Śliwka apeluje o jedność prawicy. "Nie będzie drugiej tury. System D’Hondta będzie premiował zwycięstwo"
– Jeżeli będziemy mieli na prawicy podział, to może dojść do sytuacji, w której na prawicę łącznie zagłosuje nawet 60 proc., a będzie rządziła formacja lewicowo-liberalna, będzie rządził Donald Tusk. Dlatego tak ważna jest konsolidacja – mówił na antenie Republiki poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Śliwka. Polityk odniósł się do sytuacji w obozie prawicowym, odejścia Mateusza Morawieckiego z PiS oraz perspektywy wspólnych list przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.
Śliwka: podział prawicy może dać władzę Tuskowi
Gościem Michała Rachonia w porannym programie Republiki był poseł PiS Andrzej Śliwka. Jednym z głównych tematów rozmowy była sytuacja na prawicy i konsekwencje jej politycznego rozdrobnienia przed wyborami parlamentarnymi. Polityk PiS przekonywał, że ordynacja wyborcza sprawia, iż rozproszenie głosów pomiędzy kilka prawicowych ugrupowań może mieć ogromne znaczenie dla ostatecznego podziału mandatów. Przywołał w tym kontekście wynik wyborów z 2023 roku:
– To jest prawda. Jeżeli spojrzymy, panie redaktorze, na 2023 rok i policzymy, jak wyglądałyby mandaty, gdyby na przykład taka formacja jak Polska Jest Jedna, która bardzo mocno była promowana przez różne środowiska po prawej stronie, a jej wyborcy zdecydowaliby się jednak oddać głos na Prawo i Sprawiedliwość… PJJ otrzymała, jak dobrze pamiętam, 1,5 proc. Gdyby przełożyć te głosy na Prawo i Sprawiedliwość jeden do jednego – oczywiście tak nigdy by się nie stało, ale załóżmy nawet 80 proc. tych głosów – to nie mielibyśmy 194 mandatów, tylko 207 mandatów – mówił Śliwka.
Jak zaznaczył, oznaczałoby to zupełnie inną sytuację polityczną po wyborach:
– To już jest o wiele inna sytuacja niż ta, którą mamy dzisiaj. Ta większość koalicji nie wisiałaby, jak dzisiaj, na 8–9 głosach. Donald Tusk mógłby dzisiaj mieć rząd mniejszościowy, bo partia Razem w międzyczasie wyszła. W związku z powyższym system D’Hondta jest systemem, który premiuje największe formacje, premiuje tych, którzy wygrywają – podkreślił.
Zdaniem posła PiS Donald Tusk zdaje sobie sprawę z mechanizmu ordynacji i dlatego będzie dążył do konsolidacji ugrupowań liberalnych i lewicowych:
– Tusk, patrząc na to, że na prawicy jest podział, robi wszystko, co w jego mocy na tej lewicowo-liberalnej scenie, żeby wszystkich wziąć na jedne listy. Bo wie o tym, że jak zdobędzie 38–40 proc… Ktoś powie: „niemożliwe, jak Tusk może zdobyć 40 proc.?”. Otóż przypomnę, że w 2025 roku Rafał Trzaskowski zdobył 49 proc. Więc ta formacja wszystkich tych partii politycznych jest w stanie zebrać 40 proc. Jeżeli będziemy mieli na prawicy podział, to może dojść do sytuacji, w której na prawicę łącznie zagłosuje nawet 60 proc., a będzie rządziła formacja lewicowo-liberalna, będzie rządził Donald Tusk. Dlatego tak ważna jest konsolidacja – powiedział.
„Nikt nie chce kłótni na prawicy”
W rozmowie pojawił się również temat Mateusza Morawieckiego i jego odejścia z Prawa i Sprawiedliwości. Śliwka przekonywał, że kierownictwo PiS nie dążyło do rozłamu:
– Nikt nie chce kłótni na prawicy. Przecież my, jako Prawo i Sprawiedliwość, i nasz lider, pan prezes Jarosław Kaczyński, nie chcieliśmy tego, żeby Mateusz Morawiecki wyszedł z Prawa i Sprawiedliwości. Przecież Mateusz Morawiecki mógł funkcjonować w ramach Prawa i Sprawiedliwości. To dzięki panu prezesowi Kaczyńskiemu Mateusz Morawiecki został wicepremierem, później został premierem. Wszyscy pamiętamy, jakie emocje towarzyszyły zmianie premiera, zmianie świetnej pani premier Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego – mówił.
Śliwka przypomniał także polityczną rolę Jarosława Kaczyńskiego w karierze byłego premiera:
– Wszyscy pamiętamy, jak pan prezes Jarosław Kaczyński stanął wtedy za Mateuszem Morawieckim. Wszyscy doskonale pamiętamy, że gdyby nie decyzja pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego, Mateusz Morawiecki nie byłby wiceprezesem partii Prawo i Sprawiedliwość. Nie byłby szefem EKR-u. Miał swój zespół, miał oddzielne środki, które mógł przeznaczyć na jego działalność. Naprawdę funkcjonował w określonych warunkach i mógł dalej w tych warunkach funkcjonować – stwierdził.
Poseł zaznaczył jednocześnie, że różnice zdań w szeroko rozumianym obozie prawicowym są naturalne, ale powinny być rozwiązywane wewnątrz, a nie poprzez publiczne ataki:
– To, że na prawicy, w ramach wielkiego obozu, są różne poglądy – dyskutujmy wewnątrz. Nic bardziej mnie nie wkurzało niż poranny przegląd prasy, gdzie czytałem wypowiedzi moich kolegów i koleżanek z formacji, którzy w liberalnych mediach atakowali się wzajemnie. Wyborcy prawicy tego nie chcą – podkreślił.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Na Okęciu zatrzymano tzw. wora w zakonie. Mógł posługiwać się 39 tożsamościami!
Asyż rozpoczyna wyjątkowy miesiąc. Modlitwa, pielgrzymki i wydarzenia Roku św. Franciszka
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Prezydent powiedział to wprost! „Polska szkoła wymaga myślenia państwowego”