Przejdź do treści
NBP Prezes NBP Prof. Adam Glapiński: Narodowy Bank Polski ma w tej chwili ponad 613 ton złota. Jesteśmy w top 10 państw o największych zasobach złota na świecie. To jest historyczny moment.
Ważne Alarm o wolność słowa w Polsce. Rusza akcja informowania świata o zarzutach represji wobec niezależnych i konserwatywnych dziennikarzy. Szczegóły na portalu tvrepublika.pl
19:25 UE: Unijny komisarz rolnictwa Christophe Hansen podejmie dialog z polskimi władzami na temat zniesienia zakazu importu ukraińskich produktów rolnych. Zaznaczył, że nawet jeśli te ograniczenia politycznie mają sens, to ekonomicznie nie
18:41 Ekwador: Znaleziona martwa polska aktywistka Monika Silva tropiła afery wiązane z wpływowymi politykami
18:18 Strefa Gazy: W atakach Izraela na Strefę Gazy od czasu zawarcia rozejmu między Izraelem a Hamasem zginęło 1005 osób. Mimo obowiązującego od ponad ośmiu miesięcy zawieszenia broni niemal codziennie dochodzi do izraelskich ataków na palestyńskim terytorium
17:13 Szpital Specjalistyczny im. św. Jana Pawła II w Krakowie będzie współpracował z naukowcami Politechniki Opolskiej przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji i wirtualnej rzeczywistości do rehabilitacji pacjentów
16:46 Prokuratura wszczęła postępowanie ws. podszywania się pod funkcjonariuszy publicznych oraz legitymowania innych osób na Dworcu Centralnym w Warszawie. Chodzi o członków grupy „Bronimy Polskiej Granicy”
15:27 Ministrowie obrony Polski i Niemiec Władysław Kosiniak-Kamysz i Boris Pistorius podpisali nową umowę dwustronną o współpracy obronnej. Dotyczy ona m.in. wspólnych ćwiczeń, rozwoju infrastruktury, cyberbezpieczeństwa, współpracy na Bałtyku
Ważne Ukazała się najnowsza książka "Reset" prof. Sławomir Cenckiewicz, Michał Rachoń i Grzegorz Wierzchołowski. Szczegóły na stronie sklep.tvrepublika.pl oraz pod numerem tel. 22 232 37 70
Portal tvrepublika.pl Informacje z kraju i świata 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Nie zasypiamy nigdy. Bądź z nami!
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Hrubieszów zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą Oskarem Kidą. 18 czerwca, godz. 17:00. HSM Słoneczko, ul. Polna 19, Hrubieszów
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Słupsk zaprasza na plenerowe spotkanie otwarte z posłami Patrykiem Jakim, Tobiaszem Bocheńskim i Michałem Kowalskim. 20 czerwca, godz. 14.00, Park im. J. Waldorffa, przy ul. Jana Pawła II w Słupsku
Wydarzenie Ruch Obrony Granic zaprasza na spotkanie otwarte z Robertem Bąkiewiczem i Jackiem Wroną, 20 czerwca o godz. 17.00 w Myszkowie w Pizzerii La Fortuna przy Alei Wolności 20A.
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Zgorzelec zaprasza na Marsz dla Życia i Rodziny 20 czerwca, godz. 16:00 Przemarsz od kościoła p.w. Św. Jana Chrzciciela do kościoła p.w. Św. Bonifacego w Zgorzelcu
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Odolanów zaprasza na uroczystość 80. rocznicy śmierci Jana Kempińskiego 21 czerwca, godz. 12.00 Msza św. w Kościele Św. Marcina, o godz. 13:30 pod Pomnikiem Pamięci Bitwy pod Odolanowem
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Ryki II zaprasza na uroczystość „Bohaterowie Niezłomni” z okazji 80. rocznicy śmierci mjr. Mariana Bernaciaka „ORLIKA”. 21 czerwca, rozpoczęcie godz. 8:45 przed Kościołem Parafialnym p.w. Najświętszego Zbawiciela w Rykach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Wadowice oraz Poseł Filip Kaczyński zaprasza na spotkanie z posłami Lidią Czechak, Bartłomiejem Dorywalskim, Jarosławem Krajewskim. 22 czerwca, godz. 18:00 Dom Rekolekcyjny w Wadowicach, ul. Karmelicka 24
Wydarzenie Klub "GP" Kościerzyna zaprasza na spotkanie z posłami Janem Krzysztofem Ardanowskim, Dorotą Arciszewską-Mielewczyk oraz Diecezjalnym duszpasterzem rolników, ks. Zbigniewem Wysiecki m 22.06 godz. 18 Hala "Sokolnia" ul. Sikorskiego 1C, Kościerzyna
Wydarzenie Bielańsko-Żoliborski Klub Gazety Polskiej zaprasza na spotkanie autorskie z Bronisławem Wildsteinem 24 czerwca o godz. 17 w Mediatece ul. Szegedynska 13A Warszawa
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Skarżysko-Kamienna zaprasza na spotkanie "Czas Polski. Program Polaków" z poseł Agatą Wojtyszek 24 czerwca, godz. 17:00 w Suchedniowskim Ośrodku Kultury Kuźnica ul. Bodzentyńska 18
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Bartoszycach zaprasza na spotkanie z mec. Andrzejem Śliwką, Posłem na Sejm RP. Spotkanie odbędzie się 26 czerwca o godz. 19:00 w „Przystanku” przy Placu Dworcowym 1 w Bartoszycach
Wydarzenie Klub "Gazety Polskiej" Nowy Targ zaprasza na spotkanie z Jakubem Maciejewskim, dziennikarzem TV Republika 28 czerwca, godz. 16:00 Restauracja "Kaprys" ul. Sokoła 3, Nowy Targ
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Elblągu zaprasza na spotkanie z konstytucjonalistą dr. Oskarem Kidą oraz mec. Andrzejem Śliwką, Posłem na Sejm RP. Spotkanie odbędzie się 29 czerwca o godz. 18:00 w Domu Rektora przy Bulwarze Zygmunta Augusta 12 w Elblągu
Wydarzenie Klub Gazety Polskiej w Wejherowie oraz Poseł Michał Kowalski zapraszają na spotkanie z Posłami na Sejm RP Małgorzatą Wassermann oraz Jarosławem Krajewskim w dniu 24 czerwca 2026r. na godz. 17.30 do Wejherowa do Pałacu Przebendowskich, ul. Zamkowa 2a

"Zaplute karły reakcji". Żołnierze Baonu "Zośka" w obliczu systemu represji PRL

Źródło: wikipedia/domena publiczna

Losy żołnierzy batalionu „Zośka” nie różnią się od dziejów całego pokolenia. W czasie wojny poległa większość, ocaleli nieliczni. Ci zaś, którzy przeżyli stali się po wojnie „zaplutymi karłami reakcji” posądzanymi o szpiegostwo, kolaborację z Niemcami, skazywanymi za „przynależność do nielegalnej organizacji dążącej do obalenia siłą ustroju Polski Ludowej”. W ten sposób byli „Zośkowcy”, którzy przecież wskutek odniesionych w powstaniu ran byli inwalidami, zapełniali komunistyczne więzienia, w których tracili zdrowie fizyczne, psychiczne, czasem też i życie.

39 żołnierzy batalionu „Zośka” było po wojnie represjonowanych, osądzonych i wtrąconych do więzienia. Rudy, Alek, Zośka i inni utrwaleni przez Aleksandra Kamińskiego na kartach „Kamieniach na szaniec”, są symbolem całego pokolenia wykształconego i wychowanego w II Rzeczpospolitej. Oni nie doczekali Powstania, ich koledzy i koleżanki 1 sierpnia 1944 roku ruszyli do nierównego boju. W trakcie 63 dni walki przez batalion „Zośka” przewinęło się 520 żołnierzy, z czego 360 poległo. Utęskniony koniec wojny niewiele zmienił. Przyszła nowa, tym razem czerwona okupacja.

Koniec okupacji?

Wielu z „Zośkowców” próbowało podejmować kolejną nierówną walkę. Kiedy zrozumieli, że nie mają szans, a pomoc tak zwanego wolnego świata to iluzje, kiedy komuniści bez przeszkód sfałszowali referendum i wybory, starali się wracać do normalnego życia. Chcieli chodzić po ulicy bez broni za pazuchą i bibuły w torbie, chcieli żyć, studiować, zakładać rodziny, nadrobić okupacyjny czas. Niestety nie było im to dane, bo ich życiorysy - z punktu widzenia nowej - władzy były skażone. Walczyli w Powstaniu Warszawskim, służyli polskiemu Państwu Podziemnemu, byli bohaterami, ale nie dla komunistów, którzy nazywali ich „zaplutymi karłami reakcji”. - Ujawnienie to była wtedy szansa na powrót do normalnego  życia, chyba jedyna. Gdybyśmy to odrzucili? Nie wiem czy było inne wyjście. My zajęliśmy się później swoimi sprawami, ale okazało się, że to, co się robiło, to i tak przeciw komunizmowi – wspominał Henryk Kończykowski „Halicz”.

Na początek „Anoda”

Aresztowania byłych członków batalionu „Zośka” rozpoczęło się od zatrzymania Jana Rodowicza „Anody”. Ubecy przyszli po niego 24 grudnia 1948 roku. Trafił do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Koszykowej. W trakcie śledztwa był brutalnie bity i torturowany, według oficjalnej wersji zmarł 7 stycznia 1949 roku. Miał wyskoczyć z okna IV piętra budynku UB. Pięć dni później jego ciało zostało w tajemnicy przewiezione do zakładu pogrzebowego. Pochowano go w anonimowym grobie na Cmentarzu Powązkowskim. Rodzice Janka o jego śmierci dowiedzieli się 1 marca. Mieli „szczęście”, bo od grabarza dowiedzieli się, gdzie spoczywa ciało syna. Po przeprowadzeniu ekshumacji, z której wynikało między innymi, że "Anoda" miał wgniecioną klatkę piersiową, trumnę przeniesiono do grobu rodzinnego na Starych Powązkach. Wiele dokumentów związanych ze śledztwem „Anody” w dziwny sposób zaginęło, ubecy prowadzący sprawę nigdy nie zostali ukarani, do końca życia twierdzili, że śmierć Jana Rodowicza to wypadek, a oni w śledztwie nie stosowali przemocy.

Sprawa „Zośki”

W latach 1948 – 1950, w ramach tak zwanej sprawy „Zośki” aresztowano 32 osoby. Sprawa była częścią większej akcji Urzędu Bezpieczeństwa, aresztowania objęły również członków batalionu „Parasol” i „Miotła”. Do rozpracowania powstańców wyznaczono 30 funkcjonariuszy, pozyskano też 12 tajnych współpracowników. Próbowano werbować byłych akowców. Tak było w przypadku Stanisława Sieradzkiego, który o takiej próbie poinformował tuż po zwolnieniu swoją koleżankę. „Świst”, bo taki nosił pseudonim, doskonale wiedział, z kim ma do czynienia. Po raz pierwszy został zatrzymany w 1944 roku przez NKWD. Kilka dni później został ponownie aresztowany. Na wolność wyszedł po 7 latach w 1956 roku. W 1950 otrzymał 7 lat więzienia, a trzy lata później karę śmierci zamienioną na 15 lat, o czym nikt go nie poinformował. Jak wspominał po latach, kiedy wychodził z więzienia usłyszał ze zdziwieniem, że nie jest już faszystą i bandytą, ale panem Sieradzkim.

O co oskarżano bohaterów Powstania?

W większości przypadków zarzuty śledczych były podobne. Żołnierzom batalionu „Zośka” zarzucano między innymi: udział w tajnych organizacjach próbujących siłą obalić władzę ludową, spotkania towarzyskie i wspólne wyjazdy w gronie dawnych przyjaciół, które miały być przykrywką do działalności antypaństwowej, posiadanie i ukrywanie broni, czy też montowanie nadajników radiowych. Przesłuchania często trwały kilka razy na dobę. Śledczy stosowali różne metody, aby wymusić zeznania. Twierdzili, że i tak wszystko wiedzą i nie ma sensu odmawiać zeznań, próbowali podsuwać do podpisu fałszywe protokoły i oczywiście stosowali wymyślne tortury fizyczne i psychiczne.

Podczas pierwszych przesłuchań aresztowani musieli opowiadać o sobie i pisać życiorysy. Z czasem pojawiało się regularne bicie metalowym prętem lub sprężyną, kopanie i wyrywanie włosów, uderzanie o ścianę i deptanie palców. Kazano aresztowanym robić przysiady, żabki (tzw. „fizkultura”), czy  „stójkę”, która polegała na tym, że więzień musiał stać przez całą noc w samej bieliźnie przy otwartym oknie. Śledczy stosowali również tak zwany „pal Andersa”, co polegało na zmuszaniu do siedzenia na nodze od stołka. Pod byle pretekstem aresztant mógł trafić na kilka dni do karceru. Było to pomieszczenie o wymiarach ok. 90 x 120 cm, wypełnione wodą i bez okien. W takich warunkach nie było szansy, aby stać lub się położyć.

- W karcu przebywałem całą noc, a od rana przez cały dzień przesłuchania, które odbywały się na stojąco i przy otwartym oknie, a przecież był to jeszcze okres zimny ( przełom lutego i marca)  i stanie na bosaka i w samej koszuli prawie jak na dworze było trudne do wytrzymania. Prowadzący śledztwo ubrany był w ciepłe palto, futrzaną czapkę i rękawiczki – wspominał Henryk Kończykowski „Halicz”.

Do częstych metod  należało grożenie rodzinie i bliskim. Anna Jakubowska wspominała, że chor. Tadeusz Tomporski - jeden z najbardziej brutalnych oprawców – straszył ją, że UB aresztuje jej matkę, a synka odda do domu dziecka. - Nie mogłam zrozumieć, jak może Polak nas tak traktować, jakie on ma własne doświadczenia, że nas tak nienawidzi, dlaczego, za co? Miałam wtedy dwadzieścia dwa lata. Właściwie przeżyłam całą młodość w czasach okupacji, w bardzo ciężkich warunkach, potem Powstanie… I nagle mówi mi człowiek, że byłam bandziorem, że byłam złym człowiekiem, że współpracowałam z Niemcami… Dla mnie to było nie do zrozumienia – mówiła po latach Anna Jakubowska. Innemu z aresztowanych, Andrzejowi Wolskiemu „Jurowi” sugerowano, że krzycząca za ścianą kobieta to jego żona.

W celi

„Zośkowcy’ przetrzymywani byli w bardzo prymitywnych warunkach, cele były przepełnione, a jedzenie paskudne.  Paczki od rodziny były pod byle pretekstem odbierane. Przez cały okres śledztwa aresztowani byli izolowani od świata zewnętrznego. Nie mogli kontaktować się z rodziną, byli pozbawieni spacerów i informacji zza krat. Dodatkowym upokorzeniem było to, że często akowcy byli przetrzymywani razem ze zbrodniarzami hitlerowskimi. Juliusz Deczkowski przebywał w jednej celi z Paulem Otto Geiblem dowódcą SS i policji na dystrykt warszawski. Posiłki do cel – jako więźniowie funkcyjni – również dostarczali Niemcy, a więziennym lekarzem był Niemiec, który na dodatek nie znał języka polskiego.

Kiblowe procesy

Pierwsze procesy odbyły się w sierpniu 1949 roku. Główny zarzut, to „przynależności do nielegalnej organizacji dążącej do obalenia siłą ustroju”. Oskarżeni, jeśli nie było ich stać otrzymywali obrońcę z urzędu. Według komunistycznych standardów prawnych z adwokatem oskarżony widział się na krótko przed procesem. Bardzo często rozprawy odbywały się w celach więziennych. Były to tak zwane „kiblówki”, ponieważ oskarżony siedział na muszli klozetowej przykrytej deską. Wyroki jakie zapadały w sprawie „Zośki” wynosiły od kilku lat do dożywocia. 39 żołnierzy batalionu „Zośka” było po wojnie represjonowanych, osądzonych i wtrąconych do więzienia.  Ostatni więźniowie na wolność wyszli w 1956 roku. Bezpieka do końca komuny inwigilowała żołnierzy batalionu „Zośka”.