Nasz Widz z Pomorza alarmuje w sprawie projektu budowy elektrowni w Choczewie
Nasz Widz z Pomorza alarmuje w sprawie planowanego przebiegu napowietrznej linii najwyższego napięcia 400 kV, która ma stanowić kluczowy element infrastruktury pierwszej polskiej elektrowni jądrowej w Choczewie. Jak uważa Pan Maciej (nazwisko znane redakcji), projektowana przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne inwestycja w obecnym wariancie zakłada drastyczną ingerencję w środowisko naturalne Kaszub.
Mężczyzna przesłał nam fragment planu mapy projektowej inwestycji. "Wynika z niej jednoznacznie, że potężna linia przesyłowa ma biec bezpośrednio nad północnym brzegiem malowniczego jeziora Mausz", podkreśla Pan Maciej.
"Jako lokalna społeczność doskonale rozumiemy wagę transformacji energetycznej kraju i konieczność budowy infrastruktury dla energii z atomu. Nie zgadzamy się jednak na to, aby realizowano ją po najmniejszej linii oporu, niszcząc bezpowrotnie unikalny krajobraz, ekosystem oraz potencjał turystyczny jeziora Mausz. Wycinka szerokich pasów lasu pod gigantyczne słupy napowietrzne zeszpeci ten chroniony rejon i uderzy w mieszkańców żyjących z turystyki", uważa Widz Republiki.
Występując, jak pisze, w imieniu lokalnej społeczności, postuluje "nowoczesne i ekologiczne rozwiązanie alternatywne, jakim jest skablowanie linii, czyli schowanie przewodów wysokiego napięcia pod ziemi".
"Tego typu praktyki są z powodzeniem stosowane na całym świecie, a także w Polsce w miejscach o szczególnych walorach przyrodniczych i krajobrazowych. Ukrycie linii 400 kV pod ziemią w strefie brzegowej jeziora Mausz pozwoli pogodzić interes państwa z prawem lokalnej społeczności do ochrony ojczystej przyrody", czytamy w przesłanym do nas liście.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X