Dron z ładunkiem uderzył w samolot w Lipsku. W sprawie pojawia się polski trop
Niepokojące ustalenia po incydencie na lotnisku w Lipsku. Dron z przymocowanym pojemnikiem zawierającym materiał wybuchowy uderzył w samolot transportowy An-26. Podobne pojemniki pojawiły się wcześniej w śledztwie dotyczącym rosyjskiej siatki dywersyjnej prowadzonym w Polsce i na Litwie.
Podobne pojemniki znaleziono w Polsce
Do zdarzenia doszło 4 sierpnia na lotnisku w Lipsku. Niewielki wielowirnikowy dron leciał w kierunku samolotu transportowego An-26, a następnie uderzył w jego skrzydło. Moment zdarzenia zarejestrowały kamery monitoringu. Maszyna została uszkodzona, natomiast bezzałogowiec po zderzeniu spadł na ziemię. Szczególne zagrożenie stwarzała obecność zbiorników paliwa w pobliżu samolotu.
Do drona przymocowana była metalowa puszka z materiałem wybuchowym. Ładunek nie eksplodował. Według przywoływanych przez źródło niemieckich mediów pojemnik może mieć związek z operacją dywersyjną rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU.
Sprawa ma również polski wątek - podaje Gazeta Wyborcza. Jak wynika z ustaleń przytoczonych w materiale, identyczne puszki, elementy dronów oraz uchwyty umożliwiające połączenie bezzałogowców z ładunkami pojawiają się w śledztwie dotyczącym rosyjskiej siatki dywersyjnej działającej w Polsce i na Litwie. W 2024 roku polskie służby zatrzymały w związku z tą sprawą obywatela Ukrainy Władysława D. Według materiałów śledczych miał on być identyfikowany jako przedstawiciel rosyjskiego GRU i wykonywać polecenia dotyczące pozostawiania pojemników w wyznaczonych miejscach. Jeden z takich pojemników mężczyzna miał odebrać na Litwie, a następnie pozostawić przy autostradzie A2 w rejonie Zgierza. Puszki zostały odnalezione przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Władysław D. miał ponadto otrzymać polecenie przewiezienia do Niemiec części do dronów oraz dostarczenia tam kart SIM.
W jednej z puszek około 1,4 kg trotylu
Szczególnie niepokojąca jest zawartość odnalezionych wcześniej pojemników. Według przytoczonych ustaleń w jednej ze skrytek znajdowały się dwie puszki, z których jedna zawierała około 1,4 kilograma trotylu. Gdyby drugi pojemnik zawierał taką samą ilość materiału, łącznie mogło chodzić o niemal trzy kilogramy trotylu.
Polskie służby i prokuratura czekają teraz na oficjalne informacje, które pozwolą stwierdzić, czy ładunek znaleziony w Lipsku rzeczywiście jest powiązany ze śledztwem prowadzonym w Polsce.
– Czekamy na oficjalnie potwierdzenie. Nie możemy wykluczyć, że jedna z puszek, której szukaliśmy, właśnie się odnalazła – powiedziała osoba znająca szczegóły działań polskiej prokuratury i ABW.
Jeżeli związek obu spraw zostanie potwierdzony, incydent w Lipsku może okazać się kolejnym elementem znacznie szerszej operacji dywersyjnej prowadzonej na terenie kilku państw europejskich.
Źródło: Republika, wyborcza.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Na nic protesty przedsiębiorców i klientów - od dziś obowiązują drakońskie przepisy UE o opakowaniach
Przemysław Czarnek: "Nie można głosować na złodziei". Kandydat PiS na premiera przedstawia swój plan dla Polski
Ministerstwo zajęło konta Fundacji LEX NOSTRA. Organizacja alarmuje: to może zakończyć naszą działalność
TRZEBA ZOBACZYĆ!