Marcin Dorociński zabrał głos w sprawie dwóch „Lalek”. Tak mówi o Tomaszu Schuchardcie
Dwie ekranizacje „Lalki” podzieliły widzów. Marcin Dorociński, który w filmowej wersji wciela się w Stanisława Wokulskiego, postanowił odnieść się do internetowych sporów. Przy okazji skierował kilka ciepłych słów do Tomasza Schuchardta.
Dwie współczesne wersje „Lalki” Bolesława Prusa od kilku tygodni są przedmiotem gorących dyskusji. Najpierw widzowie otrzymali serial Netfliksa w reżyserii Pawła Maślony, a niedługo później na dużym ekranie pojawiła się produkcja Macieja Kawulskiego. W obu przypadkach w centrum historii znalazł się Stanisław Wokulski, jednak bohaterowie grani przez Tomasza Schuchardta i Marcina Dorocińskiego znacząco się od siebie różnią.
Internet szybko zaczął porównywać obie interpretacje. Spory dotyczą nie tylko samych produkcji, lecz także tego, jak należy odczytywać postać Wokulskiego. Do dyskusji postanowił dołączyć Dorociński, publikując obszerny wpis w mediach społecznościowych.
Aktor przede wszystkim zwrócił uwagę na zainteresowanie, jakie obie „Lalki” wzbudziły wśród widzów. Zaapelował również o wspieranie polskiego kina poprzez chodzenie do kin.
„Wasza obecność w kinach to wsparcie nie tylko naszego filmu, ale także dla polskiej kinematografii”.
Dorociński z dystansem odniósł się także do analizowania Wokulskiego przez współczesnych odbiorców. Jak zauważył, dziś Polacy potrafią dyskutować o tym, czy bohater Prusa był romantykiem, pozytywistą, a nawet stalkerem.
Co ciekawe, aktor nie potraktował serialowej „Lalki” jako konkurencji. Wręcz przeciwnie — pochwalił twórców produkcji Netfliksa i samego Schuchardta.
„Każdy artysta ma prawo do reinterpretacji, zabawy, szaleństwa i przygody. I w taką właśnie szaloną podróż zabrał mnie Paweł Maślona, a ja dałem mu się porwać. Uważam ten serial za znakomity”.
Najwięcej uwagi poświęcił jednak swojemu „konkurentowi” z drugiej ekranizacji. Dorociński pogratulował Tomaszowi Schuchardtowi roli Wokulskiego, a także wyróżnił pozostałych aktorów serialu, w tym Sandrę Drzymalską, Marię Kanię i Jacka Braciaka.
„Szczególnie nisko chciałbym ukłonić się Tomaszowi Schuchardtowi, mojemu znakomitemu koledze po fachu - za wybitną kreację Stanisława Wokulskiego”.
Na koniec aktor zaapelował, by dyskusje dotyczące obu produkcji nie przeradzały się w internetowe wojny między zwolennikami jednej i drugiej wersji. „Za każdym filmem stoją ludzie, ich praca i emocje” — przypomniał.
Źródło: Republika, Facebook Marcin Dorociński
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
„Stadion nowy obiecali, tylko kible z ziemią zrównali”. Kibice Motoru rozliczają koalicję 13 grudnia
Nie ma dnia bez wycieku danych. Tym razem padło na znany portal rezerwacji wycieczek
Łódzkie zachwyca. Klasztor, manufaktura, koszary, kino. 400 lat historii jednego miejsca w Wieluniu
Faraońskie ambicje czy polityczne dno? "Sikorski musi być sfrustrowany"