Zamachowiec z Magdeburga szydzi z ofiar na procesie
Saudyjski terrorysta Taleb al-Abdulmohsen, który w grudniu 2024 roku wjechał samochodem w tłum na jarmarku bożonarodzeniowym w Magdeburgu, zabijając sześć osób i raniąc ponad 300, podczas trwającego procesu wielokrotnie przerywał zeznania świadków, wyśmiewał ofiary i głosił absurdalne teorie – m.in. że jedna z zabitych kobiet mogła umrzeć na koronawirusa, a nie w wyniku jego ataku.
W sądzie w Magdeburgu trwa proces Taleba al-Abdulmohsena – 51-letniego obywatela Arabii Saudyjskiej, który 20 grudnia 2024 roku wjechał wynajmowanym samochodem w tłum odwiedzających jarmark bożonarodzeniowy. W ataku zginęło sześć osób (pięć kobiet i jedno dziecko), a ponad 300 zostało rannych. Prokuratura zarzuca mu sześć morderstw oraz 338 usiłowań zabójstwa.
Oskarżony, siedzący w specjalnej klatce z kuloodpornego szkła, od początku procesu zachowuje się prowokująco: krzyczy, obraża świadków, przerywa zeznania i kwestionuje fakty. W czwartek, podczas zeznań biegłego sądowego Geralda Brenecka, który opisywał śmiertelne obrażenia 45-letniej Nadine L., al-Abdulmohsen stwierdził, że kobieta mogła umrzeć „z powodu koronawirusa”, a nie w wyniku zamachu. Wywołało to oburzenie wśród pełnomocników rodzin ofiar; jeden z adwokatów krzyknął:
Ofiary nie muszą słuchać tych bzdur.
Sędzia wielokrotnie próbował uciszyć oskarżonego, jednak – jak podkreślił – nie może całkowicie odebrać mu prawa do zadawania pytań świadkom, aby nie narażać procesu na unieważnienie w apelacji.
Wcześniejsi świadkowie, w większości ocalali z zamachu, z trudem wracali do wydarzeń sprzed roku. Pierwsza zeznająca Anne Kathrin H. płakała, wspominając moment uderzenia samochodu:
Wszystko stało się czarne. Kiedy się ocknęłam, mój mąż płakał i powtarzał: «Żyjesz»”.
Do dziś pozostaje w terapii psychologicznej, jej mąż utyka. Mario T. opowiadał, jak próbował ratować ciężko ranne dziecko: „Widziałem wystającą kość”. Jego żona od tamtej pory praktycznie nie wychodzi z domu. Syryjski lekarz Eyad I., który miał stoisko na jarmarku, wspominał dziecko, które trzymało go kurczowo za rękę i „krwawiło bez przerwy”.
Oskarżony wielokrotnie musiał być fizycznie obezwładniany przez funkcjonariuszy ochrony. Ogłosił rzekomą głodówkę, ale dziennikarze widzieli go w „doskonałej formie fizycznej”. Mikrofon w jego klatce jest wyłączany na większość czasu. Sprawa ponownie uwypukla błędy niemieckich służb: mimo publicznych gróźb al-Abdulmohsena w mediach społecznościowych oraz sygnałów od zagranicznej agencji wywiadowczej o jego radykalizacji, mężczyzna przez lata pracował w Niemczech jako lekarz na podstawie dyplomu uzyskanego w podejrzanych okolicznościach i poruszał się po kraju bez przeszkód.
Proces, którego koszt szacuje się na wiele milionów euro, jest finansowany przez niemieckich podatników. Wielu komentatorów wskazuje, że atak na magdeburski jarmark stał się kolejnym symbolem zagrożeń związanych z niekontrolowaną imigracją oraz terroryzmem importowanym – jarmarki bożonarodzeniowe w całych Niemczech od lat są dodatkowo zabezpieczane betonowymi zaporami i uzbrojoną policją.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Zabici i ranni, pożary i wstrzymane dostawy prądu po zmasowanym ataku Rosji na Kijów
Jeden z największych ataków Rosji na Kijów. Ważny komunikat DORSZ ws. polskiego bezpieczeństwa
Zamachowiec z Magdeburga szydzi z ofiar na procesie