Kuczyński: Putin mówi o pokoju, ale to gra Kremla
W rozmowie z Radiem Republika ekspert ds. Rosji Grzegorz Kuczyński z portalu i.pl ocenił, że tegoroczna parada 9 maja pokazała słabość Rosji, a deklaracje Putina o możliwości rozmów pokojowych z Zełenskim mogą być kolejną grą Kremla. Zdaniem publicysty prawdziwe decyzje zapadają raczej w Pekinie niż w Moskwie, a wewnętrzne zagrożenie dla władzy Putina jest znikome.
W porannym programie Radia Republika redaktor Grzegorz Kuczyński, publicysta i ekspert portalu i.pl, analizował tegoroczne obchody Dnia Zwycięstwa w Rosji. Zdaniem gościa parada 9 maja była znacznie skromniejsza niż zwykle, a nastroje w społeczeństwie rosyjskim dalekie od triumfalnych.„Nastroje takie: powiedziałbym nosy na kwintę pozwieszane” – zauważył Kuczyński, komentując mniejszą pompę obchodów i widoczne zmęczenie społeczeństwa wojną. Dodał, że choć Władimir Putin wciąż cieszy się poparciem większości Rosjan i oni popierają wojnę, to „są wojną zmęczeni”.
Ekspert sceptycznie podszedł do ostatnich wypowiedzi Putina o możliwości zawarcia pokoju.
To może oznaczać jakieś zmęczenie wojną po stronie rosyjskiej. Natomiast równie dobrze może to być kolejna taka gra ze strony Kremla – podkreślił.
Jako przykład podał próbę wystawienia Gerharda Schrödera jako pośrednika, co uznał za „absolutnie nie do przyjęcia”.
Kuczyński zwrócił uwagę, że Rosja mimo ogromnych strat nie osiągnęła strategicznych celów wyznaczonych przez Putina.
Gdyby nie Chiny, to by ta wojna już się dawno temu skończyła. Więc wydaje mi się, że bardziej tutaj decyzje zapadną w Pekinie niż w Moskwie.
Publicysta wskazał też na paradoks wojny: choć kosztowna, „wojna tak naprawdę wzmacnia reżim, bo to jest uzasadnienie do czystek wewnętrznych, do przejmowania firm, do wsadzania przeciwników politycznych do więzienia”. Zwrócił uwagę na rekordową liczbę aresztowanych wysokich urzędników.
Odpowiadając na pytanie o potencjalne zagrożenie dla Putina od wewnątrz, Kuczyński był stanowczy:
Nie wydaje mi się. W tej chwili nie widzę tam jakichś możliwości poważniejszych wstrząsów na Kremlu.
Podkreślił brak realnego kandydata na następcę oraz rozbudowę lojalnych struktur siłowych.
Na koniec rozmowy ekspert odniósł się do ostrzeżeń premiera Donalda Tuska o zagrożeniu dla krajów bałtyckich i Polski.
Jeśli chodzi o otwarty konflikt zbrojny to dopiero po zakończeniu wojny z Ukrainą.
Bardziej realne jego zdaniem jest „ryzyko raczej takiej wojny hybrydowej, podprogowej” – prowokacje, „zielone ludziki” i testowanie granic NATO.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X