Ekspert podkreśla: gwałtowne deszcze nie zlikwidują suszy
Gwałtowne opady deszczu, do których doszło minionej nocy oraz dziś - praktycznie nic nie zmienią jeżeli chodzi o panującą w naszym kraju suszę hydrologiczną. Tak uważa ekspert w tym temacie, Michał Brennek z Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.
Jak podkreśla ekspert, opady deszczu są opisywane dwoma różnymi parametrami. Pierwsza to natężenie opadu – to informacja, ile pada w tej chwili, w milimetrach na godzinę. "To najprościej mówiąc jest prędkościomierz. Drugi parametr to zakumulowana suma opadu - ile łącznie spadnie, na przykład przez dobę. I teraz bardzo ważna uwaga te same „60 milimetrów w dobę" może oznaczać spokojny, całonocny deszcz o natężeniu 3 mm/h - albo trzy kwadranse oberwania chmury i potem brak opadów. Skutki są zupełnie różne: pierwszy deszcz wsiąknie w glebę, drugi niemal w całości spłynie po powierzchni, powodując podtopienia i gwałtowne wezbrania rzek", wyjaśnia Michał Brennek.
Jak liczyć deszcz podczas burzy?
Oba parametry, jak dodaje naukowiec, mają swoje oficjalne skale. "IMGW klasyfikuje natężenie tak: do 2 mm/h deszcz jest słaby, do 5 - umiarkowany, do 10 - silny, powyżej 10 zaczyna się ulewa, a powyżej 20 - deszcz nawalny. „Ulewa" nie jest więc językowym synonimem „dużego deszczu", tylko terminem przypisanym do określonych wartości, jak „mróz" czy „upał". Dla sum opadów obowiązują inne progi: opad powyżej 30 mm na dobę to formalnie zjawisko niebezpieczne, a ostrzeżenia IMGW mają trzy stopnie - żółty (30–50 mm, to opad, który powoduje utrudnienia), pomarańczowy (50–90 mm, to opad, po którym wystąpią podtopienia i niestety straty) i czerwony (powyżej 90 mm, zagrożenie życia). Uwaga na burze: tam sumę opadu liczy się nie na dobę, lecz na czas trwania burzy - 40 mm w godzinę to zupełnie inny opad niż 40 mm w dobę", podkreśla pracownik Instytutu Geofizyki PAN.
Trzeba odpowiedzieć na trzy pytania
Jak sprawdzić, czy nadchodzące zjawiska pogodowe rzeczywiście będą intensywne, zastanawia się ekspert. Można to rozwiązać po odpowiedzi na trzy pytania. "Po pierwsze: jaka liczba i w jakim czasie - mm na godzinę czy mm na dobę? Po drugie: jaki stopień ostrzeżenia wydał IMGW - bo to niesie konkretną informację o skali zagrożenia. Po trzecie: skąd pochodzi liczba - z ostrzeżenia na meteo.imgw.pl czy z nagłówka? I teraz schodzimy na Ziemię: Pomocny przelicznik domowy: 10 mm deszczu to pełne wiadro wody (10 litrów) wylane na każdy metr kwadratowy. W centrum solidnej komórki burzowej opad będzie miał intensywność 20-40mm/h ale będzie nad nami krótko 10-20 minut", informuje Michał Brennek.
Jak podkreśla naukowiec, jednej rzeczy możemy być pewni: ostatnia burzowa noc nie spłaci wodnego długu. "Woda z gwałtownej ulewy spłynie po wyschniętej ziemi wprost do rzek, zamiast powoli zasilać glebę i odbudowywać zasoby wodne. Ten dług spłaca się inaczej - retencją: mokradłami, zadrzewieniami, renaturyzacją rzek, rozszczelnionym miejskim betonem, ogrodami deszczowymi. I tylko w jednym scenariuszu ma to sens: jeśli równolegle ustabilizujemy klimat, tnąc emisje. Jeżeli do adaptacji nie dodamy przeciwdziałania zmianie klimatu, to coraz gwałtowniejsze ekstrema będą rozbrajać naszą retencję szybciej niż zdążymy ją budować - a noszenie wody dziurawym wiadrem nie ma ani końca, ani sensu.
Źródło: first-aid.com.pl, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Wysłannicy Trumpa mogą po raz pierwszy przyjechać do Ukrainy. W tle rozmowy z Rosją
W Hiszpanii znowu płoną lasy. W okolicach Walencji ewakuowano ponad tysiąc osób
Szpital Wojewódzki w Częstochowie potrzebuje... dwóch miesięcy na odpowiedź. Chodzi o kontrakt na obsługę SOR do 17,25 mln zł!