Wielka Brytania rozpadnie się? Pierwsze kroki ku temu podjęte
Jak informuje brytyjski dziennik „The Telegraph”, w poniedziałek w Cardiff dojdzie do spotkania przywódców Szkocji, Walii i Irlandii Północnej. Politycy mają podpisać wspólną deklarację dotyczącą prawa narodów do samostanowienia oraz przeprowadzania referendów niepodległościowych. To sytuacja bez precedensu od czasu wprowadzenia dewolucji – po raz pierwszy wszystkie trzy autonomiczne rządy znajdują się pod kontrolą ugrupowań opowiadających się za zmianą obecnego statusu konstytucyjnego.
Rozmowy odbędą się w hotelu St David’s nad Zatoką Cardiffską. Wezmą w nich udział pierwszy minister Szkocji John Swinney z SNP, pierwszy minister Walii Rhun ap Iorwerth z Plaid Cymru oraz pierwsza minister Irlandii Północnej Michelle O’Neill z Sinn Féin. W Cardiff pojawi się również Mary Lou McDonald, prezydent Sinn Féin i liderka irlandzkiej opozycji.
Według „The Telegraph” uczestnicy spotkania mają przyjąć deklarację, w której potwierdzą prawo swoich narodów do samodzielnego decydowania o ich przyszłości. Planowane jest także podpisanie memorandum dotyczącego współpracy w czterech obszarach: gospodarki, energetyki, relacji z Europą oraz samostanowienia.
Wspólnym celem tych ugrupowań jest również powrót ich terytoriów do Unii Europejskiej. Szkocja i Walia miałyby wejść do UE jako niezależne państwa, natomiast Irlandia Północna – jako część zjednoczonej Irlandii.
Szkocki lider John Swinney przekonuje, że obecny układ polityczny nie może trwać w nieskończoność. Jego zdaniem status quo „nie jest trwały”, a władze w Londynie powinny zacząć przygotowywać się na „przyszłość po Zjednoczonym Królestwie”.
Zmiana układu politycznego
Obecna sytuacja jest konsekwencją zmian, jakie nastąpiły po wyborach do walijskiego parlamentu Senedd, które odbyły się 7 maja 2026 roku. Plaid Cymru zdobyła 43 z 96 mandatów i po stu latach dominacji Partii Pracy utworzyła mniejszościowy rząd.
W Szkocji władzę zachowała Szkocka Partia Narodowa, natomiast w Irlandii Północnej nadal rządzi Sinn Féin. W efekcie wszystkie trzy autonomiczne administracje znalazły się pod kontrolą ugrupowań, które podważają obecny model funkcjonowania Zjednoczonego Królestwa.
To pierwszy taki przypadek od czasu dewolucji, czyli procesu przekazywania przez brytyjski parlament części kompetencji ustawodawczych lokalnym parlamentom Szkocji, Walii i Irlandii Północnej.
Rozpad jeszcze długo, długo NIE
Nie oznacza to jednak, że droga do niepodległości jest otwarta. W przypadku Szkocji referendum wymaga zgody brytyjskiego parlamentu. Z kolei decyzja o przeprowadzeniu referendum dotyczącego przyszłości Irlandii Północnej należy do sekretarza stanu.
Sama deklaracja podpisana w Cardiff nie oznacza oczywiście rozpadu Wielkiej Brytanii. Gdyby jednak w przyszłości wszystkie trzy terytoria zdecydowały się na opuszczenie Zjednoczonego Królestwa, konsekwencje dla Anglii byłyby bardzo poważne.
Zjednoczone Królestwo straciłoby około 15,5 proc. obecnej populacji i około 13,5 proc. PKB. Szczególne znaczenie miałaby kwestia bezpieczeństwa. W Szkocji znajduje się baza atomowych okrętów podwodnych w Faslane, a także strategiczne obszary położone przy przesmyku GIUK, kluczowym dla kontroli północnego Atlantyku i aktywności rosyjskich okrętów podwodnych.
Na razie jednak nie ma mowy o formalnym rozpadzie państwa. Spotkanie w Cardiff należy raczej postrzegać jako skoordynowaną próbę wywarcia politycznej presji na Londyn. Przywódcy trzech autonomicznych części Zjednoczonego Królestwa chcą pokazać, że w sprawie większej samodzielności i prawa do decydowania o przyszłości są gotowi mówić wspólnym głosem. Downing Street pozostaje natomiast przy stanowisku, że Zjednoczone Królestwo pozostaje nienaruszone.
Źródło: Republika, The Telegraph
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X