Przydacz: Tusk wykorzystuje temat Rosji do odwracania uwagi. "Prezydent nie został poinformowany o żadnym bezpośrednim zagrożeniu"
Pomoc wojskowa dla Ukrainy, skandaliczne przekazanie pocisków do systemów Patriot, relacje polsko-ukraińskie oraz bezpieczeństwo Polski były głównymi tematami rozmowy Tomasza Sakiewicza z szefem Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta Karola Nawrockiego Marcinem Przydaczem. Polityk przekonywał, że obecny rząd prowadzi niespójną politykę informacyjną, a ostrzeżenia premiera Donalda Tuska dotyczące zagrożenia ze strony Rosji to odwracanie uwagi.
Pomoc dla Ukrainy i kwestia pocisków Patriot
Marcin Przydacz podkreślał, że Polska od początku wojny wspierała Ukrainę, ponieważ leżało to w interesie bezpieczeństwa naszego kraju. Jednocześnie zaznaczył, że wraz z upływem czasu zmieniły się oczekiwania wobec władz w Kijowie:
— W tych pierwszych tygodniach i miesiącach to było dla nas rzecz chyba oczywista. Polska uważała, że im dalej od polskiej granicy zatrzymana zostanie Rosja, tym lepiej dla naszego bezpieczeństwa. Wielu Polaków przyjmowało Ukraińców do swoich domów. Oczekiwaliśmy jednak także zwykłej solidarności wobec polskich emocji, choćby w sprawach historycznych i możliwości prowadzenia ekshumacji. Polska przez te lata nie doczekała się takich gestów ze strony ukraińskiej — powiedział.
Gość programu odniósł się również do skandalicznej informacji o przekazaniu Ukrainie pocisków do systemów Patriot:
— Obrona polskiego nieba powinna być absolutnym priorytetem. Patrioty to niezwykle cenny i trudno dostępny sprzęt. Co innego przekazywać stary sprzęt postsowiecki, który zastępowaliśmy nowoczesnym uzbrojeniem, a czym innym oddawać nowoczesne amerykańskie systemy, które są kluczowe dla naszego bezpieczeństwa — ocenił.
Przydacz skrytykował również wypowiedzi premiera Donalda Tuska dotyczące zagrożenia ze strony Rosji. Jak zaznaczył, gdyby rzeczywiście istniało bezpośrednie ryzyko ataku, zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien zostać o tym poinformowany:
— Rosja jest zagrożeniem dla ładu międzynarodowego i dla Polski, ale jeśli premier posiada wiedzę, że w perspektywie najbliższych miesięcy może dojść do ataku na Polskę, to powinien przyjść do prezydenta, który jest najwyższym zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, i przedstawić mu takie informacje. Tak się jednak nie stało — stwierdził.
Według szefa Biura Polityki Międzynarodowej KPRP, ostrzeżenia o rychłym zagrożeniu są wykorzystywane do przykrywania innych problemów politycznych władzy:
— W moim przekonaniu premier Donald Tusk wykorzystuje ten argument do odwracania uwagi od innych spraw. Im więcej pojawia się problemów czy afer, tym częściej słyszymy, że Rosja za chwilę zaatakuje Polskę. To jest niebezpieczne, bo jeśli społeczeństwo będzie nieustannie straszone wojną, to w momencie rzeczywistego zagrożenia może przestać traktować takie ostrzeżenia poważnie — mówił.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Ordo Iuris apeluje do prezydenta o weto. Chodzi o ustawę o statusie osoby najbliższej
Łódź uczci 86. urodziny Ringo Starra. Będzie parada i największe hity The Beatles
Zbigniew Bogucki na liście „wrogów Ukrainy”. Poszło o te słowa