Ukraińcy testują broń równie potężną, co nuklearna
Ukraina rozpoczęła testy humanoidalnego robota bojowego Phantom MK-1 amerykańskiej firmy Foundation – maszyny, które mogą wkrótce pojawić się na froncie do zadań logistycznych, rozpoznawczych i potencjalnie bojowych, czyniąc ten konflikt pierwszym prawdziwym poligonem dla robotów-żołnierzy.
Ukraina stała się najważniejszym poligonem testowym dla najnowocześniejszych technologii wojskowych, w tym dla humanoidalnych robotów bojowych. Amerykańska firma Foundation z San Francisco dostarczyła w lutym 2026 roku dwa egzemplarze robota Phantom MK-1, które obecnie przechodzą próby w warunkach zbliżonych do rzeczywistych działań wojennych.
Według słów Mike’a LeBlanca, współzałożyciela firmy i byłego marines z ponad 300 misjami bojowymi na koncie, Phantom jest „naturalnym rozszerzeniem istniejących już systemów autonomicznych, takich jak drony”. Robot ma wspierać żołnierzy w zadaniach, w których drony zawodzą – przede wszystkim w reaprowizacji pozycji, rozpoznaniu w bunkrach i pomieszczeniach zamkniętych oraz w misjach, gdzie amplituda termiczna zbliżona do ludzkiej może zmylić wroga.
Najbardziej ambitnym celem jest umożliwienie Phantomowi używania dowolnej broni, jaką obsługuje człowiek. Firma podkreśla jednak, że zgodnie z obecnymi zasadami Pentagonu żadne systemy autonomiczne nie podejmują decyzji o użyciu siły bez zgody człowieka.
Użycie humanoidów na dużą skalę mogłoby – zdaniem Foundation – stworzyć efekt podobny do odstraszania nuklearnego, niwelując przewagę taktyczną którejkolwiek strony i zmniejszając ryzyko eskalacji.
Obecnie Phantom MK-1 jest testowany w fabrykach i stoczniach na całym świecie (od Atlanty po Singapur), a firma ma już kontrakty badawcze z US Army, Navy i Air Force na łączną kwotę 24 milionów dolarów. Planowane są również testy dla Korpusu Piechoty Morskiej, gdzie robot ma uczyć się umieszczania ładunków wybuchowych na drzwiach, by ułatwić szturmowanie budynków.
Mimo entuzjazmu twórców technologia wciąż boryka się z poważnymi ograniczeniami. Roboty są ciężkie (ok. 80 kg), bardzo drogie, wymagają częstego ładowania, łatwo tracą równowagę i są podatne na awarie – każdy z ~20 silników musi działać bezbłędnie. Istnieje też ryzyko przejęcia kontroli przez wroga poprzez zhakowanie oprogramowania, co mogłoby obrócić całą flotę przeciwko swoim twórcom.
Dodatkowym problemem są „halucynacje” sztucznej inteligencji – modele LLM potrafią z dużą pewnością podawać całkowicie fałszywe informacje, a ich decyzje są często niewytłumaczalne. Eksperci ostrzegają, że dopuszczenie systemów letalnych do autonomicznego działania przy takiej niedoskonałości jest niedopuszczalne.
Podczas wizyty dziennikarzy TIME jeden z Phantomów wielokrotnie upadał z głośnym hukiem. Firma zapowiada, że Phantom MK-2, który ma zadebiutować już w kwietniu 2026, przyniesie znaczące poprawki: lepszą ochronę elektroniki, wodoszczelność, większe baterie i zdolność do przenoszenia ładunku do 80 kg.
LeBlanc, który odwiedził Ukrainę z jednym z robotów, był zszokowany skalą obecnego konfliktu: „To wojna z robotami na dużą skalę, gdzie robot jest głównym bojownikiem, a człowiek tylko wsparciem” – zupełnie odwrotnie niż w Afganistanie, gdzie widział ludzi jako siłę główną.
Ukraina, dzięki intensywnemu wykorzystaniu dronów z AI i teraz także humanoidów, wyprzedza resztę świata w realnym testowaniu przyszłości wojny.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Anna Lewandowska pokazała rodzinne zdjęcia z plaży
Cudzoziemcy - sprawcy dewastacji warszawskiego metra zostali zatrzymani
"Przyjechaliśmy okazać im twarde wsparcie". ROG po spotkaniu z Ziobrą i Romanowskim w Budapeszcie