Przejdź do treści
NBP Prof. Adam Glapiński, jako pierwszy Prezes NBP, osobiście dokonał inspekcji zasobów złota wchodzących w skład oficjalnych aktywów rezerwowych NBP, zdeponowanych w skarbcu Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku
09:08 Polska: Uczniowie klas VIII piszą egzamin z matematyki – drugą część egzaminu ósmoklasisty
08:02 Japonia: W 2025 r. odstrzelono rekordową liczbę 14 tys. niedźwiedzi
06:20 Polska: We wtorek na maturze egzamin z WOS-u i egzaminy z niemieckiego
06:00 Włochy: Na lekcję historii uczeń przyniósł pocisk moździerzowy
04:13 Hiszpania: Sąd skazał małżeństwo za przetrzymywanie swoich dzieci w zamknięciu przez ponad trzy lata
03:55 Haiti: Z powodu walk gangów ewakuowano szpitale, premier zapowiada kolejne opóźnienie wyborów
03:02 Media izraelskie: Prezydent Trump zawetował pomysł powstania Kurdów przeciw Iranowi
Ważne Ukazała się najnowsza książka prof. Sławomira Cenckiewicza, Michała Rachonia i Grzegorza Wierzchołowskiego. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl, tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Według stanu na koniec kwietnia 2026 r. posiadamy obecnie około 600 ton złota
Wydarzenie Klub “Gazety Polskiej” Dzierżoniów zaprasza na spotkanie z europoseł Anną Zalewską i senatorem Aleksandrem Szwedem 14 maja o godz. 17:00 w Miejskim Centrum Kultury przy ul. Złotostockiej 27 w Kamieńcu Ząbkowickim
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Kędzierzyn Koźle zaprasza na spotkanie z red. TV Republika Jakubem Maciejewskim 14 maja, godz. 18:00. Dom Kultury Chemika, al. Jana Pawła II 27, Kędzierzyn Koźle
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Konstantynów Łódzki zaprasza na spotkanie z Adamem Borowskim. 14 maja, godz. 19:00. Dom parafialny przy Kościele pw. Nawiedzenia NMP w Srebrnej ul. Kościelna 9
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Skarżysko-Kamienna zaprasza na Majówkę Patriotyczną 15 maja, godz. 16:00 Spotykamy się pod Figurą Matki Bożej Majków/Michałów
Wydarzenia Kluby Gazety Polskiej i Wolni Polacy, zapraszają na Różaniec za Ojczyznę i w obronie krzyża - 14 maja, godz. 19:00, Lubin - Rynek - Pomnik Solidarności
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Słupsk i Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zapraszają na spotkanie z Posłami Dariuszem Mateckim i Mariuszem Goskiem, 16 maja, godz. 14:30 Uniwersytet Pomorski budynek K2, ul. Kozietulskiego 7, Słupsk
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Częstochowa wraz z Młodzieżowym Częstochowskim Klubem "Gazety Polskiej" zapraszają na spotkanie z dr. Oskarem Kidą i Oskarem Szafarowiczem 16 maja, godz. 15:00 Aula Tygodnika "Niedziela" ul. 3 Maja 12, Częstochowa
Wydarzenia Klub "Gazety Polskiej" Lębork i Poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk zapraszają na spotkanie z Posłami Dariuszem Mateckim i Mariuszem Goskiem 16 maja, godz. 17:30. Stacja Kultura, ul. Dworcowa 8, Lębork
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowy Sącz im. J. Olszewskiego zaprasza na spotkanie z dr. Markiem Wochem 17 maja, godz. 18:00 RESTAURACJA PIEROSZKI.PL ul. Wiśniowieckiego 57, Nowy Sącz
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Aleksandrów Łódzki zaprasza na spotkanie z Oskarem Kidą i Oskarem Szafarowiczem 18 maja, godz. 18:00 ul. Wojska Polskiego 128, Aleksandrów Łódzki
Wydarzenia Klub Gazety Polskiej w Czarnem zaprasza na spotkanie otwarte z Posłem Michałem Kowalskim w dniu 19 maja 2026 r. na godz. 18.00. do Wyczech, Gmina Czarne, Filia Biblioteki
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łuków zaprasza na spotkanie Ministrem Adamem Andruszkiewiczem 19 maja, godz. 18:00 Aula I LO w Łukowie ul. Wyszyńskiego 41
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Łomża zaprasza na spotkanie z posłem Dariuszem Piontkowskim 21 maja, godz. 17:00. Aula kard. Stefana Wyszyńskiego, Uczelnia Jańskiego, ul. Krzywe Koło 9, Łomża
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Ostróda zaprasza na V Piknik Patriotyczny. 23 maja, godz. 11:00 Przystanek Piławki
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Chełm zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą 25 maja, godz. 17:00 CHEŁMSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA UL. PARTYZANTÓW 40, CHEŁM
Wydarzenie Klub „Gazety Polskiej” Ostrowiec Świętokrzyski i poseł Andrzej Kryj zaprasza na spotkanie z Mateuszem Morawieckim 25 maja, godz. 17:00 Aula nr II ANS ul. Akademicka 12, Ostrowiec Św

Sumliński: Na krześle i na pętli, za pomocą których miał powiesić się Lepper, nie znaleziono żadnego odcisku palca | NASZ WYWIAD

Źródło: Telewizja Republika

– Kolejna dziwna rzecz – ktoś nazwie to przypadkiem, ale nie wierzę w takie przypadki. W tym momencie, w którym Andrzej Lepper umiera, następuje awaria miejskiego monitoringu i nie ma podglądu z kamer. Przypadek? – mówił w wywiadzie dla portalu Telewizjarepublika.pl, dziennikarz śledczy Wojciech Sumliński, autor książki "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera.

Lidia Lemaniak, Telewizjarepublika.pl: W książce poinformował Pan, że śmierć Andrzeja Leppera poprzedziły trzy nazwijmy to samobójstwa, osób, które blisko z nim współpracowały: Róży Żarskiej, Wiesława Podgórskiego i Ryszarda Kucińskiego. Kim dla Andrzeja Leppera byli ci ludzie?

Wojciech Sumliński: Śmierć tych ludzi nastąpiła w niejasnych okolicznościach. Róża Żarska i Wiesław Podgórski byli bliskimi współpracownikami Leppera, Podgórski częstokroć był jego towarzyszem wypraw na Ukrainę, tam jeździło wielu polityków Samoobrony, robili tam różne interesy, spotykali się z oficerami SBU, jak już o tym powiedziałem, najczęściej spotykali się nad Jeziorem Świteź – tym ukraińskim, nie bardziej znanym białoruskim. Wydawało im się, że skoro są z daleka od oczu żon i obiektów kamer wścibskich dziennikarzy, to mogą działać na zasadzie „hulaj dusza, piekła nie ma”. Tymczasem wszystko to było rejestrowane przez SBU. Tomasz Budzyński miał o tym wiedzę, bo on niejako – z drugiej strony – próbował chronić, zbierać informacje o tym, czy nie podlegają oni jakimś naciskom, relacjom, które mogłyby się przerodzić nawet w działania szpiegowskie. Żarska i Podgórski byli uczestnikami tych wypraw Leppera i mieli wielką wiedzę na temat tego, co działo się nad jeziorem Świteź. Ukraina jest kluczowa dla zrozumienia w jak niebezpieczne związki wszedł Andrzej Lepper. Z kolei Ryszard Kuciński, o którym już mówiłem, był człowiekiem, który był powiernikiem tajemnic Leppera, jego najbardziej zaufanym człowiekiem, któremu powierzał wszystkie swoje tajemnice. Jak już wspominałem, w kancelarii Kucińskiego pracowała córka Leppera.

Kto odkrył zwłoki Andrzeja Leppera i czemu ludzie, którzy je odkryli, powiadomili policję i prokuraturę tak późno?

To ciekawe pytania. Zwłoki odkrył zięć Andrzeja Leppera – Adrian Borkowski i człowiek, który miał klucze do pomieszczeń prywatnych Andrzeja Leppera – Rudowski. I rzeczywiście, zachowali się w sposób zdumiewający. Wydaje się, że jeśli ktoś odkryje zwłoki, to naturalną koleją rzeczy jest, że w pierwszym odruchu próbuje sprawdzić czy człowiek ów żyje, a zaraz potem dzwoni po pogotowie i policję. Tymczasem tutaj nastąpiła zupełnie inna sytuacja. Na początku było zaskoczenie, Rudowski był ponoć szalenie przerażony, ponoć przez minutę w ogóle nie chciał zbliżyć się do zwłok Leppera, jakby się czegoś bał, przynajmniej taką relację złożył Borkowski. Później zaś, zamiast zawołać policję, przywołano panią Gut, która była mecenasem Andrzeja Leppera oraz Janusza Maksymiuka. I ci ludzie przychodzą – i znów nie wzywają ani policji, ani pogotowia, tylko jeszcze przez kilkanaście minut robią – tak do końca nie wiadomo co, bo podawali sprzeczne relacje. W sumie więc grubo po godzinie od odkrycia zwłok Andrzeja Leppera, zostaje wezwana policja. Pogotowie przyjeżdża dosłownie po kilku minutach od wezwania. Lekarz pogotowia mógł stwierdzić tylko to, ze Andrzej Lepper nie żyje. Policja przyjechała niedługo później i wykonała bardzo dobra robotę. Policjanci zabezpieczyli wszystkie ślady, w tym ślady traseologiczne, czyli ślady obuwia, zabezpieczyli odciski palców, wszystko, co tylko się dało. Krzesło, sznur, na którym wisiał Andrzej Lepper. I tu, jak się później okazało, wychodziły kuriozalne rzeczy.

Czy mógł Pan powiedzieć jakie główne absurdy znajdują się w aktach sprawy dotyczących śmierci Andrzeja Leppera?

Według prokuratury, Andrzej Lepper podstawia krzesło, wchodzi na to krzesło, zawiesza sznur na szyi, odkopuje to krzesło, wiesza się i w ten sposób umiera. Tymczasem okazało się, że na krześle nie znaleziono żadnego odcisku palców, ani Andrzeja Leppera, ani nikogo innego, nie znaleziono ich też na pętli, na której miał się powiesić. Miałoby to wyglądać więc tak, że Andrzej Lepper podstawia krzesło, wyciera z niego skrupulatnie wszystkie odciski palców, zakłada sobie pętlę na szyję, wyciera z niej odciski palców, odkopuje krzesło i umiera. Kto w momencie śmierci myśli o wycieraniu odcisków palców? Jaki samobójca? Pytałem wielu śledczych, sam Tomasz Budzyński realizował dziesiątki śledztw na zlecenie prokuratury, mówił, że w życiu nie słyszał on, ani nikt inny, o tego typu zachowaniach człowieka, który ma za chwilę popełnić samobójstwo.

Policjanci zabezpieczyli ślady traseologiczne, ślady obuwia. Prokuratura odrzuciła ten dowód uznając, że nie wie do kogo należą te ślady, nie jest w stanie tego ustalić, w związku z tym w ogóle się tym nie zajmuje. To mniej więcej tak, jakby prokuratura stwierdziła, że zostało popełnione przestępstwo, ale nie wie kto je popełnił, w związku tym uznaje, że nie ma przestępstwa. Absurd nad absurdy.

Prokuratura stwierdziła, że Andrzej Lepper nie mógł zostać zabity, bo zaryglował drzwi od środka, a można było je otworzyć tylko zamkiem cyfrowym, z zewnątrz, a ponieważ w siedzibie Samoobrony nie było prądu, no to nie można było tego otworzyć zamkiem cyfrowym. Innymi słowy – Lepper musiał zabić się sam. Prokuratura jednak „nie zauważyła”, że prąd był. W tym samym protokole, w którym prokuratura stwierdza, że „nie można było otworzyć zamka z zewnątrz, bo nie było prądu, a tym samym nie działał zamek cyfrowy”, parę stron później prokuratura stwierdza, że działała klimatyzacja, komputer stacjonarny, dekoder telewizyjny, telewizor, więc na gruncie logiki i zdrowego rozsądku – był ten prąd czy go nie było? Był. Co prawda był z „lewego” obiegu, bo w siedzibie Samoobrony odłączono prąd, ale prąd jednak był. Dla prokuratury powinno być istotne nie to, czy prąd był legalny, czy nie, ale sam fakt, że prąd był, a więc można było otworzyć ten zamek cyfrowy z zewnątrz, jeżeli ktoś znał kod. Można było, bo prąd był. Prokuratura w jednym protokole stwierdza, że prądu nie było i w tym samym protokole stwierdza, że działały wszystkie urządzenia, które mogły działać tylko na prąd. Kolejny absurd nad absurdy.

 

Kolejna dziwna rzecz – ktoś nazwie to przypadkiem, ale nie wierzę w takie przypadki. W tym momencie, w którym Andrzej Lepper umiera, następuje awaria miejskiego monitoringu i nie ma podglądu z kamer. Przypadek?

Następna zdumiewająca historia - jak prokuratura tłumaczyła się z tego, że zajęła się sprawą dopiero w poniedziałek, zamiast w piątek? Tłumaczyła to tym, że „w weekend prokuratura nie pacuje”. To bajki. Każdy dziennikarz i każdy prokurator wie, że jest coś takiego, jak dyżur prokuratorski. Jeżeli dojdzie do śmierci w Boże Narodzenie, kiedy wszyscy Polacy siadają do wigilijnego stołu, to nawet wtedy w takich jak śmierć Leppera przypadkach jest prokurator, który przybywa na miejsce i zabezpiecza ślady i prowadzi śledztwo. Kiedy do śmierci dojdzie w Sylwestra, w niedzielę, czy kiedykolwiek, w każdej, nawet malutkiej prokuraturze, jest dyżur prokuratorski. Jak można było mówić, że trzeba było czekać do poniedziałku? Przecież każdy prokurator wie, że już po kilkunastu godzinach we krwi nie ma śladów wielu substancji, np. takiej jak pavulon. Czy Andrzej Lepper został czymś podtruty, zanim zginął? Tego nie wiem, właśnie dlatego, że odłożono sprawę od piątku do poniedziałku.

W tej historii jest wiele pytań, na które nikt jeszcze nie odpowiedział. Rozmawiałem z policjantami, którzy zabezpieczali ślady. Oni od początku nastawieni byli na to, że było to zabójstwo, dlatego ze zdumieniem przyjęli, że prokuratura prowadzi swoje postępowanie w sprawie samobójstwa.

Tomasz Budzyński użył takiego porównania, że „gdyby on tak prowadził jakiekolwiek swoje śledztwo, to miałby rozkładówki, pierwsze strony w >>Super Expressie<< i >>Fakcie<< jako autor najbardziej spartaczonego śledztwa w historii wymiaru sprawiedliwości”. A przecież nie dotyczyło to człowieka anonimowego. To dotyczyło byłego wicepremiera, byłego wicemarszałka Sejmu. Było wiadomo, że uwaga opinii publicznej skupi się na tej sprawie, a mimo to od pierwszego dnia robiono wszystko, by sprawę przekierować na kierunek samobójstwa. Na jakiej podstawie media już w piątek, w dniu śmierci Andrzeja Leppera, orzekły, że było to samobójstwo, skoro śledztwo rozpoczęto w poniedziałek? Wszystkie gazety w sobotę napisały, że Lepper się powiesił. Na jakiej podstawie, skoro śledztwo formalnie nie zostało jeszcze rozpoczęte? Ta sprawa miała zostać zamknięta, zanim tak naprawdę została rozpoczęta. Mieliśmy się nigdy nie dowiedzieć, jak wyglądała prawda. Teraz mamy szansę.

W swojej książce „Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera” obala Pan wersję znaną z filmu Patryka Vegi „Służby specjalne”, gdzie reżyser wskazuje, że zabójcy mieli dostać się przez rusztowania do siedziby Samoobrony. Zwraca Pan uwagę na specyficzny układ parapetów w siedzibie partii oraz wspomnianych rusztowań.

Pytałem o te rusztowania policjantów z Komendy Stołecznej Policji, którzy zabezpieczali ślady. Powiedzieli mi, że – jeden z nich użył takiego sformułowania – że „nawet David Copperfield nie byłby w stanie z tych rusztowań dostać się do siedziby Samoobrony”. Użyli jednoznacznego sformułowania – ten, kto wszedł do pomieszczeń Andrzeja Leppera, wszedł przez drzwi, a nie z rusztowań, więc rusztowania, to ślepa uliczka. Jedyna prawda w tym filmie, który jest filmem fabularnym, więc nie musiał ściśle trzymać się faktów, była taka, że Andrzej Lepper nie zginął śmiercią samobójczą. I tylko to się zgadza.

Czy chciałby Pan, żeby Pana książka wywołała reakcję łańcuchową? Liczy Pan na to, że śledztwo ws. śmierci Andrzeja Leppera zostanie wznowione?

Jeżeli tak się nie stanie, jeżeli śledztwo nie zostanie wznowione, to będzie oznaczało, że nadal coś bardzo złego dzieje się z polską prokuraturą. W książce doszliśmy do granicy tajemnicy państwowej i tajemnicy służbowej. Zrobienie kroku dalej byłoby zagrożeniem dla majora ABW, który mógłby dostać zarzuty karne związane z tym, że złamał tajemnicę państwową i tajemnicę służbową. Dalej pójść nie mogliśmy. Natomiast Tomasz Budzyński zadeklarował, że w prokuraturze może ujawnić to, czego w tej książce nie mogliśmy ujawnić do samego końca – choć i tak ujawniliśmy bardzo dużo. Jeżeli teraz prokuratura zainteresuje się tą książką, a powinna, to major Tomasz Budzyński zadeklarował, że jest gotowy całą wiedzę, także tę tajną, której nie mógł ujawnić w książce, przekaże prokuraturze. Innymi słowy – nie wyobrażam sobie, żeby ta książka nie stała się pierwszym kamieniem, który uruchomi lawinę. Jeżeli śledztwo nie zostanie wznowione to zrodzi to kolejne pytania. To będzie oznaczało, że tak naprawdę, nawet dziś, nie chcemy dowiedzieć się prawdy. Ta prawda jest na wyciągnięcie ręki. Major Tomasz Budzyński był przez siedem lat wyłączony z działalności służb specjalnych, dlatego, że na skutek tego, iż próbował mnie ostrzec, wiele lat temu, zgotowano mu – jak on to nazywa – „pogorzelisko”. Tego człowieka omal nie zniszczono. On nie chciał już być w domenie publicznej, swoje tajemnice chciał zabrać do grobu. Po siedmiu latach wrócił, zeznawał na moim procesie, ujawnił wiele faktów, dotyczących wielu ważnych osób. Przełamał się, przekroczył pewną granicę strachu i jest w tej chwili gotów powiedzieć i udowodnić więcej. Pytanie, czy ktoś będzie chciał go wysłuchać? Mam nadzieję, że tak.

Pierwsza część wywiadu z Wojciechem Sumlińskim znajduje się tutaj

Rozmawiała Lidia Lemaniak

Usunięto obraz.

Lidia Lemaniak, dziennikarka Telewizjarepublika.pl i Wojciech Sumliński autor książki "Niebezpieczne związki Andrzeja Leppera". 

telewizjarepublika.pl