Józefaciuk krytykuje TVP w likwidacji za nastawianie rodziców przeciwko szkole
Poseł Marcin Józefaciuk ostro skrytykował materiał wyemitowany w programie „Pytanie na śniadanie” TVP. Jego zdaniem blisko dziesięciominutowy segment dotyczący zebrań szkolnych i wyborów przedstawicieli rodziców miał nie tylko charakter humorystyczny, ale również zniechęcał rodziców do angażowania się w życie szkoły.
Polityk zwrócił uwagę na pojawiające się na antenie hasła, takie jak „Szkolny koszmar rodziców”, „Możesz zostać skarbnikiem zaocznie” czy „Nie wyjdziemy z sali, dopóki nie wybierzemy trójki klasowej”. W jego ocenie nie były to jedynie niewinne żarty.
To nie były niewinne żarty. To były przygotowane przez redakcję paski. Świadomy przekaz. Szczucie rodziców na szkołę i zniechęcanie ich do korzystania z własnych praw – napisał Józefaciuk na platformie X.
Poseł zakwestionował również kilka informacji, które – jak twierdzi – zostały przedstawione widzom w programie. Wskazał m.in. na stwierdzenie, że kwestii wyborów i funkcjonowania rady rodziców nie regulują żadne przepisy. Według Józefaciuka jest to nieprawda, ponieważ odpowiednie regulacje znajdują się w art. 83 i 84 Prawa oświatowego.
Podobnie odniósł się do sugestii, że szczegółowe zasady wyborów wynikają z regulaminu szkoły. Jak podkreślił, tryb wyboru przedstawicieli określa regulamin uchwalany przez samą radę rodziców.
Józefaciuk zaprzeczył także, jakoby nieobecny na zebraniu rodzic mógł zostać wybrany „z automatu”, a skarbnik rady rodziców musiał finansować jej działalność z własnej kieszeni. Przypomniał, że składki na radę rodziców są dobrowolne. Za nieprawdziwą uznał również sugestię, że do pracy w radzie potrzebne jest doświadczenie biznesowe lub administracyjne.
„Humorystyczny instruktaż niebrania odpowiedzialności”
Zdaniem posła problemem nie były wyłącznie błędne informacje, ale również sposób przedstawienia rodzicielskiego zaangażowania. Józefaciuk ocenił, że zamiast wyjaśnić rodzicom ich prawa i kompetencje, program pokazywał, jak uniknąć udziału w zebraniu.
Zamiast rzetelnej informacji pokazaliście rodzicom, jak uciekać z zebrania, gdzie usiąść, żeby nie zostać zauważonym, jak unikać kontaktu wzrokowego i jaką wymówkę przygotować – napisał.
W jego ocenie materiał stał się w ten sposób „humorystycznym instruktażem niebrania odpowiedzialności”.
Polityk zwrócił uwagę, że program został wyemitowany w czasie, gdy w szkołach odbywają się pierwsze zebrania oraz wybory przedstawicieli rodziców. Jego zdaniem telewizja publiczna zamiast zachęcać do aktywności obywatelskiej, przedstawiła ją jako uciążliwy obowiązek i powód do żartów.
W chwili, gdy w całej Polsce odbywają się pierwsze zebrania i wybory przedstawicieli rodziców, telewizja publiczna zrobiła z aktywności obywatelskiej karę, pułapkę i powód do wstydu – stwierdził Józefaciuk.
Zapowiedział skargi do TVP i KRRiT
Poseł zapowiedział również podjęcie formalnych działań w sprawie programu. Jak poinformował, zamierza zgłosić audycję do Rady Programowej TVP, Komisji Etyki TVP oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Józefaciuk chce, aby sprawdzono odpowiedzialność redakcji za materiał, a także aby doszło do sprostowania – jego zdaniem – nieprawdziwych informacji oraz emisji rzetelnego materiału dotyczącego praw rodziców.
Nie pozwolę szczuć rodziców na szkołę. Nie pozwolę zniechęcać rodziców do współpracy ze szkołą – zapowiedział.
Na zakończenie swojego wpisu poseł nawiązał do przedstawianego w programie sposobu unikania zaangażowania w życie klasy.
Puste krzesło nie wypowie się. Telewizja publiczna nie powinna namawiać rodziców, żeby pozostawili je puste – podsumował.
Źródło: Republika, Na Temat
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Walka o Kraków coraz bardziej zacięta. Gibała minimalnie przed Piątkowską
Bosak nie kryje oburzenia po niedawnej decyzji Sejmu: pełzająca zdrada państwa
Alert dla Lubelszczyzny i Podkarpacia. Wojsko monitoruje sytuację i pozostaje w gotowości