Prof. Cenckiewicz w Republice: „Ten system jest do zmiany. Ja już nie wierzę w to państwo”
Prof. Sławomir Cenckiewicz był porannym gościem Michała Rachonia Republice. Historyk mówił o symbolicznym znaczeniu obrazu Bronisława Linkego „Autobus” w czasach rządów Donalda Tuska, komentował aferę Szpitala Południowego oraz przedstawił swoją ocenę funkcjonowania państwa, służb specjalnych i współczesnej sceny politycznej.
„Autobus” jako portret Polski
Na początku programu prof. Cenckiewicz omówił obraz Bronisława Wojciecha Linkego „Autobus”, uznając go za metaforyczny portret polskiego społeczeństwa po śmierci Stalina i nawiązanie do teraźniejszości:
— To jest pewnego rodzaju alegoryczny portret polskiego społeczeństwa po śmierci Stalina, już kilka lat po tym, jak okazało się, że ta śmierć tylko teoretycznie coś zmieniła. Linkego określa się mianem realisty metaforycznego i rzeczywiście ten portret polskiego narodu świetnie to pokazuje. To nie jest obraz oskarżycielski. To nie jest artysta stojący poza autobusem i oskarżający naród. Pokazuje społeczeństwo pogrążone w pewnego rodzaju śpiączce, która nie pozwala zobaczyć rzeczywistości. Fantom bez głowy prowadzi autobus, wszyscy mają zamknięte oczy. Nikt nie jest w stanie się obudzić — wskazał.
Historyk zwrócił uwagę, że centralną postacią obrazu jest dziewczynka jako symbol niewinności:
— Jedyną osobą z otwartymi oczami jest mała dziewczynka. Wielu interpretuje ją jako znak nadziei, ale ja uważam inaczej. Ona jest jeszcze nieskażona, nie zna świata, w którym się znalazła. Dopiero odkrywa rzeczywistość i nagle widzi świat pozbawiający ją nadziei. Jej matka już wie, jak wygląda ten świat, dlatego ma zamknięte oczy — opisywał.
Prof. Cenckiewicz wyjaśnił także, dlaczego zdecydował się zaprezentować właśnie ten obraz, jako wstęp do rozmowy o III RP:
— Dwa miesiące temu, kiedy odchodziłem z BBN-u, powiedziałem Krzysztofowi Wyszkowskiemu, że sytuacja wydaje mi się beznadziejna. Odpowiedział mi: „Jest tak źle, że gorzej już być nie może, więc będzie tylko lepiej”. Dlatego przygotowałem właśnie ten obraz. Wydaje się, że istnieje jakiś horyzont, który daje możliwość wyjścia z tej beznadziejności — opisywał.
Szok stanu polskiej służby zdrowia
Znaczna cześć dyskusji w studio dotyczyła afery Szpitala Południowego i byłego radnego KO Dawida Kacprzyka:
— Wielkie wrażenie zrobiło na mnie to, co powiedział doktor Jędrzejewski o zmarłych, którym przeprowadza się różnego rodzaju badania po to, aby zalegendować podjęte działania. Opisał to jako trwającą od dłuższego czasu patologię. Równie ważny jest jego list do prezydenta Trzaskowskiego. Nikt nie kwestionuje, że ten list istnieje. Jest on dziś koronnym dowodem w tej sprawie. Opis patologii zawarty rok temu jest praktycznie tożsamy z tym, co doktor mówi dzisiaj — mówił prof. Cenckiewicz.
Historyk ostro ocenił również skandaliczną reakcję premiera Tuska na świadectwo dr. Jędrzejewskiego. Szef rządu zaczął natychmiast podważać wiarygodność lekarza:
— Donald Tusk tuż po przesłuchaniu w prokuraturze de facto dezawuuje świadka i jeszcze mu grozi. To jest sygnał wysłany do całego środowiska lekarskiego: jeśli będziecie zachowywać się tak jak on, to was po prostu załatwimy. To jest rzecz naprawdę niezwykła i wymagająca bardzo poważnej refleksji — zaznaczył.
Prof. Cenckiewicz odniósł się również do wpisu Krzysztofa Stanowskiego ws. kryzysu państwa:
— Zgadzam się z Krzysztofem Stanowskim. Napisał, że już nie wierzy w to państwo. Ja również już nie wierzę w to państwo. Moją misję w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego potraktowałem jako próbę działania od środka, ale zobaczyłem, że istnieje jakiś uwiąd państwa i niemożność zmiany tej sytuacji. Sam jestem tego dowodem po wszystkich doświadczeniach, które przeszedłem — mówił.
O służbach specjalnych i Białorusi
Końcowa część rozmowy dotyczyła bezpieczeństwa państwa:
— Powinniśmy zbudować nową strukturę służb specjalnych. Tymczasem każda próba rozmowy na ten temat wywołuje ogromne emocje. Jeśli mamy agencję wywiadu, która próbuje wpływać na kształt polskiej prawicy, ustawiać swoich ludzi i promować określoną narrację, to jest to fundamentalny problem państwa — analizował były szef BBN.
Cenckiewicz ostrzegł, że polityka pozbawiona idei prowadzi do powielania błędów przeszłości:
— Polityka staje się wyłącznie grą i operatywką, pozbawioną jakiegokolwiek elementu ideowego i wizji państwa. W tym sensie wszyscy wsiadamy do tego autobusu Linkego. Będziemy udawali, że wszystko jest w porządku, podczas gdy rzeczywistość będzie wyglądała zupełnie inaczej — ocenił.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X