Niemiecki dziennik o Wołyniu: Prezydent „sięga po propagandę”
Lewicowy niemiecki dziennik Die Tageszeitung opisuje rosnącą liczbę ataków na Ukraińców w Polsce i ostro atakuje prezydenta Karola Nawrockiego za przypominanie o ludobójstwie na Wołyniu.
Lewicowy berliński dziennik „taz” opublikował komentarz warszawskiej korespondentki Gabriele Lesser zatytułowany „Wiem, gdzie mieszkasz!”. Autorka pisze o pogarszającej się atmosferze wobec Ukraińców w Polsce i podaje policyjne dane: w pierwszej połowie 2026 roku zgłoszono 180 przestępstw z nienawiści na szkodę obywateli Ukrainy – wzrost o ponad 30 procent rok do roku. Opisuje konkretne napaści – m.in. we Wrocławiu, Gdyni, Bielsku-Białej i Gliwicach – i twierdzi, że wielka solidarność z 2022 roku niemal zniknęła.
ajmocniejsze oskarżenia Lesser kieruje jednak w stronę Karola Nawrockiego. Prezydenta nazywa prawicowym nacjonalistą, który „przy każdej stosownej i niestosownej okazji” mówi o ludobójstwie na Wołyniu i – według dziennikarki – „chętnie sięga po język rosyjskiej propagandy, mówiącej o ‚ukraińskich faszystach Bandery’ oraz ‚bestialskich zbrodniach Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA)’”.
W tym miejscu niemiecki tekst próbuje zrelatywizować postać Stepana Bandery. Lesser pisze, że przywódca jednej z frakcji OUN „w chwili rozpoczęcia masakr polskich mieszkańców wsi przebywał już w niemieckim obozie koncentracyjnym”. To fakt – Bandera został aresztowany przez Niemców latem 1941 roku po ogłoszeniu niepodległości Ukrainy, której III Rzesza nie uznała. Tyle że kontekst historyczny jest szerszy i mniej wygodny.
Część ukraińskich nacjonalistów z OUN-B początkowo współpracowała z Niemcami, widząc w nich sojusznika przeciwko Polsce i Związkowi Sowieckiemu. Członkowie OUN uczestniczyli w formacjach pomocniczych, a UPA – choć później walczyła także z Niemcami – dokonała w latach 1943–1945 systematycznej rzezi polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Polskie prawo od 2025 roku jednoznacznie nazywa te wydarzenia ludobójstwem, a 11 lipca jest Narodowym Dniem Pamięci o jego ofiarach.
Dziś, gdy w Ukrainie gloryfikuje się UPA i Bandera pojawia się w nazwach jednostek wojskowych, a polski prezydent reaguje odebraniem Zełenskiemu Orderu Orła Białego, niemiecki lewicowy dziennik staje po stronie ukraińskiej narracji. Trudno nie dostrzec w tym pewnej historycznej ironii: gazeta z kraju, który niesie ciężar dziedzictwa III Rzeszy, broni formacji, której korzenie sięgają wczesnej kolaboracji z nazistami, i jednocześnie oskarża polskiego prezydenta o „podsycanie nienawiści”.
Nawrocki konsekwentnie powtarza, że dobre relacje z Ukrainą nie mogą opierać się na przemilczaniu zbrodni ani na gloryfikowaniu sprawców. „Taz” widzi w tym nacjonalizm i rosyjską propagandę. Historia jednak nie zaczyna się w 2022 roku – i nie kończy na niemieckim obozie, w którym osadzony został Bandera.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X