Niemcy nakładają kolejną pułapkę na Polskę. Saryusz-Wolski ostrzega przed formatem "E6"
E6 nie jest „wyniesieniem Polski do elity”, lecz strukturalną rekonfiguracją podejmowania decyzji w UE, która wzmacnia dominację Niemiec i Francji oraz fragmentuje Europę Środkową jako realny podmiot polityczny - ocenia nowy projekt Berlina doradca społeczny prezydenta Karola Nawrockiego - Jacek Saryusz-Wolski.
"E6 zagraża rozmyciem twardych priorytetów bezpieczeństwa Polski"
Niemcy zaproponowały utworzenie w UE formatu „E6” – skupiającego 6 największych państw UE: Niemcy, Francję, Włochy, Hiszpanię, Holandię i Polskę – dla przyspieszenie wdrażania wybranych polityk gospodarczych. Rząd Tuska zadeklarował poparcie dla niej.
W rzeczywistości ta inicjatywa stanowi pozatraktatową zmianę strukturalną sposobu podejmowania decyzji w UE. Oznaczałoby to poważny krok w kierunku centralizacji UE, umacniając dominację Niemiec i Francji oraz umożliwiając kształtowanie kluczowych polityk – od energetycznej po obronną – zgodnie z interesami największych graczy. Z perspektywy Polski ten projekt fragmentuje Europę Środkową jako realny podmiot polityczny. Obejmuje to presję na przyjęcie euro oraz dalszą koncentrację władzy w Brukseli Format E6 nie jest neutralnym „ulepszeniem efektywności” UE, lecz próbą przeniesienia rzeczywistego podejmowania decyzji do wąskiego kręgu państw członkowskich zdominowanego przez Niemcy i Francję
- zaznaczył Jacek Saryusz-Wolski.
Podkreślił on, że "jego główne zagrożenie tkwi w przyspieszeniu mechanizmów dominacji największych państw członkowskich i pogłębianiu centralizacji UE kosztem suwerenności narodowej."
Dla Polski oznacza to stopniowe wciąganie w system w którym Warszawa – nawet jako formalny uczestnik – pozostałaby marginalnym i ostatecznie zbędnym partnerem. W przeciwieństwie do istniejących ram traktatowych, gdzie Polska przy sprzyjających warunkach politycznych może budować skuteczne koalicje, struktura E6 drastycznie ograniczyłaby taką przestrzeń manewru Wciągnięcie Polski do formatu E6 jest de facto planem jej neutralizacji poprzez uwikłanie W ramach E6 jej agendy w finansach, obronności, rynkach kapitałowych, surowcach, energetyce i polityce przemysłowej byłyby wstępnie negocjowane w tym wewnętrznym kręgu, z decydującym wpływem Niemiec i Francji, a następnie narzucane całej UE-27 jako punkt wyjścia
- ocenił.
To drastycznie zawęziłoby pole manewru Polski i osłabiłoby jej zdolność do budowania szerszych koalicji E6 w praktyce stworzyłoby dwupoziomową Europę i zburzyłoby istniejącą równowagę w UE. Utworzenie takiego wewnętrznego kręgu – i włączenie do niego Polski – osłabiłoby relacje z Grupą Wyszehradzką, państwami bałtyckimi i partnerami wschodnimi, podważając rolę Polski jako mostu między „starym” Zachodem a Europą Środkowo-Wschodnią. Oznaczałoby to także rezygnację z pozycji lidera regionalnego. W praktyce znacznie osłabiłoby to całą Europę Środkową, pozbawiło ambicji stania się prawdziwie równorzędnym „drugim płucem” kontynentu i otworzyło więcej przestrzeni strategicznej w tej części Europy dla Rosji i Chin Z punktu widzenia geopolitycznego E6 zagraża rozmyciem twardych priorytetów bezpieczeństwa Polski. Jeśli ten format zacznie kształtować politykę obronną, nawet rząd w Warszawie oddany partnerstwu transatlantyckiemu nieuchronnie zostałby przegłosowany w kwestiach takich jak polityka wobec Rosji czy rola USA i NATO – zwłaszcza pod presją Paryża na forsowanie wersji „europejskiej autonomii strategicznej”
- zaznaczył Jacek Saryusz-Wolski.
W dłuższej perspektywie ułatwiłoby to Berlinowi wyłonienie się jako centrum władzy działającego niezależnie od USA, a coraz bardziej w opozycji do nich E6 niesie też konkretne koszty ekonomiczne i ustrojowe. Wciągnięcie Polski do „rdzenia” UE oznaczałoby presję na głębszą integrację fiskalną, unię rynków kapitałowych i ostatecznie członkostwo w strefie euro – na warunkach głównie korzystnych dla największych gospodarek. Jednocześnie format wpisuje się w szerszą agendę osłabiania prawa weta i rozszerzania głosowania większościowego, co zmniejsza zdolność Polski i innych mniejszych państw członkowskich do blokowania niekorzystnych decyzji i promowania własnych priorytetów E6 nie jest „wyniesieniem Polski do elity”, lecz strukturalną rekonfiguracją podejmowania decyzji w UE, która wzmacnia dominację Niemiec i Francji oraz fragmentuje Europę Środkową jako realny podmiot polityczny
- podsumował.
Źródło: Republika/X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X