Dług coraz bliżej ustawowego progu. Emeryci i budżetówka mogą odczuć skutki
Państwowy dług publiczny zbliża się do ustawowego progu ostrożnościowego wynoszącego 55 proc. PKB. Rada Fiskalna ocenia ryzyko jego przekroczenia jako bardzo wysokie. Uruchomienie przewidzianych prawem mechanizmów oznaczałoby poważne ograniczenia przy konstruowaniu budżetu, m.in. dotyczące wynagrodzeń w sektorze publicznym oraz waloryzacji emerytur i rent.
Dług zbliża się do niebezpiecznej granicy
Państwowy dług publiczny może w przyszłym roku przekroczyć próg 55 proc. PKB. Jak wynika z opinii Rady Fiskalnej, ryzyko takiego scenariusza jest bardzo wysokie. Przekroczenie tej granicy nie pozostaje bez konsekwencji – ustawa o finansach publicznych przewiduje w takim przypadku uruchomienie mechanizmów ostrożnościowych.
Wiceprzewodniczący Rady Fiskalnej prof. Andrzej Torój w rozmowie z money.pl wskazywał, że konieczne mogłyby być trudne decyzje dotyczące wydatków państwa:
– Jeśli do tego dojdzie, konieczne będą bolesne decyzje, w tym ograniczenie dynamiki wzrostu płac w sektorze publicznym – mówił prof. Torój.
– Trzeba będzie również ograniczyć tempo waloryzacji emerytur i rent. Przekroczenie wspomnianego progu odbije się też na niektórych samorządach – dodawał.
Zamrożenie wynagrodzeń w budżetówce
Jednym ze skutków przekroczenia progu byłoby zamrożenie wynagrodzeń w sektorze budżetowym. Według opisywanych wyliczeń dotyczyłoby to ponad pół miliona etatów, m.in. w służbie cywilnej, wojsku, policji i administracji rządowej, a także nauczycieli czy prokuratorów. Ograniczenia objęłyby również świadczenia emerytalno-rentowe. Ustawa przewiduje w takiej sytuacji ograniczenie możliwości ich waloryzacji. W materiale wskazano, że przy prognozowanej waloryzacji na poziomie około 3,5 proc. mechanizm związany z wysokim długiem mógłby ograniczyć wzrost świadczeń do maksymalnie około 3 proc.
Znacznie poważniejszym problemem byłaby konieczność ograniczenia deficytu. Tomasz Prusek, prezes Fundacji Przyjazny Kraj, zwraca uwagę na skalę środków, które trzeba byłoby znaleźć w finansach państwa:
– Wejście w kryzys zadłużenia z powodu nadmiernego długu publicznego grozi koniecznością zrównoważenia budżetu. Oznacza to wymóg znalezienia około 300 miliardów złotych, które w ostatnich latach pożyczamy w postaci nowego długu – powiedział.
Zdaniem ekonomisty możliwe rozwiązania sprowadzałyby się przede wszystkim do zwiększenia dochodów państwa albo ograniczenia jego wydatków:
– Tymi rozwiązaniami są podwyżka podatków, co w obecnej sytuacji politycznej będzie bardzo trudne do przeprowadzenia, albo obcięcie wydatków, głównie socjalnych – ocenił Prusek.
Ekspert wskazał przy tym na skalę kosztów największych programów społecznych:
– To właśnie wydatki socjalne są finansowane w praktyce „na kredyt”. Dwie pozycje w budżecie państwa, czyli program Rodzina 800 plus oraz tzw. trzynastki i czternastki, każdego roku kosztują nas łącznie ok. 100 miliardów złotych. Pokazuje to, że mamy przestrzeń do wprowadzenia oszczędności. Osobną sprawą pozostaje to, czy będzie wola polityczna, by ten proces przeprowadzić – stwierdził.
Skutki mogą pojawić się z opóźnieniem
Ewentualne przekroczenie progu w 2027 roku nie oznaczałoby jednak natychmiastowego zastosowania wszystkich ograniczeń. Członek Rady Polityki Pieniężnej Ludwik Kotecki wskazał, że oficjalne dane potwierdzające naruszenie granicy byłyby dostępne później:
– Naruszenie tej granicy w przyszłym roku, jeśli rzeczywiście nastąpi, będziemy mogli odnotować w komunikacie GUS dopiero wiosną 2028 r. Oznacza to, że bardzo istotnym ograniczeniom przy planowaniu budżetu państwa na 2029 r. będzie już podlegać kolejny rząd – wyjaśnił.
Ministerstwo Finansów prezentuje przy tym inne akcenty w ocenie sytuacji. W oficjalnym stanowisku z 14 września resort podkreślił, że Rada Fiskalna potwierdziła brak przekroczenia przez państwowy dług publiczny konstytucyjnego progu 60 proc. PKB w 2027 roku, także w dodatkowych wariantach zakładających niekorzystne warunki.
Rada Fiskalna opublikowała swoją opinię dotyczącą projektu budżetu na 2027 rok 14 września.
Tomasz Prusek ostrzega jednak, że czasu na działania może być coraz mniej:
– Obawiam się, że doszliśmy dziś do ściany i nie mamy już takich rezerw. To wszystko powoduje, że dla nowego rządu, który wyłonimy w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, kryzys finansów publicznych nie będzie zagadnieniem czysto teoretycznym – podsumował.
Źródło: Republika, money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X