiwnym wobec Niemców, a wszystkich, którzy oceniają realistycznie politykę naszego zachodniego sąsiada oskarżać o wszystko, co najgorsze? Słoma pisze tak jakby nic nie wiedział o budowie Nord Stream, o innych przejawach owocnej współpracy Berlina z Moskwą, o tym, że tak bezkrytycznie traktowane przez niego Niemcy dawały Kijowowi, po agresji Putina, nie więcej niż trzy dni na przetrwanie... O tym wszystkim Słoma albo nie słyszał, albo, co chyba jeszcze gorsze, nie ma to dla niego żadnego znaczenia. Czy także nie ma dla niego żadnego znaczenia ujawnione wczoraj przez prezydenta Azerbejdżanu tajne spotkanie przedstawicieli Berlina z delegacją rosyjską w Baku?
Czy jak jutro, pojutrze, za miesiąc, rok, Tusk wróci (na polecenie naszych "niezawodnych niemieckich sojuszników") do polityki resetu z Moskwą i po raz kolejny ogłosi „z premierem (teraz już z prezydentem) Putinem przypilnujemy, by nikt piachu w tryby nie sypał”, gdy oskarży (też kolejny raz) Kaczyńskiego o "antyrosyjską obsesję", gdy odmówi amerykańskiej tarczy, systemu rakietowego lub dodatkowych wojsk, bo mogłoby to nie spodobać się Putinowi, to tropiący teraz na prawicy "putinowską V kolumnę" Słoma też zmieni zdanie i nadal grać będzie w orkiestrze "naszego premiera", choć już zgodnie z inną partyturą?
Przyznajmy na koniec, Jarosław Słoma widzi niemieckie zagrożenie - widzi w jednej partii - w AfD. "W Niemczech głównym ugrupowaniem politycznym wykazującym antypolskie oraz rewizjonistyczne (rewanżystowskie) cechy jest skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna AfD – Alternatywa dla Niemiec. To niektórzy politycy tej partii kwestionują obecne nasze granice, sugerują, że polskie Mazury, Warmia, Pomorze i Śląsk to w domyśle „Niemcy Wschodnie”", zauważa, co przyznajemy - słusznie, Słoma, oskarżając jednak o "kolaborację" z tym ugrupowaniem "jedną z polskich prawicowych partii".
Czy jednak samorządowiec od Tuska nie powinien rozszerzyć listę "kolaborantów"? Swój udział w święcie, na którym pojawi się Jarosław Słoma, zapowiedział też niejaki Stephan Grigat, który publicznie od lat twierdzi, że wysiedlenie Niemców "było przerażającą, wyjątkową zbrodnią, ocierającą się o ludobójstwo”, a swoją podróż do Warmii i Mazur (dla Grigata - nadal istniejących "Prus Wschodnich") określa, jako "podróż do okupowanego kraju" i sugeruje, że choć „Polska nie zgodzi się dobrowolnie na oddanie Niemcom ani cala terytorium", to "jednak secesja do nowego państwa bez wizerunku wroga mogłaby zmienić sytuację". Te i inne skandaliczne antypolskie wypowiedzi Grigata nie przeszkadzają władzom samorządowym powiatu w Gołdapi - z koalicji KO-PSL - utrzymywać z nim od lat "owocnych kontaktów". W wydanym wczoraj oświadczeniu władze powiatu tłumaczyły to pokrętnie pisząc "spotkania z przedstawicielami samorządów i organizacji partnerskich mają charakter oficjalny i wynikają z zawartych umów partnerskich. Nie mogą być interpretowane jako poparcie dla jakichkolwiek poglądów politycznych, historycznych czy ideologicznych przez poszczególne osoby poza zakresem współpracy samorządowej".
Czy podobne jest stanowisko radnego Jarosława Słomy? Czy i on uważa, bo do tego można sprowadzić "tłumaczenia" włodarzy powiatu, że ani ich ani jego "nie obchodzi, co współpracujące z nimi osoby głoszą poza oficjalnymi spotkaniami"? A może zainteresuje radnego Słomę, że będzie świętował z politycznym sojusznikiem osławionej Eriki Steinbach, byłej liderce Związku Wypędzonych, w którym to związku Stephan Grigat jest obecnie wiceprzewodniczącym. Erika Steinbach jest od lat działaczką AfD, co wcale nie przeszkadza Grigatowi, który więzi z dawną szefową podkreśla m. in. zdjęciami.
Z takim człowiekiem, i pośrednio z całym jego ideowym zapleczem, świętować będzie samorządowy establishment KO-PSL.
Źródło: Republika, goldap.org.pl, FB, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych. "Przekazujmy ludziom czułość Boga"
Rumunia: F-16 zestrzelił kolejnego drona, który naruszył przestrzeń powietrzną
Dramat! 36 proc. polskich przedsiębiorców uważa, że nie przetrwa kolejnej dekady