Pawełczyk-Woicka: w najściu na KRS nie chodziło o demokrację
Gościem Tomasza Sakiewicza w „Politycznej Kawie” była sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa. Przypomnijmy, w minioną środę instytucję nawiedziła ok. setka policjantów, a także prokuratorzy. W sędziowskich pokojach włamano się do szaf i wyniesiono dokumenty.
Prowadzący program rozpoczął od krótkiego pytania do szefowej KRS, dlaczego nie chciała wpuścić funkcjonariuszy policji do budynku instytucji, którą zarządza. Szefowa KRS wyjaśniła, że nie miała wpływu na to, czy kogoś wpuści, czy nie.
Tutaj został zastosowany przymus bezpośredni. Tak, bezpośredni aparat państwa zadziałał swoją siłą, swoim przymusem, poprzez sprowadzenie funkcjonariuszy, było postanowienie prokuratora, wydane i skierowane do sekretarki, nie do mnie. Ja tylko zapoznałam się z treścią tego postanowienia, ponieważ jestem kierownikiem jednostki
– wyjaśniała szefowa KRS.
Sędzia tłumaczyła, że w sumie przeszukania trwały 12 godzin.
Zabezpieczono materiały, które nijak się maja z treścią tego postanowienia, m.in. z tego, z czego się zapoznałam ze spisu rzeczy oraz z zastrzeżeń, które zostały wniesione do tych czynności. Zabrano akta obrończe któregoś z sędziów
– mówiła sędzia i dodała, że w sprawie będą składane zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa.
Pawełczyk-Woicka dodała, że w ostatnią środę siedzibę KRS obstawiało ok. 100 policjantów, a wszystko wyglądało jak w filmie gangsterskim.
Sędzia przyznała, że w całej sprawie nie chodzi ani o demokrację, ani o przedstawicielstwo sędziów czy obywateli.
Ten spór jest o to, że są obywatele w tym państwie, ja to tak odbieram już po latach, którzy absolutnie są obywatelami drugiej kategorii. Ja należę do tej drugiej kategorii i część z państwa. Mnie nie wolno być przewodniczącą KRS, ja z tego tytułu mam zarzuty dyscyplinarne. Niedługo będzie się pewnie toczył proces dyscyplinarny mój za to, że sprawuję funkcję publiczną zgodnie z ustawą na podstawie prawa
– mówiła przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa.
Pawełczyk-Woicka przypomniała też, że Waldemar Żurek tłumaczył sytuację wokół KRS tym, że władze instytucji odmawiają wydania dokumentów.
Proszę państwa, ja ani członkowie KRS nie byli dysponentami tych dokumentów, których oczekiwał od nas minister. On żądał jakichś akt postępowań dyscyplinarnych, które nie są w naszej dyspozycji
– zaznaczyła Pawełczyk-Woicka.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X