Szef Kacprzyka dalej kieruje SOR-em Szpitala Południowego
Po wybuchu afery Warszawskiego Szpitala Południowego stanowiska stracili członkowie Rady Nadzorczej i zarządu placówki, a także dwie wiceprezydent Stolicy. Jednak - jak wynika z ustaleń Republiki - w dalszym ciągu ordynatorem SOR jest Adam M., dawny przełożony Dawida Kacprzyka. To właśnie on nie tylko nadzorował jego pracę, ale także m.in. rekomendował młodego lekarza na spotkania w Senacie oraz włączył w pracę nad prezentacją nad międzynarodową konferencję.
Afera wokół Kacprzyka. Ordynator tłumaczy, dlaczego polecał go jako lekarza
Niespełna 30-letni Dawid Kacprzyk, były już radny i działacz stołecznej Koalicji Obywatelskiej to bohater afery w Warszawskim Szpitalu Południowym. Śledztwa w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Jednak dotychczas nie tylko nie przesłuchała go, ale również nie zabezpieczyła żadnych należących do niego nośników danych i dokumentów.
Jak ujawniła „Republika” Kacprzyk, zajmował stanowisko koordynatora SOR przynajmniej trzy miesiące przed otrzymaniem prawa wykonywania zawodu. Bezpośrednim przełożonym Kacprzyka był wieloletni ordynator SOR w szpitalu południowym - Adam M. Z ustaleń „Republiki” wynika, ze mimo afery w dalszym ciagu zajmuje to stanowisko. Jego umowa ze szpitalem wygasa z końcem sierpnia br. Może to budzić kontrowersje, bo w wyniku skandalu i kolejnych ujawnionych przez media wątków działalności Kacprzyka stanowiska stracili członkowie Rady Nadzorczej i zarządu szpitala, a także dwie wiceprezydent Warszawy. Adam M. pytany przez Republikę, nie chciał komentować działań Kacprzyka na SOR oraz ujawnionych przez media nadużyć i patologii na kierowanym przez siebie oddziale.
„Na ten temat składałem już zeznania w prokuraturze i mam wydany przez prokuratora zakaz wypowiadania się w czasie trwania śledztwa na te tematy i na postawione przez Pana pytania”
- napisał w odpowiedzi na pytania „Republiki” Adam M., poprosił również o nieużywanie jego nazwiska, ze względu, że „nie jest osobą publiczną”.
Jednak to właśnie on - jak wynika z ustaleń „Republika” - wspierał wydatnie karierę Kacprzyka. M. rekomendował go, jako swojego podwładne, do udziału w posiedzeniach Parlamentarnego Zespołu ds. Innowacji i Badań Naukowych w Ochronie Zdrowia, kierowanego przez senator Koalicji Obywatelskiej Agnieszkę Gorgoń-Komor. „Pan Dawid Kacprzyk był wśród listy gości rekomendowanej przez swojego przełożonego Adama M., zapraszany do Senatu na posiedzenia zespołu 2-3 razy”. Co na to ordynator SOR szpitala południowego?
„Mogę potwierdzić słowa Pani Senator A. Gorgoń-Komor, że rekomendowałem Dawida Kacprzyka na spotkania w Senacie jako młodego, zdolnego i pracowitego lekarza” - stwierdził Adam M.
i dodał: „Nigdy nie wspierałem kariery Dawida Kacprzyka, ani żadnego lekarza. Starałem się natomiast przekazywać swoją wiedzę, doświadczenie i umiejętności wszystkim lekarzom, którzy chcieli z mojego doświadczenia skorzystać.
Jednym z takich młodych lekarzy był Dawid Kacprzyk. Uważam, że będąc u schyłku mojej kariery moim obowiązkiem jest szkolenie młodych lekarzy. Co roku angażuję się w szkolenie około 5 - 6 młodych lekarek i lekarzy, którzy poświęcają swój czas w okresie stażu i przychodzą zdobywać wiedzę i doświadczenie w SOR. Później z reguły nasze drogi się rozchodzą, ale miło mi jest słyszeć, że dużo się ode mnie nauczyli. Pan Dawid Kacprzyk, dodatkowo zgodził się pełnić funkcję Koordynator. Nie było to kierowanie SOR - em, tylko w zakresie jego obowiązków było układanie grafików. Taką funkcję w wielu szpitalach pełnią pielęgniarki. Układanie grafików jest zawsze największym problemem z powodu braku chętnych lekarzy do pracy w SOR.. Nie wspieram niczyjej kariery inaczej jak poprzez przekazywanie wiedzy medycznej i doświadczenia”.
Pomagał tworzyć prezentacje na Europejski Kongres Medycyny Ratunkowej
To jednak nie wszystko. Kacprzyk pomagał Adamowi M. w przygotowaniu publikacji na międzynarodową konferencję. „(…) jeden raz byłem autorem prezentacji, zgłoszonej na Europejski Kongres Medycyny Ratunkowej w Paryżu, który ma odbyć się we wrześniu br. Jedynym ze współautorów tej prezentacji jest Dawid Kacprzyk, który pomagał mi tą prezentację przygotować
Prezentacja dotyczy naszych sukcesów diagnostycznych w SOR Szpitala Południowego. Byłbym wdzięczny gdyby to również było rozpowszechnione w mediach, że mamy sukcesy docenione przez Komitet Naukowy w Paryżu” - napisał Adam M.
Kacprzyk w 2025 r. dzięki pracy na SOR, którego ordynatorem od lat jest Adam M., szpitala południowego zarobił 1,6 mln zł. Ten młody lekarz, koordynator SOR placówki, jednocześnie radny i działacz stołecznej Koalicji Obywatelskiej, otrzymał za przepracowanie blisko 4 tys. godzin, czyli 11 godzin dziennie. W 2026 r. od lutego pracę w szpitalu południowym łączył z tą w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Republika ujawniła, że tylko w tym pierwszym miesiącu pracy w sumie w obydwu placówkach przepracował 496 godzin (340 w szpitalu południowym, 156 godzin w szpitalu bródnowskim), to daje niespełna 18 godzin dziennie. Dziś już wiadomo, że część dyżurów była fikcją. Gdy wybuchał afera Kacprzyk nie tylko odszedł z pracy w obydwu placówkach, zrezygnował z mandatu radnego i członkostwa w KO, ale także zaczął zwracać część otrzymanego wynagrodzenia. Młody lekarz skorygował faktury i zwrócił ok. 500 tys. zł szpitalowi południowemu za faktycznie niewykonane godziny w 2026 r. Kacprzyk zwrócił też 80 tys. zł na konto szpitala bródnowskiego. Część tej kwoty dotyczyło właśnie lutego br.
Źródło: Republika.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X