Tusk chce wprowadzić haracz na polską branżę paliwową. Stowarzyszenie KoLiber apeluje do Prezydenta
Nieudolny rząd Tuska chcąc ściągnąć haracz z branży paliwowej przygotował ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków; tzw. Windfall tax” - jednorazowy podatek w wysokości 60 proc. dotyczyłby firm, które osiągnęły ponadprzeciętne marże na paliwach w marcu–grudniu 2026 r., a miałby wejść w życie 1 sierpnia tego roku. Jak zauważają eksperci, którzy na dziele Tuska nie zostawiają suchej nitki, prawo miałoby w tym przypadku działać wstecz. Specjaliści zwracają także uwagę, że raz zastosowany bezprawny mechanizm mógłby w przyszłości zostać zastosowany wobec innych sektorów polskiej gospodarki. Beznadziejnej ekipie Tuska pieniądze przeciekają przecież przez palce.
Zegar tyka. Na biurku Karola Nawrockiego leży ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków ze zbycia paliw ciekłych, a termin na decyzję upływa w najbliższych dniach. Rząd Donalda Tuska chce ściągnąć z jednej branży 4 mld zł podatkiem o stawce 60 proc., i to za okres od marca, czyli wstecz. W ostatniej chwili do Kancelarii Prezydenta trafił apel Stowarzyszenia KoLiber z gotową alternatywą: podatkiem powszechnym, uczciwym i niedziałającym wstecz.
Co naprawdę podpisałby prezydent
Jak podkreślają działacze KoLibra, rządowa konstrukcja jest prosta jak cep. Państwo obniżyło wiosną VAT i akcyzę na paliwa w ramach pakietu „Ceny Paliwa Niżej”, w budżecie zrobiła się dziura, więcteraz rachunek ma zapłacić branża paliwowa. Wskazana palcem, bo akurat niepopularna. Podatek obejmie zyski osiągnięte od 1 marca 2026 r., choć ustawa miałaby wejść w życie dopiero 1 sierpnia. Firmy zapłacą więc daninę od transakcji, które dawno zamknęły, po cenach i umowach, których nie mogły już zmienić.
Prawnicy nie zostawiają na tym suchej nitki. Krajowa Rada Doradców Podatkowych wskazała naruszenie konstytucyjnego zakazu działania prawa wstecz i zasady zaufania obywatela do państwa. Branżowa Polska Grupa Paliwowa nazwała ustawę wprost „pułapką dla prezydenta” i apeluje o weto albo skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. KoLiber dokłada do tego rachunek: po zsumowaniu 60-procentowej daniny z klasycznym CIT efektywne obciążenie może pochłonąć cały zysk firmy albo go przekroczyć. To nie jest już podatek. To konfiskata z datą wsteczną.
I rzecz najważniejsza: precedens. Raz złamany zakaz retroakcji nie zniknie po grudniu 2026 r. Jeśli dziś można opodatkować wstecz paliwa, jutro można każdego. Handel, budownictwo, IT, rolnika z działami specjalnymi. Wystarczy, że komuś w rządzie zabraknie pieniędzy, a jakaś branża okaże się „nadzwyczajnie” dochodowa.
Koliber: albo zasada dla wszystkich, albo polowanie
Stowarzyszenie KoLiber złożyło 22 lipca w Kancelarii Prezydenta formalny apel o podjęcie prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej. Do apelu dołączyło gotowy projekt: uniwersalny podatek od nadzwyczajnych zysków, obejmujący wszystkich przedsiębiorców, bez względu na branżę. Bo nadzwyczajne zyski nie są specjalnością paliw. Pojawiają się wszędzie tam, gdzie wydarzy się coś wyjątkowego: wstrząs geopolityczny, przełom technologiczny, zmiana regulacji. Skoro tak, to zasada musi obowiązywać wszystkich. Inaczej nie ma żadnej zasady, jest tylko polityczne polowanie na wygodny cel.
Mechanizm jest przewidywalny. Opodatkowana byłaby nadwyżka dochodu ponad poziom referencyjny, liczony jako średnia dochodowość podatnika z pięciu poprzednich lat, powiększona o 20 proc. Stawka: 30 proc., czyli połowa tego, co chce rząd. Wejście w życie: 1 stycznia 2027 r., a więc wyłącznie na przyszłość.
Każdy przedsiębiorca zna reguły, zanim zacznie grać
Jest i element, którego rządowej ustawie brakuje całkowicie: nagroda za inwestowanie w Polsce. Z podstawy opodatkowania wyłączone byłyby koszty inwestycji w środki trwałe oraz koszty wynagrodzeń. Kto nadzwyczajne zyski przeznacza na rozwój firmy i pensje pracowników, ten podatku nie odczuje albo odczuje go w niewielkim stopniu. Rządowa wersja karze za sam fakt zarobku w jednej branży. Wersja Kolibra karze wyłącznie za przejadanie i wyprowadzanie zysków, a premiuje pracę i inwestycje.
Weto nie musi oznaczać obrony koncernów
Tu dochodzimy do sedna. Rząd już ustawia narrację: kto nie podpisze windfall tax, ten broni „nadzwyczajnych zysków” paliwowych gigantów. Apel Kolibra rozbraja ten szantaż. Prezydent może zawetować bubel prawny albo posłać go do Trybunału i tego samego dnia skierować do Sejmu projekt podatku powszechnego, sprawiedliwego i zgodnego z Konstytucją. Wtedy to nie prezydent będzie musiał tłumaczyć się z weta. To rząd będzie musiał wyjaśnić, dlaczego woli niekonstytucyjną daninę od jednej branży od uczciwych reguł dla wszystkich.
Prezydent Karol Nawrocki nie zajął jeszcze stanowiska. Ale wybór, przed którym stoi, przestał być wyborem między podpisem a wetem. Na stole leży trzecia droga. I to podana, jak uważa KoLiber, na tacy.
Źródło: KoLiber, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zakończyło się spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Poznaliśmy rezultat
Demokraci wykorzystywali tego prokuratora do niszczenia Trumpa. To się nie udało, a prokurator może trafić za kratki
ZUS zaniżył mu emeryturę. Były kolejarz wywalczył 1500 zł podwyżki miesięcznie
Artykuł sponsorowany