Miszalski walczy o stołek do ostatniej sekundy. Zobacz, co napisał!
Na dwa dni przed referendum ws. swojego odwołania Aleksander Miszalski wyraźnie podnosi alarm. Prezydent Krakowa publikuje emocjonalny apel do mieszkańców, straszy „chaosem i stagnacją”, atakuje organizatorów referendum i wprost prosi krakowian, by… nie poszli głosować. Polityk KO przekonuje, że tylko niska frekwencja uratuje go przed polityczną katastrofą. Pochwalił się jeszcze czymś.
Miszalski boi się niedzieli
Na finiszu kampanii referendalnej Aleksander Miszalski opublikował obszerny wpis, z którego przebija wyraźny niepokój przed niedzielnym głosowaniem ws. jego odwołania. Prezydent Krakowa przekonuje, że referendum przestało być obywatelską debatą o mieście, a zamieniło się w brutalną polityczną kampanię prowadzoną przez „osobliwą koalicję partii opozycyjnych i ludzi niezwykle zdeterminowanych do objęcia władzy”. Wśród wymienionych przez niego środowisk znaleźli się m.in. politycy PiS, Konfederacji, Grzegorz Braun, Konrad Berkowicz czy Barbara Nowak.
Zdaniem polityka KO, „referendum stało się poligonem, w którym nie chodzi o Kraków, a o wielką politykę i rozhuśtanie ogólnopolskich emocji”. Jednocześnie Miszalski próbował przekonywać, że ostatnie tygodnie przyniosły pozytywny efekt w postaci większego dialogu z mieszkańcami. Wskazywał na organizowane przez siebie „Ławki Dialogu”, debaty online i spotkania z mieszkańcami poszczególnych dzielnic. „Paradoksalnie to był dobry czas dla Krakowa” – napisał.
Jednocześnie prezydent Krakowa wyraźnie ostrzega przed konsekwencjami ewentualnego sukcesu referendum. Według niego odwołanie władz miasta oznaczałoby „chaos i stagnację”, a nowe wybory mogłyby sparaliżować część inwestycji i opóźnić planowane zmiany. Miszalski przekonuje też, że jego przeciwnicy chcą po prostu „wywrócić stolik”.
Najbardziej wymowny fragment wpisu dotyczy jednak samego głosowania. Polityk KO otwarcie przyznaje, że jedynym sposobem na uratowanie go przed odwołaniem jest niska frekwencja. „Dlatego proszę nie bierzcie udziału w tym referendum” – apeluje do mieszkańców. Jednocześnie prosi krakowian, by pozwolili mu dokończyć kadencję i ocenili jego pracę dopiero przy kolejnych wyborach samorządowych.
W kolejnym wpisie opublikowanym tego samego dnia, Miszalski próbuje przekonywać mieszkańców, że jego rządy to czas wielkich inwestycji i ambitnych projektów. Polityk KO głosił rozpoczęcie procedury związanej z badaniami geologicznymi pod planowane metro. „Budujemy w Krakowie metro. Na serio” – napisał polityk KO, podkreślając, że miasto wszczęło postępowanie przetargowe dotyczące rozpoznania warunków gruntowych i wodnych dla projektowanych tras.
Miszalski przekonywał, że to „jeden z najważniejszych i najbardziej technicznych etapów przygotowania całej inwestycji”, który ma pozwolić na odpowiedzialne projektowanie tuneli, stacji i zabezpieczenie zabytkowej zabudowy miasta. Jak zaznaczył, Kraków „krok po kroku staje się nową rzeczywistością transportową miasta”, a metro „przestaje być wizją”.
Wpis pojawił się w samym środku gorącej kampanii referendalnej i jest odbierany jako próba pokazania mieszkańcom, że magistrat realizuje strategiczne projekty mimo politycznej burzy wokół władz miasta.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zgorzelski: robienie sobie szydery z Trumpa może zaszkodzić naszym relacjom z USA
Zajączkowska-Hernik o referendum w Krakowie: PO odcina się od Miszalskiego, rzucili go na pożarcie [SONDA]
Tusk "przez zęby" podziękował prezydentowi. Czekał z tym kilkanaście godzin