Pszczoły szkodliwe? "Ministerstwo robi miejsce dla miodu z Ukrainy"
W wywiadzie dla Radia Republika poseł PiS Paweł Sałek skrytykował rząd Donalda Tuska, zarzucając mu antyamerykańską politykę na rękę Niemcom i Brukseli oraz całkowitą nieudolność w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Były wiceminister środowiska wskazał, że 22 miliardy złotych z unijnych funduszy na program „Czyste Powietrze” utknęły w resorcie, zamiast trafić do Polaków, a jednocześnie ministerstwo uznaje pszczoły miodne za „szkodliwe”, robiąc miejsce dla importowanego miodu z Ukrainy i Mercosuru.
W rozmowie z Radiem Republika poseł Paweł Sałek nie pozostawił suchej nitki na polityce zagranicznej premiera Donalda Tuska. Zdaniem posła PiS, Tusk, który ciągle straszy Polaków rzekomym Polexitem, sam realizuje „koncepcje układów geopolitycznych”, które osłabiają pozycję Stanów Zjednoczonych w Europie.
Wydaje mi się, że nas chce po prostu z NATO wyprowadzić – powiedział wprost Sałek, dodając, że tego typu wypowiedzi Tuska są „na rękę stronie niemieckiej i innym siłom Unii Europejskiej, które próbują za wszelką cenę osłabiać Stany Zjednoczone”.
Drugą część wywiadu poseł poświęcił skandalowi w Ministerstwie Klimatu i Środowiska. Program „Czyste Powietrze”, który na początku „był świetnym produktem”, dziś pogrąża beneficjentów w długach. Ludzie, którzy wymienili źródła ogrzewania, dostają wezwania do zwrotu nawet 100–200 tys. zł, bo zostali oszukani przez firmy wykonawcze, a państwo żąda pieniędzy.
22 miliardy złotych zostały w ministerstwie, one wyszły z Unii i zostały w Ministerstwie Klimatu, a nie wyszły do ludzi – alarmował Sałek.
Jak dodał, CBA już weszło do resortu, a nawet minister Andrzej Domański zdenerwował się na szefową resortu Paulinę Hennig-Kloskę, bo nie dokonano certyfikacji wydatków. "To jest skandal, że taka sytuacja ma miejsce” – podsumował poseł.
Największe oburzenie Sałka wzbudziła jednak polityka resortu wobec pszczół.
Nagle się okazało, że zdaniem tegoż ministerstwa pszczoły są szkodliwe – ironizował.
Ministerstwo skupia się wyłącznie na „dzikich zapylaczach”, wypychając pszczołę miodną z rezerwatów, parków narodowych i obszarów Natura 2000. Poseł przytoczył przykłady: w Nadleśnictwie Czuchedniów pszczelarz z 45-letnim stażem musiał przenieść pasiekę z rezerwatu, bo „produkcji rolniczej nie można w rezerwacie prowadzić”. Podobna sytuacja była na Warmii i Mazurach.
Tu generalnie chodzi o zrobienie miejsca dla miodu z zagranicy na polskim rynku. W tym roku 35 tysięcy ton przypłynie do Polski miodu importowanego z Ukrainy, a z Mercosuru w tym roku przybędzie do Unii Europejskiej 45 tysięcy ton – wskazał Sałek.
Jego zdaniem to nie jest przypadek, lecz celowa polityka, która niszczy polskie pszczelarstwo i tradycję.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X