USA ostrzegły sojuszników: Rosja rozważa atak na członków NATO
Urzędnicy dostrzegają oznaki, że Rosja aktywnie rozważa ataki na cele w NATO, a USA ostrzegły sojuszników o zagrożeniu - napisał dziennikarz „Washington Post” David Ignatius. Były dyrektor CIA Bill Burns ocenił, że ryzyko eskalacji jest realne i rośnie.
Ignatius w tekście zamieszczonym przed wtorkowym szczytem NATO omawia serię ostatnich doniesień o możliwych prowokacjach Rosji przeciwko państwom bałtyckim lub Polsce, w tym doniesienia Onetu i wypowiedzi polskiego premiera Donalda Tuska.
Ocenia przy tym, że wojna w Ukrainie może wkroczyć w nową, niebezpieczną fazę: eskalację w postaci ograniczonych uderzeń przeciwko NATO, „obstawiając, że Stany Zjednoczone nie zainterweniują”. Potwierdził też, powołując się na anonimowych urzędników, że Stany Zjednoczone od miesiąca ostrzegają europejskich sojuszników przed rosnącym zagrożeniem.
Z oceną tą zgodził się były dyrektor CIA Bill Burns.
„Powiedziałbym, że ryzyko eskalacji jest realne i rośnie – głównie dlatego, że Putin jest pod coraz większą presją w kraju i przegrywa na polu bitwy” – powiedział.
Ignatius zaznaczył, że niektórzy analitycy uważają doniesienia o możliwych prowokacjach jako kremlowskie „potrząsanie szabelką”, a przedstawiciele służb wywiadowczych nie widzą jeszcze żadnych przesunięć wojsk lub innych przygotowań do operacji.
„Jednak urzędnicy twierdzą, że dostrzegają oznaki, iż Rosja »odkurza« plany ataków na cele NATO i aktywnie je analizuje” - dodał autor.
Dziennikarz pisze, że państwa bałtyckie rozważają, jak odpowiedziałyby na rosyjski atak. Cytuje europejskiego oficjela, który powiedział, że gdyby np. Estonia wykryła jednostkę rosyjskiego wywiadu wojskowego przekraczającego granicę, odpowiedziałaby „kontratakiem”.
Wśród potencjalnych punktów zapalnych wymienianych przez Ignatiusa są Obwód Królewiecki i Białoruś. Według cytowanych przedstawicieli NATO, jeśli państwa Sojuszu zdecydowałyby się na przemieszczenie wojsk blisko granicy z rosyjską eksklawą, Putin mógłby użyć tego jako pretekstu do ataku.
„Kto mógłby powstrzymać tę spiralę wojny i skłonić dwóch zakrwawionych bojowników do zawarcia porozumienia pokojowego?” - pyta autor i wskazuje, że odpowiedzią na to pytanie jest prezydent USA Donald Trump. „Na szczycie NATO w Ankarze świat przekona się, czy traktuje to zadanie poważnie” - konkluduje.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Huraganowe wiatry na wybrzeżu. Zamknięto molo, odwołano rejsy, wydano ostrzeżenia
TYLKO U NAS
Śliwka: Żurka może zastąpić już tylko Giertych lub Wrzosek, to desperacja Tuska
Jakubiak do Zełeńskiego: gdyby nie Duda i Morawiecki, to nie wiem, czy byś żył