Efektowne nagłówki, a dalej pusto. Lisiewicz o atakach na Republikę
Telewizja Republika znalazła się w centrum kolejnej medialnej burzy. Piotr Lisiewicz w najnowszym tekście na łamach „Gazety Polskiej” przygląda się publikacjom wymierzonym w stację i przekonuje, że za efektownymi nagłówkami oraz medialnymi komentarzami nie idą – w jego ocenie – poważne ustalenia dziennikarskie. Autor zwraca uwagę m.in. na materiały dotyczące kontaktów z Przemysławem Kralem i rolę informacji pochodzących ze służb.
Lisiewicz twierdzi, że część publikacji przedstawianych jako dziennikarskie „bomby” opiera się przede wszystkim na sugestiach i materiałach dostarczanych mediom, podczas gdy – jak pisze – brakuje w nich zasadniczych ustaleń śledczych. Jego zdaniem w miejsce konkretnych informacji pojawiają się ostre wypowiedzi polityków oraz komentarze ekspertów medialnych.
Autor tekstu zwraca również uwagę na reakcję środowiska dziennikarzy śledczych. Według jego oceny część doświadczonych reporterów ma dostrzegać problem z publikacjami dotyczącymi Republiki, ale nie zabiera głosu w obawie przed zarzutem „symetryzmu”. Lisiewicz przedstawia to jako jeden z elementów szerszego mechanizmu, w którym krytyka stacji nabiera wymiaru politycznego.
Fenomen Republiki
Znaczna część tekstu poświęcona jest jednak nie samym atakom na stację, lecz próbie wyjaśnienia jej rosnącej pozycji na rynku medialnym. Lisiewicz określa Republikę jako wyjątkowe zjawisko w historii III RP i wskazuje na połączenie profesjonalnego zaplecza telewizyjnego z wyraźnie buntowniczym charakterem anteny.
Jego zdaniem jednym z kluczowych elementów sukcesu stacji było stworzenie przestrzeni dla większej swobody twórczej. Autor przeciwstawia ten model Telewizji Republika doświadczeniom TVP, którą opisuje jako instytucję silnie uzależnioną od aktualnego układu politycznego.
Lisiewicz wskazuje również na połączenie dwóch środowisk: doświadczonych profesjonalistów, którzy wcześniej pracowali w TVP, oraz dziennikarzy związanych ze środowiskiem Strefy Wolnego Słowa. W jego ocenie właśnie to zestawienie miało stworzyć format, który wyróżnia Republikę na tle innych nadawców.
Republika kontra „Szkło kontaktowe”
Autor przywołuje przy tym historię znajomego, który przez lata oglądał „Szkło kontaktowe” w TVN24, a następnie zaczął śledzić program „Piachem w tryby” emitowany przez Republikę. Gdy po pewnym czasie wrócił do programu TVN24, miał odebrać go jako „sztywny i sztuczny”.
Lisiewicz przekonuje, że istotną częścią fenomenu Republiki jest dopuszczenie do głosu osób reprezentujących zupełnie inny sposób patrzenia na rzeczywistość niż dominujący wcześniej w części polskich mediów.
W tekście pojawia się także opinia Jakuba Bierzyńskiego, który – jak przypomina autor – jest krytykiem Telewizji Republika, a mimo to miał przyznać, że stacja jest „niestety” dobrze robiona.
Lisiewicz interpretuje obecne zainteresowanie Republiką i krytykę stacji jako dowód jej rosnącego znaczenia. Cały tekst „Gazety Polskiej” jest więc nie tylko polemiką z publikacjami wymierzonymi w nadawcę, ale również próbą odpowiedzi na pytanie, dlaczego Telewizja Republika zyskała tak silną pozycję i dlaczego jej działalność wywołuje tak duże emocje w polskich mediach.
Cały tekst Piotra Lisiewicza można przeczytać na portalu Niezależna.pl - LINK.
Źródło: Republika, Gazeta Polska, Niezależna.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Miesiąc po śmierci gen. Różańskiego wdowa chce do Senatu. Ma silną konkurencję
„Stadion nowy obiecali, tylko kible z ziemią zrównali”. Kibice Motoru rozliczają koalicję 13 grudnia
Marcin Dorociński zabrał głos w sprawie dwóch „Lalek”. Tak mówi o Tomaszu Schuchardcie