Koalicyjna etyka? Tuska nie interesuje, co Giertych robi poza Sejmem
„Jak to Premiera Tuska nie interesuje co robią jego posłowie poza byciem posłami? Naprawdę? A gdyby tak posłowie KO po godzinach pracy zajmowali się, dajmy na to, wspieraniem ludzi oskarżonych o czyny pedofilskie to też Premier mówiłby, że go to nie interesuje? Że interesuje go tylko czy odpowiednio głosują na komisjach?” – zapytał w związku z dbałością premiera o etykę swoich współpracowników Marcin Przydacz.
Jak kilka dni temu ustaliły media, kancelaria Romana Giertycha zarobiła 8,7 mln zł od Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego na umowie, której celem było opóźnianie procesów w sprawie kredytów frankowych. Współpracownik adwokata, „Foka”, blokował proces grupowy przez cztery lata.
Jak ustaliła Wirtualna Polska, wiosną 2014 r., tuż po zbiorowym pozwie frankowiczów, Giertych złożył Czarneckiemu obietnicę: co najmniej pięć lat bez niekorzystnych wyroków. Otrzymał stałe wynagrodzenie – 30 tys. zł miesięcznie – plus premie za minimalne wypłaty na rzecz frankowiczów: 1 mln zł do 2017 r., kolejne za kolejne lata, łącznie do 2,5 mln zł.
Kiedy sprawa ujrzała światło dzienne premier Tusk skomentował sprawę krótko:
Mam poważne rzeczy na głowie (...). Nie zajmuję się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha. Niech on się sam tłumaczy ze swoich zawodowych dokonań czy różnych tych okoliczności. To mnie nie interesuje. Mnie interesuje zachowanie pana Romana Giertycha jako posła.
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X