Rozpad Polski 2050. Czy Konfederacja dostrzega szansę dla siebie?
Rozpad partii Polska 2050 powoduje przetasowania na scenie politycznej i może mieć wpływ na układ sił w parlamencie. W ocenie polityków – którzy rozmawiali w programie Gość Dzisiaj – połowa kadencji Sejmu sprzyja zazwyczaj pewnym rozmowom i podziałom w partach politycznych. Akurat w przypadku Polski 2050 wstrząs był znaczny.
Wybory w Polsce 2050, przeprowadzone niedawno, ujawniły i spotęgowały pewne istniejące podziały, a później część koleżanek i kolegów nie pogodziła się z wynikiem. Zawsze po wyborach nowy lider dostaje kredyt zaufania, a tu praktycznie następnego dnia – zwłaszcza na poziomie klubu – zaczęły się podziały i w efekcie połowa członków naszego klubu opuściła naszą formację
– tłumaczył Andrzej Szeptycki z Polski 2050.
Trwa bez wątpienia przegrupowanie przed wyborami w 2027 roku, ale my odczuwamy pewną satysfakcje, ponieważ już w roku 2023 mówiliśmy że Polska 2050 i projekt Trzeciej Drogi jest po to, żeby Donald Tusk odzyskał władzę, a kiedy już się to stanie, to ten projekt polityczny zniknie. I teraz właśnie to widzimy
– skomentował sytuację Patryk Marjan z Konfederacji.
Jednak w ocenie ministra Szeptyckiego połowa kadencji parlamentu sprzyja pewnym ruchom na scenie politycznej i dochodzi czasami do pewnych weryfikacji, a nawet podziałów w partiach. Zauważył, że przecież w Prawie i Sprawiedliwości też trwają rozmowy na temat przyszłości i nawet dochodzi do sporów pomiędzy politykami; choć przyznał, że w przypadku Polski 2050 ten podział być dość znaczący i widoczny. Zaznaczył jednak, że parta – choć mniejsza – jest bardziej zwarta i gotowa do dalszej pracy.
Do tego z kolei odniósł się przedstawiciel Konfederacji, który powiedział, że na razie nie widać przepływów parlamentarzystów czy działaczy partyjnych, a na pewno nie widać tego w kierunku Konfederacji.
Ale nie jesteśmy zainteresowani takimi zalotami, bo stawiamy na współpracę z naszymi ludźmi. Mamy w terenie tysiące działaczy, którzy bardzo ciężko pracują i czekają na swoją szansę i dlatego stawiamy na ludzi sprawdzonych, doświadczonych, i do których mamy zaufanie. Nie potrzebujemy takich, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek, a potem zachowają się tak, jak chociażby pani Hennig-Kloska w stosunku do pana Szymona Hołowni
– podsumował Patryk Marjan.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X