Przydacz po Radzie Pokoju: zero oczekiwań
W Waszyngtonie odbyło się inauguracyjne posiedzenie Rady Pokoju – nowej inicjatywy prezydenta USA Donalda Trumpa. Polska uczestniczyła w charakterze obserwatora, reprezentowana przez szefa Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Marcina Przydacza. Podczas spotkania zebrano deklaracje na 7 mld dolarów pomocy humanitarnej dla Strefy Gazy.
Minister Przydacz podkreślił na konferencji prasowej kluczowe fakty i dementował plotki:
Czego NIE BYŁO, a czym próbowano dezinformować opinię publiczną w Polsce: oczekiwań 1 mld dolarów, oczekiwań wysłania wojsk, obecności Putina i Łukaszenki. Nie formułowano wobec Polski żadnych zobowiązań finansowych ani militarnych – zaznaczył stanowczo. – Nie było w żaden sposób artykułowane żadne oczekiwanie dotyczące wpłaty jakiegokolwiek miliarda dolarów ani wysyłania jakichkolwiek wojsk do Strefy Gazy.
Głównym tematem obrad była przyszłość Strefy Gazy po zawieszeniu broni – odbudowa, stabilizacja i zapobieganie nowym konfliktom. Obecność licznych państw arabskich była naturalna ze względu na regionalny charakter problemu.
Przydacz wyjaśnił, dlaczego Polska wzięła udział: decyzja prezydenta Karola Nawrockiego wynika z długoterminowej strategii budowania relacji międzynarodowych.
Aby móc kiedyś w przyszłości także oczekiwać zainteresowania naszych partnerów i sojuszników Europą Wschodnią – tym, co się dzieje wokół Ukrainy i agresywną postawą Rosji – warto pokazywać swoje zainteresowanie także w innych tematach, a nie tylko myśleć egoistycznie o tym, co jest tu i teraz.Status obserwatora ocenił pozytywnie: Myślę, że ten status, który wywalczyliśmy, na pewno Polsce się przysłuży.
W kuluarach minister rozmawiał m.in. z sekretarzem stanu USA Marco Rubio – zaprosił go do Polski i omawiał m.in. niedawne spotkanie w Monachium.Rada Pokoju zebrała przedstawicieli 49 państw (większość jako obserwatorzy). Trump ogłosił, że USA dołożą 10 mld dolarów, a dziewięć innych krajów zadeklarowało łącznie 7 mld dolarów na pakiet humanitarny i odbudowę Gazy. Pięć państw (m.in. Indonezja, Maroko, Kazachstan) zadeklarowało wysłanie sił stabilizacyjnych i policyjnych.
Udział Polski był wyrazem solidarności z sojusznikami i inwestycją w przyszłe wsparcie dla spraw wschodnioeuropejskich.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X