Ambasador Berger atakuje polskich patriotów, ale repliki z ich strony się boi
Miguel Berger, ambasador niemiecki w Warszawie, znany z licznych de facto antypolskich wpisów, których ostatnią próbkę stanowi "replika" na wpis szefowej Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanny Radziejewskiej, okazał się ostatecznie nie tylko bezczelny, ale i tchórzliwy. Przestraszony dobitnymi komentarzami polskich internautów pod swoją "twórczością" Berger skrył je za "kłódką", dopuszczając jedynie odpowiedzi wybranych osób. Ot, odważny Niemiec.
Od początku swojej kariery w Warszawie Herr Miguel Berger (ciekawe skądinąd, które to z rodziców wpadło na pomysł takiego właśnie imienia. Czy to może z powodów sympatii do Ameryki Południowej żywionej z pewnych określonych historycznie powodów przez liczne rzesze Niemców?) dał się poznać z bezczelnych antypolskich wpisów. Herr Berger wsławił się m. in. postponowaniem raportu o stratach wojennych Polski w latach II wojny światowej. Niemiec pisząc do promotora raportu europosła Arkadiusza Mularczyka napisał: "Szanowny panie pośle, myli się pan sądząc, że pański »raport« i pański aktywizm będą kształtować przyszłość naszych relacji. Ciągłe podziały kreowane przez ludzi takich jak pan, pomagają jedynie Putinowi". Porażająca bezczelność tego wpisu "dyplomaty" została uznana, i słusznie!, przez stronę patriotyczną za casus belli z jego strony.
"Pan ambasador Niemiec ewidentnie zapomniał, jaka jest jego rola i się zagalopował, albo odsłonił się. Furia, z jaką zareagował na wspomnienie o polskich roszczeniach za straty związane z II wojną światową, z punktu widzenia państwa, narodu, sprawców, którzy do dzisiaj za to nie odpowiedzieli, w pełni jest zrozumiała. Ambasador kraju, który powinien się kajać i który jest Polsce winien odszkodowania za wszystkie straty związane z agresją, zbrodniami w czasie II wojny światowej, poucza polskiego europosła", stwierdził w programie "Tłit" poseł PiS Radosław Fogiel.
Polityk PiS podkreślił też, że Berger "deprecjonuje pracę prawie 50 naukowców", którzy przygotowywali raport o stratach wojennych. "Pisze o tym raporcie, używając cudzysłowu, i jeszcze do tego próbuje rozgrywać całość, mówiąc, że to rzekomo służy Putinowi. Przepraszam bardzo, Putinowi to służyły wieloletnie kontrakty gazowe Niemiec. Putinowi służyły Nord Stream 1 i Nord Stream 2, a sam pan obecny ambasador Niemiec w Polsce bronił współpracy energetycznej Niemiec i Rosji", przypomniał Fogiel.
Na pytanie dziennikarza Wirtualnej Polski o konsekwencje dla dyplomaty poseł odpowiedział jednoznacznie: "Uważam, że tutaj powinien być wykorzystany pełen arsenał środków dyplomatycznych. Pan ambasador powinien opuścić Polskę".
Oczywiście ekspulsja Bergera nie jest możliwa w sytuacji, gdy w Warszawie rządzą nominaci Berlina. Berger o tym wiedział i wie i między innymi dlatego pozwala sobie na kolejne bezczelne wpisy, w których daje wyraz pogardy do kraju, w którym przyszło mu sprawować dyplomatyczną misję. jednym z ostatnich przykładów takiej postawy jest "replika" na wpis szefowej Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanny Radziejewskiej.
Gdy Radziejewska wyraziła, w bardzo umiarkowanym tonie, ubolewanie małym zainteresowaniem naszych zachodnich "przyjaciół" seminarium „Okupacja – terror – opór”, na które przyjechało niespełna 20 uczestników z Niemiec, Berger bezczelnie odpowiedział: "Czy nie możesz po prostu cieszyć się, że grupa nauczycieli historii przyjeżdża aż z Niemiec, żeby dowiedzieć się więcej o Powstaniu Warszawskim?".
Zwróćmy uwagę na podkreślenie "przyjeżdża aż z Niemiec". Czy Bergerowi wydaje się, że wciąż jest reprezentantem "narodu panów", a Polacy to "untermenschen"? Jedno jest pewne, na takie zachowanie Berger nie pozwoliłby sobie w żadnej innej stolicy. W Warszawie, jak widać, może. Może - do czasu!
Źródło: Republika, wp.pl, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X