Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski ma w tej chwili ponad 613 ton złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To jest historyczny moment.
Ważne Alarm o wolność słowa w Polsce. Rusza akcja informowania świata o zarzutach represji wobec niezależnych i konserwatywnych dziennikarzy. Szczegóły na portalu tvrepublika.pl
13:29 Donald Trump: kolejny etap negocjacji z Iranem będzie łatwiejszy
13:13 G7: Trump zapowiedział spotkanie z prezydentem Ukrainy
13:03 UE: Europarlament poparł porozumienie z USA w sprawie ceł
12:11 Polska: w środę litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,10 zł, benzyny 98 - 6,75 zł, a oleju napędowego - 6,44 zł
12:02 Kraków: Kandydat PiS Michał Drewnicki zadeklarował likwidację strefy czystego transportu
10:59 Polska: Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia ws. zniesławienia Macierewicza przez Sikorskiego
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" prof. Sławomir Cenckiewicz, Michał Rachoń i Grzegorz Wierzchołowski. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Wydarzenie 16 czerwca o g. 12.00 przy kościele św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu odbędzie się uroczystość odsłonięcia Pomnika żołnierzy PZW Obwód "Maria"
Wydarzenie Burmistrz Skawiny i przewodniczący Klubu "Gazety Polskiej" Ryszard Majdzik zapraszają na protest przeciwko budowie trasy S7 przebiegającej przez gminę. 17 czerwca, godz. 11:00-14:00, Kraków, przejście dla pieszych, ul. Skotnicka (obok domu weselnego)
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Hrubieszów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą Oskarem Kidą. 18 czerwca, godz. 17:00. HSM Słoneczko, ul. Polna 19, Hrubieszów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Słupsk zaprasza na plenerowe spotkanie otwarte z posłami Patrykiem Jakim, Tobiaszem Bocheńskim i Michałem Kowalskim. 20 czerwca, godz. 14.00, Park im. J. Waldorffa, przy ul. Jana Pawła II w Słupsku
Wydarzenie Ruch Obrony Granic zaprasza na spotkanie otwarte z Robertem Bąkiewiczem i Jackiem Wroną, 20 czerwca o godz. 17.00 w Myszkowie w Pizzerii La Fortuna przy Alei Wolności 20A.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Zgorzelec zaprasza na Marsz dla Życia i Rodziny 20 czerwca, godz. 16:00 Przemarsz od kościoła p.w. Św. Jana Chrzciciela do kościoła p.w. Św. Bonifacego w Zgorzelcu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Odolanów zaprasza na uroczystość 80. rocznicy śmierci Jana Kempińskiego 21 czerwca, godz. 12.00 Msza św. w Kościele Św. Marcina, o godz. 13:30 pod Pomnikiem Pamięci Bitwy pod Odolanowem
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Ryki II zaprasza na uroczystość „Bohaterowie Niezłomni” z okazji 80. rocznicy śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „ORLIKA”. 21 czerwca, rozpoczęcie godz. 8:45 przed Kościołem Parafialnym p.w. Najświętszego Zbawiciela w Rykach
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Zielonej Górze i poseł Jerzy Materna zapraszają na spotkanie z prof. Janem Majchrowskim. 17 czerwca (środa), godz. 17:30 aula C Uniwersytetu Zielonogórskiego, przy al. Wojska Polskiego 69 w Zielonej Górze
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub Gazety Polskiej zaprasza na spotkanie autorskie z Bronisławem Wildsteinem 24 czerwca o godz. 17 w Mediatece ul. Szegedynska 13A Warszawa
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Bartoszycach zaprasza na spotkanie z mec. Andrzejem Śliwką, Posłem na Sejm RP. Spotkanie odbędzie się 26 czerwca o godz. 19:00 w „Przystanku” przy Placu Dworcowym 1 w Bartoszycach
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Elblągu zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą oraz mec. Andrzejem Śliwką, Posłem na Sejm RP. Spotkanie odbędzie się 29 czerwca o godz. 18:00 w Domu Rektora przy Bulwarze Zygmunta Augusta 12 w Elblągu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Wadowice oraz Poseł Filip Kaczyński zaprasza na spotkanie z posłami Lidią Czechak, Bartłomiejem Dorywalskim, Jarosławem Krajewskim. 22 czerwca, godz. 18:00 Dom Rekolekcyjny w Wadowicach, ul. Karmelicka 24
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Bielany-Żoliborz zaprasza na spotkanie autorskie z Red. Bronisławem Wildsteinem 24 czerwca, godz. 17:00 Mediateka START-META, ul. Szegedyńska 13a, Warszawa
Wydarzenie Klub "GP" Kościerzyna zaprasza na spotkanie z posłami Janem Krzysztofem Ardanowskim, Dorotą Arciszewską-Mielewczyk oraz Diecezjalnym duszpasterzem rolników, ks. Zbigniewem Wysiecki m 22.06 godz. 18 Hala "Sokolnia" ul. Sikorskiego 1C, Kościerzyna
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Skarżysko-Kamienna zaprasza na spotkanie "Czas Polski. Program Polaków" z poseł Agatą Wojtyszek 24 czerwca, godz. 17:00 w Suchedniowskim Ośrodku Kultury Kuźnica ul. Bodzentyńska 18
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowy Targ zaprasza na spotkanie z Jakubem Maciejewskim, dziennikarzem TV Republika 28 czerwca, godz. 16:00 Restauracja "Kaprys" ul. Sokoła 3, Nowy Targ

Sumliński: Na krześle i na pętli, za pomocą których miał powiesić się Lepper, nie znaleziono żadnego odcisku palca | NASZ WYWIAD

Źródło: Telewizja Republika

– Kolejna dziwna rzecz – ktoś nazwie to przypadkiem, ale nie wierzę w takie przypadki. W tym momencie, w którym Andrzej Lepper umiera, następuje awaria miejskiego monitoringu i nie ma podglądu z kamer. Przypadek? – mówił w wywiadzie dla portalu Telewizjarepublika.pl, dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński, autor książki "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera.

Lidia Lemaniak, Telewizjarepublika.pl: W książce poinformował Pan, że śmierć Andrzeja Leppera poprzedziły trzy nazwijmy to samobójstwa, osób, które blisko z nim współpracowały: Róży Żarskiej, Wiesława Podgórskiego i Ryszarda Kucińskiego. Kim dla Andrzeja Leppera byli ci ludzie?

Wojciech Sumliński: Śmierć tych ludzi nastąpiła w niejasnych okolicznościach. Róża Żarska i Wiesław Podgórski byli bliskimi współpracownikami Leppera, Podgórski częstokroć był jego towarzyszem wypraw na Ukrainę, tam jeździło wielu polityków Samoobrony, robili tam różne interesy, spotykali się z oficerami SBU, jak już o tym powiedziałem, najczęściej spotykali się nad Jeziorem Świteź – tym ukraińskim, nie bardziej znanym białoruskim. Wydawało im się, że skoro są z daleka od oczu żon i obiektów kamer wścibskich dziennikarzy, to mogą działać na zasadzie „hulaj dusza, piekła nie ma”. Tymczasem wszystko to było rejestrowane przez SBU. Tomasz Budzyński miał o tym wiedzę, bo on niejako – z drugiej strony – próbował chronić, zbierać informacje o tym, czy nie podlegają oni jakimś naciskom, relacjom, które mogłyby się przerodzić nawet w działania szpiegowskie. Żarska i Podgórski byli uczestnikami tych wypraw Leppera i mieli wielką wiedzę na temat tego, co działo się nad jeziorem Świteź. Ukraina jest kluczowa dla zrozumienia w jak niebezpieczne związki wszedł Andrzej Lepper. Z kolei Ryszard Kuciński, o którym już mówiłem, był człowiekiem, który był powiernikiem tajemnic Leppera, jego najbardziej zaufanym człowiekiem, któremu powierzał wszystkie swoje tajemnice. Jak już wspominałem, w kancelarii Kucińskiego pracowała córka Leppera.

Kto odkrył zwłoki Andrzeja Leppera i czemu ludzie, którzy je odkryli, powiadomili policję i prokuraturę tak późno?

To ciekawe pytania. Zwłoki odkrył zięć Andrzeja Leppera – Adrian Borkowski i człowiek, który miał klucze do pomieszczeń prywatnych Andrzeja Leppera – Rudowski. I rzeczywiście, zachowali się w sposób zdumiewający. Wydaje się, że jeśli ktoś odkryje zwłoki, to naturalną koleją rzeczy jest, że w pierwszym odruchu próbuje sprawdzić czy człowiek ów żyje, a zaraz potem dzwoni po pogotowie i policję. Tymczasem tutaj nastąpiła zupełnie inna sytuacja. Na początku było zaskoczenie, Rudowski był ponoć szalenie przerażony, ponoć przez minutę w ogóle nie chciał zbliżyć się do zwłok Leppera, jakby się czegoś bał, przynajmniej taką relację złożył Borkowski. Później zaś, zamiast zawołać policję, przywołano panią Gut, która była mecenasem Andrzeja Leppera oraz Janusza Maksymiuka. I ci ludzie przychodzą – i znów nie wzywają ani policji, ani pogotowia, tylko jeszcze przez kilkanaście minut robią – tak do końca nie wiadomo co, bo podawali sprzeczne relacje. W sumie więc grubo po godzinie od odkrycia zwłok Andrzeja Leppera, zostaje wezwana policja. Pogotowie przyjeżdża dosłownie po kilku minutach od wezwania. Lekarz pogotowia mógł stwierdzić tylko to, ze Andrzej Lepper nie żyje. Policja przyjechała niedługo później i wykonała bardzo dobra robotę. Policjanci zabezpieczyli wszystkie ślady, w tym ślady traseologiczne, czyli ślady obuwia, zabezpieczyli odciski palców, wszystko, co tylko się dało. Krzesło, sznur, na którym wisiał Andrzej Lepper. I tu, jak się później okazało, wychodziły kuriozalne rzeczy.

Czy mógł Pan powiedzieć jakie główne absurdy znajdują się w aktach sprawy dotyczących śmierci Andrzeja Leppera?

Według prokuratury, Andrzej Lepper podstawia krzesło, wchodzi na to krzesło, zawiesza sznur na szyi, odkopuje to krzesło, wiesza się i w ten sposób umiera. Tymczasem okazało się, że na krześle nie znaleziono żadnego odcisku palców, ani Andrzeja Leppera, ani nikogo innego, nie znaleziono ich też na pętli, na której miał się powiesić. Miałoby to wyglądać więc tak, że Andrzej Lepper podstawia krzesło, wyciera z niego skrupulatnie wszystkie odciski palców, zakłada sobie pętlę na szyję, wyciera z niej odciski palców, odkopuje krzesło i umiera. Kto w momencie śmierci myśli o wycieraniu odcisków palców? Jaki samobójca? Pytałem wielu śledczych, sam Tomasz Budzyński realizował dziesiątki śledztw na zlecenie prokuratury, mówił, że w życiu nie słyszał on, ani nikt inny, o tego typu zachowaniach człowieka, który ma za chwilę popełnić samobójstwo.

Policjanci zabezpieczyli ślady traseologiczne, ślady obuwia. Prokuratura odrzuciła ten dowód uznając, że nie wie do kogo należą te ślady, nie jest w stanie tego ustalić, w związku z tym w ogóle się tym nie zajmuje. To mniej więcej tak, jakby prokuratura stwierdziła, że zostało popełnione przestępstwo, ale nie wie kto je popełnił, w związku tym uznaje, że nie ma przestępstwa. Absurd nad absurdy.

Prokuratura stwierdziła, że Andrzej Lepper nie mógł zostać zabity, bo zaryglował drzwi od środka, a można było je otworzyć tylko zamkiem cyfrowym, z zewnątrz, a ponieważ w siedzibie Samoobrony nie było prądu, no to nie można było tego otworzyć zamkiem cyfrowym. Innymi słowy – Lepper musiał zabić się sam. Prokuratura jednak „nie zauważyła”, że prąd był. W tym samym protokole, w którym prokuratura stwierdza, że „nie można było otworzyć zamka z zewnątrz, bo nie było prądu, a tym samym nie działał zamek cyfrowy”, parę stron później prokuratura stwierdza, że działała klimatyzacja, komputer stacjonarny, dekoder telewizyjny, telewizor, więc na gruncie logiki i zdrowego rozsądku – był ten prąd czy go nie było? Był. Co prawda był z „lewego” obiegu, bo w siedzibie Samoobrony odłączono prąd, ale prąd jednak był. Dla prokuratury powinno być istotne nie to, czy prąd był legalny, czy nie, ale sam fakt, że prąd był, a więc można było otworzyć ten zamek cyfrowy z zewnątrz, jeżeli ktoś znał kod. Można było, bo prąd był. Prokuratura w jednym protokole stwierdza, że prądu nie było i w tym samym protokole stwierdza, że działały wszystkie urządzenia, które mogły działać tylko na prąd. Kolejny absurd nad absurdy.

 

Kolejna dziwna rzecz – ktoś nazwie to przypadkiem, ale nie wierzę w takie przypadki. W tym momencie, w którym Andrzej Lepper umiera, następuje awaria miejskiego monitoringu i nie ma podglądu z kamer. Przypadek?

Następna zdumiewająca historia - jak prokuratura tłumaczyła się z tego, że zajęła się sprawą dopiero w poniedziałek, zamiast w piątek? Tłumaczyła to tym, że „w weekend prokuratura nie pacuje”. To bajki. Każdy dziennikarz i każdy prokurator wie, że jest coś takiego, jak dyżur prokuratorski. Jeżeli dojdzie do śmierci w Boże Narodzenie, kiedy wszyscy Polacy siadają do wigilijnego stołu, to nawet wtedy w takich jak śmierć Leppera przypadkach jest prokurator, który przybywa na miejsce i zabezpiecza ślady i prowadzi śledztwo. Kiedy do śmierci dojdzie w Sylwestra, w niedzielę, czy kiedykolwiek, w każdej, nawet malutkiej prokuraturze, jest dyżur prokuratorski. Jak można było mówić, że trzeba było czekać do poniedziałku? Przecież każdy prokurator wie, że już po kilkunastu godzinach we krwi nie ma śladów wielu substancji, np. takiej jak pavulon. Czy Andrzej Lepper został czymś podtruty, zanim zginął? Tego nie wiem, właśnie dlatego, że odłożono sprawę od piątku do poniedziałku.

W tej historii jest wiele pytań, na które nikt jeszcze nie odpowiedział. Rozmawiałem z policjantami, którzy zabezpieczali ślady. Oni od początku nastawieni byli na to, że było to zabójstwo, dlatego ze zdumieniem przyjęli, że prokuratura prowadzi swoje postępowanie w sprawie samobójstwa.

Tomasz Budzyński użył takiego porównania, że „gdyby on tak prowadził jakiekolwiek swoje śledztwo, to miałby rozkładówki, pierwsze strony w >>Super Expressie<< i >>Fakcie<< jako autor najbardziej spartaczonego śledztwa w historii wymiaru sprawiedliwości”. A przecież nie dotyczyło to człowieka anonimowego. To dotyczyło byłego wicepremiera, byłego wicemarszałka Sejmu. Było wiadomo, że uwaga opinii publicznej skupi się na tej sprawie, a mimo to od pierwszego dnia robiono wszystko, by sprawę przekierować na kierunek samobójstwa. Na jakiej podstawie media już w piątek, w dniu śmierci Andrzeja Leppera, orzekły, że było to samobójstwo, skoro śledztwo rozpoczęto w poniedziałek? Wszystkie gazety w sobotę napisały, że Lepper się powiesił. Na jakiej podstawie, skoro śledztwo formalnie nie zostało jeszcze rozpoczęte? Ta sprawa miała zostać zamknięta, zanim tak naprawdę została rozpoczęta. Mieliśmy się nigdy nie dowiedzieć, jak wyglądała prawda. Teraz mamy szansę.

W swojej książce „Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera” obala Pan wersję znaną z filmu Patryka Vegi „Służby specjalne”, gdzie reżyser wskazuje, że zabójcy mieli dostać się przez rusztowania do siedziby Samoobrony. Zwraca Pan uwagę na specyficzny układ parapetów w siedzibie partii oraz wspomnianych rusztowań.

Pytałem o te rusztowania policjantów z Komendy Stołecznej Policji, którzy zabezpieczali ślady. Powiedzieli mi, że – jeden z nich użył takiego sformułowania – że „nawet David Copperfield nie byłby w stanie z tych rusztowań dostać się do siedziby Samoobrony”. Użyli jednoznacznego sformułowania – ten, kto wszedł do pomieszczeń Andrzeja Leppera, wszedł przez drzwi, a nie z rusztowań, więc rusztowania, to ślepa uliczka. Jedyna prawda w tym filmie, który jest filmem fabularnym, więc nie musiał ściśle trzymać się faktów, była taka, że Andrzej Lepper nie zginął śmiercią samobójczą. I tylko to się zgadza.

Czy chciałby Pan, żeby Pana książka wywołała reakcję łańcuchową? Liczy Pan na to, że śledztwo ws. śmierci Andrzeja Leppera zostanie wznowione?

Jeżeli tak się nie stanie, jeżeli śledztwo nie zostanie wznowione, to będzie oznaczało, że nadal coś bardzo złego dzieje się z polską prokuraturą. W książce doszliśmy do granicy tajemnicy państwowej i tajemnicy służbowej. Zrobienie kroku dalej byłoby zagrożeniem dla majora ABW, który mógłby dostać zarzuty karne związane z tym, że złamał tajemnicę państwową i tajemnicę służbową. Dalej pójść nie mogliśmy. Natomiast Tomasz Budzyński zadeklarował, że w prokuraturze może ujawnić to, czego w tej książce nie mogliśmy ujawnić do samego końca – choć i tak ujawniliśmy bardzo dużo. Jeżeli teraz prokuratura zainteresuje się tą książką, a powinna, to major Tomasz Budzyński zadeklarował, że jest gotowy całą wiedzę, także tę tajną, której nie mógł ujawnić w książce, przekaże prokuraturze. Innymi słowy – nie wyobrażam sobie, żeby ta książka nie stała się pierwszym kamieniem, który uruchomi lawinę. Jeżeli śledztwo nie zostanie wznowione to zrodzi to kolejne pytania. To będzie oznaczało, że tak naprawdę, nawet dziś, nie chcemy dowiedzieć się prawdy. Ta prawda jest na wyciągnięcie ręki. Major Tomasz Budzyński był przez siedem lat wyłączony z działalności służb specjalnych, dlatego, że na skutek tego, iż próbował mnie ostrzec, wiele lat temu, zgotowano mu – jak on to nazywa – „pogorzelisko”. Tego człowieka omal nie zniszczono. On nie chciał już być w domenie publicznej, swoje tajemnice chciał zabrać do grobu. Po siedmiu latach wrócił, zeznawał na moim procesie, ujawnił wiele faktów, dotyczących wielu ważnych osób. Przełamał się, przekroczył pewną granicę strachu i jest w tej chwili gotów powiedzieć i udowodnić więcej. Pytanie, czy ktoś będzie chciał go wysłuchać? Mam nadzieję, że tak.

Pierwsza część wywiadu z Wojciechem Sumlińskim znajduje się tutaj

Rozmawiała Lidia Lemaniak

Usunięto obraz.

Lidia Lemaniak, dziennikarka Telewizjarepublika.pl i Wojciech Sumliński autor książki "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera". 

telewizjarepublika.pl