Afera powodziowa. Tusk zapowiadał „gorące żelazo”. Nie wiadomo, co było w materiałach przekazanych po zatrzymaniach
Donald Tusk zapowiadał, że państwo będzie „wypalać gorącym żelazem” każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian. Prześledziliśmy, co do tej pory wydarzyło się w sprawie afery wokół Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Niewiele udało się dotąd publicznie wyjaśnić. Już 12 sierpnia – ze względu na „wagę i zawiłość sprawy” – czynności przejęła Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze. Całość zgromadzonych przez nią materiałów przekazano Prokuraturze Europejskiej 28 sierpnia, czyli dwa dni po zatrzymaniu sześciu osób. Co dokładnie się w nich znajdowało? Czy zawierały informacje, których europejscy śledczy wcześniej nie znali i które mogły wpłynąć na dalszy kierunek śledztwa? Tego nadal nie wiadomo. Republika wystąpiła o dokumenty, które mogłyby pomóc to wyjaśnić, jednak Prokuratura Europejska odmówiła ich udostępnienia w trybie publicznego dostępu.
Tusk zapowiadał „gorące żelazo”
Jeszcze zanim doszło do zatrzymań, sprawa pieniędzy przeznaczonych dla powodzian wywołała reakcję premiera.
11 sierpnia Donald Tusk zapowiedział, że państwo będzie zdecydowanie reagować na przypadki nieuczciwego rozdysponowania środków:
„Gorącym żelazem wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian”.
Kancelaria Premiera informowała wówczas, że działania dotyczące możliwych nieprawidłowości prowadzą Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Centralne Biuro Antykorupcyjne, a sprawą zajmuje się także prokuratura.
Dziś wiadomo, że już następnego dnia po tej deklaracji, 12 sierpnia, ze względu na „wagę i zawiłość sprawy” czynności przejęła Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze.
W tle wiceprezes agencji i działaczka Koalicji Obywatelskiej
Polityczny kontekst pojawił się również wokół ówczesnej wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
Anna Konieczyńska była wiceprezes agencji i działaczką Koalicji Obywatelskiej. Firma jej męża otrzymała z programu pożyczkę powodziową w wysokości 200 tys. zł. 11 sierpnia Konieczyńska została odwołana ze stanowiska wiceprezes KARR.
Kilka dni później sprawą zajęły się również struktury partyjne Koalicji Obywatelskiej. Regionalny Sąd Koleżeński zdecydował o wykluczeniu Konieczyńskiej z partii; według informacji publikowanych 20 sierpnia decyzja była wówczas nieprawomocna.
Sama Konieczyńska odrzucała sugestie dotyczące swojej odpowiedzialności i określała odwołanie jako „nagonkę”.
Trzeba jednak wyraźnie oddzielić ten wątek od śledztwa Prokuratury Europejskiej. EPPO nie podała nazwiska byłego wysokiego rangą przedstawiciela KARR znajdującego się wśród sześciu podejrzanych. Na podstawie publicznie dostępnych informacji nie należy utożsamiać tej osoby z Konieczyńską.
Prokuratura Europejska odmawia Republice dostępu
Republika próbowała ustalić, co dokładnie znalazło się w materiałach przekazanych Prokuraturze Europejskiej już po zatrzymaniach.
Wystąpiliśmy o dokumenty, które mogłyby pomóc odtworzyć obieg materiałów i odpowiedzieć na pytanie, czy pakiet przekazany 28 sierpnia zawierał informacje, których europejscy śledczy wcześniej nie posiadali.
Służba Prawna Prokuratury Europejskiej odmówiła jednak udostępnienia żądanych materiałów. EPPO wskazała, że objęte wnioskiem informacje mają charakter operacyjny i nie mogą zostać udostępnione w zastosowanym trybie publicznego dostępu.
To nie oznacza jednak, że dokumenty dotyczące przekazywania materiałów nie istnieją. Prokuratura Europejska uznała natomiast, że nie może udzielić Republice publicznego dostępu do informacji objętych naszym wnioskiem.
I właśnie dlatego jedno z najważniejszych pytań w tej sprawie pozostaje otwarte.
Co dokładnie było w tych materiałach?
28 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze przekazała Prokuraturze Europejskiej całość materiałów zgromadzonych podczas prowadzonych przez siebie czynności.
Stało się to dwa dni po zatrzymaniu sześciu osób.
Co dokładnie zawierał przekazany pakiet?
Nie wiadomo, czy pakiet zawierał nowe informacje dotyczące kolejnych osób, pożyczek, dokumentów przedstawianych przy ubieganiu się o wsparcie albo sposobu weryfikowania szkód. Nie wiadomo również, czy jego przekazanie wpłynęło na zakres prowadzonego śledztwa.
A przede wszystkim: czy znajdowały się tam informacje, których Prokuratura Europejska nie posiadała przed zatrzymaniami z 26 sierpnia i czy po otrzymaniu tych materiałów zakres śledztwa się zmienił?
Na obecnym etapie nie ma publicznej odpowiedzi na te pytania.
Trzeba przy tym zaznaczyć, że samo przekazanie całości materiałów 28 sierpnia nie oznacza, iż wcześniej pomiędzy organami nie dochodziło do wymiany informacji.
Prokuratura Europejska oficjalnie podała, że własne śledztwo wszczęła już w sierpniu 2026 roku na podstawie zawiadomienia Centralnego Biura Antykorupcyjnego we Wrocławiu, któremu powierzono również wykonywanie czynności w tej sprawie.
Nie wiadomo jednak, jak szeroka była wcześniejsza wymiana informacji z prokuraturą w Jeleniej Górze i jakie znaczenie miał komplet materiałów przekazany już po zatrzymaniach.
Trzy osoby tymczasowo aresztowane. Wszystkie decyzje utrzymane w mocy
26 sierpnia na wniosek Prokuratury Europejskiej zatrzymano sześć osób.
Dzień później europejscy śledczy poinformowali, że prowadzone postępowanie dotyczy podejrzenia oszustw związanych ze wsparciem o łącznej wysokości co najmniej 900 tys. euro, czyli około 4,5 mln zł.
Według Prokuratury Europejskiej przedstawiciele trzech przedsiębiorstw złożyli wnioski o wsparcie wraz z dokumentami mającymi potwierdzać straty spowodowane powodzią. Śledczy podają, że powódź nie dotarła do siedzib firm objętych śledztwem. Wśród sześciu podejrzanych znalazł się również były wysoki rangą przedstawiciel Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego.
Po przesłuchaniu podejrzanych Prokuratura Europejska wystąpiła o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec trzech przedstawicieli przedsiębiorstw objętych śledztwem.
Wobec pozostałych podejrzanych zastosowano dozór Policji oraz poręczenia majątkowe.
Sąd uwzględnił wszystkie trzy wnioski.
Jak ustaliła Telewizja Republika, każda z trzech decyzji o tymczasowym aresztowaniu została następnie zaskarżona. Sąd Okręgowy w Katowicach utrzymał jednak wszystkie trzy postanowienia w mocy.
Dopiero następnego dnia po komunikacie Prokuratury Europejskiej — 28 sierpnia — formalnie trafiła do niej całość materiałów zgromadzonych przez prokuraturę w Jeleniej Górze.
Sprawa zaczęła się wcześniej. „Waga i zawiłość”
Polska prokuratura zajmowała się sprawą jeszcze przed zatrzymaniami.
10 sierpnia 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze z urzędu rozpoczęła czynności sprawdzające dotyczące możliwych nieprawidłowości przy udzielaniu przez Karkonoską Agencję Rozwoju Regionalnego wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi z września 2024 roku.
Już dwa dni później, 12 sierpnia, sprawę przejął Wydział 2 Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.
Jak poinformowała Telewizję Republika rzecznik prokuratury Ewa Węglarowicz-Makowska, zdecydowano o tym ze względu na „wagę i zawiłość sprawy”.
To właśnie materiały zgromadzone podczas tych czynności zostały później, 28 sierpnia, w całości przekazane Prokuraturze Europejskiej.
Kluczowe daty afery powodziowej
Chronologia pokazuje, dlaczego Republika chce ustalić dokładny obieg materiałów:
10 sierpnia – prokuratura w Jeleniej Górze rozpoczyna czynności sprawdzające.
11 sierpnia – Donald Tusk zapowiada „wypalanie gorącym żelazem” przypadków nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy.
12 sierpnia – ze względu na „wagę i zawiłość sprawy” czynności przejmuje Prokuratura Okręgowa.
26 sierpnia – w śledztwie Prokuratury Europejskiej zatrzymanych zostaje sześć osób.
27 sierpnia – Prokuratura Europejska publicznie informuje o śledztwie dotyczącym co najmniej 900 tys. euro.
28 sierpnia – całość materiałów zgromadzonych w Jeleniej Górze formalnie trafia do Prokuratury Europejskiej.
Dwa pytania nadal bez odpowiedzi
Jak wyglądała wymiana informacji między polską prokuraturą a Prokuraturą Europejską przed zatrzymaniami z 26 sierpnia?
I czy komplet materiałów przekazany dwa dni później zawierał nowe ustalenia, które wpłynęły na dalszy zakres śledztwa?
Sama chronologia nie daje odpowiedzi na żadne z tych pytań. Nie oznacza również, że Prokuratura Europejska wcześniej nie znała części ustaleń polskich organów — EPPO podała, że śledztwo wszczęła już w sierpniu na podstawie zawiadomienia CBA.
Wiadomo natomiast, że całość materiałów zgromadzonych przez prokuraturę w Jeleniej Górze formalnie przekazano dopiero 28 sierpnia. Co dokładnie się w nich znalazło i jakie znaczenie miały dla dalszego postępowania — właśnie to Republika próbuje ustalić. Dostępu do dokumentów, które mogłyby pomóc odpowiedzieć na te pytania, Prokuratura Europejska nie udzieliła.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Będą wyższe rachunki za prąd. Tusk znów szuka oszczędności w portfelach Polaków
TRZEBA ZOBACZYĆ!
„Areszt wydobywczy. Tylko i wyłącznie”. Obajtek bez litości o zatrzymaniach menadżerów Orlenu
Prezydent Nawrocki twardo o Putinie. „Nie planuję spotkania z dyktatorem”