Ukraina zalewa Polskę żywnością? Czarnek ujawnił alarmujące dane
Rosnący import żywności z Ukrainy, coraz większa presja na polskich producentów i miliardowe dysproporcje w handlu. Tak sytuację na granicy w Dorohusku opisywali politycy Prawa i Sprawiedliwości. Przemysław Czarnek przekonywał, że problem nie dotyczy już wyłącznie zbóż, lecz coraz większej liczby produktów spożywczych trafiających na polski rynek. „To są dane, które są rzeczywiście zatrważające” – alarmował kandydat PiS na premiera.
Nie tylko zboże. PiS wskazuje na nowy problem
Podczas konferencji na przejściu granicznym w Dorohusku politycy PiS przekonywali, że mimo utrzymania blokady na import części zbóż z Ukrainy, do Polski coraz szerzej napływają produkty już przetworzone.
Przemysław Czarnek przypomniał, że embargo wprowadzone jeszcze przez rząd PiS objęło m.in. pszenicę, kukurydzę, rzepak i słonecznik. Jak zaznaczył, decyzja ta powinna zostać utrzymana mimo nacisków płynących z zagranicy.
„Jesteśmy tutaj po to, żeby podtrzymać rząd w tej decyzji podjętej jeszcze przez rząd PiS. Nie wolno zdjąć tej blokady ze zbóż ukraińskich”
– powiedział.
Jednocześnie zaznaczył, że obecnie problem przybiera inną formę.
„Do Polski trafiają produkty już przetworzone z tych zbóż, które do Polski nie przenikają”.
Miliardowe różnice w handlu
Polityk PiS zwrócił uwagę na dane dotyczące wymiany handlowej pomiędzy Polską a Ukrainą. Jak wskazał, w 2025 roku wartość produktów rolno-spożywczych sprowadzonych do Polski z Ukrainy wyniosła 6,7 mld zł, podczas gdy eksport w przeciwnym kierunku osiągnął około 5 mld zł.
Według Czarnka oznacza to ujemny bilans handlowy sięgający 1,7 mld zł.
„Mamy zatem ujemny bilans na kwotę miliard 700 milionów złotych”
– podkreślił.
Olej, maliny i jaja. Czarnek wylicza
Były minister edukacji przekonywał, że szczególnie widoczne wzrosty dotyczą konkretnych grup produktów.
Jak wskazał, import oleju rzepakowego z Ukrainy wzrósł z 26 tys. ton w 2022 roku do około 70 tys. ton rocznie w latach 2024–2025. Z kolei w przypadku mrożonych malin i innych owoców miękkich do Polski sprowadzono 36,5 tys. ton produktów o wartości 125 mln euro.
Jeszcze większy wzrost – według danych przedstawionych przez polityka PiS – odnotowano na rynku jaj.
„W 2025 roku nastąpił wzrost importu jaj z Ukrainy do Polski o prawie 90 proc.”
– mówił.
„Polscy hodowcy tego nie wytrzymają”
Czarnek ostrzegał również przed skutkami nowych inwestycji realizowanych po ukraińskiej stronie granicy. Wskazał m.in. na budowę wielkiej fermy w okolicach Lwowa, która ma liczyć ponad 2 mln kur niosek.
Jego zdaniem skala produkcji sprawi, że znacząca część towarów będzie kierowana właśnie na polski rynek.
„To jest konkurencja, której polski rolnik, polski hodowca i właściciel ferm po prostu nie wytrzyma”.
Podobne obawy polityk PiS wyraził wobec sektora mleczarskiego. Według przedstawionych przez niego danych import masła z Ukrainy wzrósł rok do roku o 371 proc.
Pytania do rządu Tuska
Polityk skierował także serię pytań pod adresem rządu Donalda Tuska oraz ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Krytycznie ocenił zwiększenie limitów importowych dla części produktów rolno-spożywczych w ramach porozumienia między Unią Europejską a Ukrainą.
Jak wskazywał, znacząco podniesiono m.in. kontyngenty na cukier, miód, jaja i mięso drobiowe.
„Dlaczego o tym Polska nie poinformowała rolników? Dlaczego nie chroni się polskiego rolnika, który odpowiada za bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju?”
– pytał.
PiS żąda rozszerzenia blokad
Na zakończenie konferencji politycy PiS zaapelowali o rozszerzenie obecnych ograniczeń również na produkty przetworzone oraz zwiększenie kontroli jakości towarów wjeżdżających do Polski.
„Przy tego rodzaju nieuczciwej konkurencji polski rolnik nie ma szans. Trzeba chronić polskie rolnictwo i polską suwerenność żywnościową”
– podsumował Czarnek.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X