PILNE: "Biszkopt" w jednym samolocie z bossem francuskiego półświatka
Dziś na antenie Republiki ujawniliśmy kolejny fragment rozmowy pomiędzy funkcjonariuszem SOP, Wojciechem B, pseud. Biszkopt, a kobietą oraz biznesmenem. Red. Piotr Nisztor, któremu groził owy funkcjonariusz, wytłumaczył dokładnie - o co chodziło w tej części rozmowy.
Zobacz: PILNE: UJAWNIAMY nowe szokujące nagrania SOP [ZOBACZ]
Wątek tego wylotu jest jednym z najciekawszych.
Historia, z którą on powinien wówczas ze służby w Biurze Ochrony Rządu wylecieć... Pierre Dadak, bo od tego trzeba zacząć, to Francuz polskiego pochodzenia, handlarz bronią, który w latach 2009-2012 współpracował z przedsiębiorstwem Bumar. To jest ten koncern, który dzisiaj działa jako polski holding obronny. Ta struktura się zmieniła, bo dzisiaj głównym koncertem narodowym jest Polska Grupa Zbrojeniowa, ale wtedy Bumar był kluczowy. Za rządów PO-PSL na jego czele stał niejaki Edward Nowak. On podpisał umowę z Dadakiem. Dadak miał za zadanie sprzedawać broń zagranicę, głównie na rynki afrykańskie i Ameryki Łacińskiej. Jeden z takich kierunków, gdzie chciano tę broń polską sprzedać to była Gambia. Cała historia dotyczy stycznia 2012 roku. Wtedy ówczesny prezydent Gambii wysłał swój samolot po Pierra Dadaka, wraz z handlarzem bronią. Na pokład weszło dwóch funkcjonariusz BOR-u, w tym Wojciech B. Oni lecieli do Gambii rozmawiać na temat handlu bronią, sprzedaży uzbrojenia, do tego afrykańskiego kraju.
- mówił red. Nisztor.
I co jest kluczowe? Wątek Marsylii. W pewnym momencie ten samolot miał tam międzylądowanie. Na pokład wszedł wówczas Frank Barezi. Jest to jeden z bossów marsylskiego półświatka.
Człowiek, który chroni szefa polskiej dyplomacji, leci jednym samolotem nie tylko z handlarzem bronią, ale i gangsterem, bandytą, bossem półświata francuskiego - rozmawiać o biznesach. To jest niebywałe.
- podkreśla dziennikarz.
Pisząc książkę, rozmawiałem z Pierrem Dadakiem, byłem na Ibizie, poznałem część ludzi, którzy go bronią - to byli też często byli funkcjonariusze BOR-u czy emerytowani żołnierzy. Tam omawiano różne interesy. Część korespondencji została przejęta przez hiszpańskie służby. Ten Pierre Dadak był podsłuchiwany. Ale sprawa jest prosta: jeśli służby działałyby tak, jak powinny działać, w 2014 roku, po ujawnieniu tej informacji, Wojciech B. powinien wylecieć ze służby. Nie stało się tak. Dlaczego? Bo BOR trawiła gigantyczna patologia. Funkcjonariusze, którzy na codzień chronili najważniejsze osoby w państwie, dorabiali sobie w różnych dziwnych miejscach. M.in. chroniąc takich ludzi, jak Pierre Dadak.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X