Niemcy są oburzeni: "prawicowo-nacjonalistycznemu PiS" nie podoba się rozbudowa Bundeswehry
Niemieckie media ubolewają, że Europa nie dość entuzjastycznie reaguje na plany Friedricha Merza uczynienia z Bundeswehry najsilniejszej armii konwencjonalnej na naszym kontynencie. Chęć, charakterystyczna dla niemieckich kanclerzy, budowy potęgi militarnej Niemiec, budzi obawy m.in. w Polsce, ale i we Francji.
"Podczas gdy Berlin zbroi się i snuje plany, Paryż z coraz większym niepokojem spogląda na drugą stronę Renu”, podaje niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. „Czy to sceptycyzm? A może wręcz obawa? Trudno tak dokładnie określić nastroje Francuzów wobec niemieckiego zbrojenia. Ale jeśli zsumować wszystkie mniej lub bardziej publiczne wypowiedzi polityków oraz intelektualistów na ten temat, wyłania się ogólne poczucie niepokoju", dodaje gazeta. „Sueddeutsche Zeitung” wyjaśnia, że właśnie upadają niektóre „pewniki” w duecie francusko-niemieckim.
„Jeden z nich brzmiał tak: Francja, jako mocarstwo atomowe, odgrywa pierwszoplanową rolę geopolityczną i militarną, podczas gdy Niemcy są najważniejszym graczem gospodarczym na kontynencie europejskim (…) Teraz Niemcy szykują się, by konkurować z sąsiadem również w tej dziedzinie. To nie może podobać się Francuzom”, czytamy (cytat za dw.com).
„Sueddeutsche Zeitung” dodaje, że i Polska obserwuje niemieckie zbrojenia z mieszanymi uczuciami, choć są tu chlubne, z punktu widzenia Niemców, wyjątki. Należy do nich m.in. Radosław Sikorski, którego słowa z 2011 roku „bardziej boję się niemieckiej bezczynności niż niemieckiej potęgi” do dziś są wspominane ze wzruszeniem za Odrą. "Niemcy są gwarantem bezpieczeństwa Europejczyków, a także Polski, przynajmniej rząd Donalda Tuska ma tego świadomość”, podkreśla „SZ.
Gazeta stwierdza jednak ze smutkiem, że „prawicowo-nacjonalistyczna partia PiS ciągle podsyca głęboko zakorzeniony strach przed niemiecką dominacją i wykorzystuje go przeciwko rządowi Tuska”. I właśnie z tego powodu, choć "premier Donald Tusk i minister spraw zagranicznych Sikorski nieustannie podkreślają, że wróg jest na wschodzie, a nie na zachodzie", to "boją się podjąć jakieś widoczne wspólne działania [w sferze militarnej]”, konstatuje „Sueddeutsche Zeitung”.
Źródło: dw.com, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X